Czytam, więc jestem, uwielbiam się przemieszczać, i nie ważne czy samolotem, czy rowerem,zapamiętywać chcę - sercem i aparatem, a żyć nie mogę bez książek, podróży, roweru, spacerów, rozmów i moich licznych pasji. Dzięki hektolitrom herbat wszelakich wypijanych codziennie trzymam się jakoś w pionie:)

W razie pytań lub chęci kontaktu: malamo@op.pl :)

Warto przeczytać


6/02
2023

Styczniowe kadry znad morza

 Jedną z moich wado-zalet jest ośli upór. Nie będę kłamać, że zawsze ułatwia mi życie bo sami wiecie jak to jest, zwłaszcza wiedzą to Ci, którzy mają tak jak ja. Czasem ten upór pomaga, czasem sprawia, że jest trochę bardziej z górki, zwłaszcza jeśli przyjmuje postać uporu nie dającego się ujarzmić niczym, nawet zdrowym rozsądkiem. Jak się czasem na coś uprę to nie ma bata, dopnę swego. Tak też było z naszym ostatnim nadmorskim spacerem. Na niedzielę zaplanowałam Morze Północne i choćby nie wiem co wiedziałam, że tam dotrę, nawet jeśli na drodze staną mi wichury, burze i śnieżyce.


Nie od dzisiaj wiadomo, że na weekend psuje się pogoda, zwłaszcza ta styczniowa, która i w dni powszednie pozostawia wiele do życzenia. Dzień był chłodny, ciemny i zachmurzony już od rana ale jak już wspomniałam, nie było nic co mogłoby zatrzymać mnie w domu. Byłam spragniona bezkresu wody i spaceru plażą w ciszy zakłócanej jedynie szumem fal. Stwierdziliśmy, że ostatecznie wypijemy kawę w jednej z nadmorskich kawiarni i wrócimy do domu, lepsze to niż przebimbać w bezruchu cały dzień, co na ten przykład przez pogodę robiliśmy całe wczoraj.


I wiecie co? Po drodze stał się pogodowy cud, ale jeden z tych super hiper potężnych. Najpierw nieśmiało powoli rozstąpiły się chmury, ukazując niebo jak w środku lata, a później świat rozjaśniał słonecznym blaskiem. To było jak najpiękniejszy sen, równie zaskakujące jak niewiarygodne. Spod rzeczywistości spowitej gęstą masą ciemnych chmur weszliśmy w zupełnie inną rzeczywistość. W dodatku nadmorską.




Ten dzień to dowód na to, że bycie uparciuchem popłaca, bo gdybym nie trzymała się planu, który sama ze sobą ustalałam przez kilka dni, zniechęceni pogodą zostalibyśmy w domu. A tymczasem nad Morzem Północnym działy się cuda do których należy zaliczyć również to, że udało nam się zająć ostatni wolny stolik w naszej ulubionej nadmorskiej kawiarni na palach, usytuowanej na plaży. Zatem oprócz tego, że był piękny spacer, była też kawa z Baileys i tort. Wszystko zgodnie z planem.




Ponieważ spodziewałam się chłodu to się na niego przygotowałam, na szczęście nie było wiatru a akurat w tym miejscu bardzo często wieje. Zmarzłam tylko odrobinkę ale gorąca kawa z ciepłym likierem, podawanym w osobnym kieliszku, szybko przywróciła mi prawidłową temperaturę ciała a na twarz zdrowe rumieńce. 


To jest chyba moje ulubione ze wszystkich nadmorskich miejsc, szeroka plaża ( tylko trzeba natrafić na odpływ ) a w sąsiedztwie wydmy i tereny spacerowe. Do dzisiaj nie mogę przestać cieszyć się jak bardzo dopisała nam pogoda, i jak bardzo w ciągu godziny się zmieniła, oczywiście na plus. Tak jakby chciała wyrównać rachunek za ten bury, nie napawający optymizmem poranek. Kiedy wracaliśmy do domu słońce zbliżało się do linii horyzontu, prezentując spektakl tak cudny, że miałam ochotę klaskać. I słońcu, i pogodzie, i temu cudownemu dniu i trochę też własnemu uporowi.

Komentarze

  1. Fajnie, że się uparłaś! I widać, że więcej takich uparciuchów-spacerowiczów było. Sama się troszeczkę zrelaksowałam, bo widoki bardzo uspokajające. A kawa i ciacho w takim lokalu i z takimi widokami bezcenna. Widać, że jest bardzo popularny.
    Życzę wielu takich słonecznych dni Monia, całusy:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był cudowny dzień, taki trochę oderwany od wiecznie szaroburej codzienności, promyk słońca na zachmurzonym niebie, od razu nabrałam chęci do życia.
      Wiosna coraz bliżej zatem mam nadzieję, że i ciepłych dni będzie więcej. Buziaki i przytulaki.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Nie mam innego wyjścia jak tylko ukłonić Ci się w pas :)

      Usuń
  3. Pięknie. Bardzo pozytywny upór. Zdjęcia urokliwe. Ach...
    Droga Mo Twój komentarz zniknął :( Nie wiem, jak to się stało... Albo ja przez pomyłkę go usunęłam, w spamie nie było. Szkoda.:(
    Pozdrawiam Cię serdecznie. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może to blogger zawinił bo ostatnio często dzieją się dziwne rzeczy... Nie martw się :).
      Przytulam Cię z całych sił.

      Usuń
  4. Wspaniałe fotografie. Jak widać zimą też można zrobić ładne zdjęcia nad morzem.
    Pozdrawiam i zapraszam do obejrzenia mojego nowego obrazu!^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morze zimą jest cudne, takie miejsca są najlepsze po sezonie.

      Usuń
  5. Lubię miejsca gdzie można patrzeć w dal. Morze i plaża to idealne miejsce do tego. Nigdy nie byłam nad żadnym morzem zimą. Zła pogoda mi nie przeszkadza w wędrowaniu wzdłuż brzegu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad morzem zimą jest pięknie...morze kiedyś się o tym przekonasz. Kiedy nie ma tłumu turystów można się nim nacieszyć w spokoju.

      Usuń
  6. Mieszkając na południu Polski nad morze jeździmy latem, chociaż dwa lata temu byliśmy jesienią, ale zimą nigdy. Jak widać nad morzem jest pięknie o każdej porze roku. Ten szum fal i nieograniczona perspektywa są cudowne. Kawa w tej kawiarence na palach pewnie też była wyjątkowa. Dobrego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po sezonie nad morzem jest wyjątkowo fajnie, potwierdzą to i mieszkańcy, i posezonowi turyści.
      Kawa była pyszna, no i z likierem a to pozytywnie wpłynęło i na smak, i na nasze samopoczucie.
      Serdeczności.

      Usuń
  7. Ale mi zrobiłaś frajdę!
    Morze w styczniu ma chyba dodatkowy urok, ja byłam kiedyś na plaży w grudniu, a było plus osiem stopni i to tez był niezapomniany pobyt!
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morze zimą jest wyjątkowe, warto chociaż raz w życiu przekonać się o tym osobiście. Kiedy nie ma plażowiczów ani tłumu turystów można dostrzec zupełnie inne rzeczy...

      Usuń
  8. Byłam kiedyś w lutym nad Morzem Północnym w Edynburgu...... Cudnie było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem doskonale mnie rozumiesz, w dodatku morze to samo...

      Usuń
  9. Marze już od dawna, tzn. od kilu tygodni o takim długim beztroskim, wolnym od uporczywych myśli wszelkiej maści, spacerze. Wiem marzyć o spacerze nad morzem, to w moim przypadku porywać się z motyką na słońce, ale chociażby gdzieś dalej niż trasa praca dom, to byłby już wielki sukces. Wiem że w zasadzie nie trzeba dużo, jeden dzień urlopu by wystarczył ale.. no właśnie, chyba zimowe lenistwo póki co jest u mnie nie do przezwyciężenia a i ta wszędobylska szarość i niepewność pogody często przewala szale. Cieszę się że Tobie wszystko się ułożyło, ja... tam bym klaskał ile sil w rękach, w końcu z własnego szczęścia i powodzenia należy i trzeba się cieszyć. Wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem, doskonale Cię rozumiem bo mam tak samo. Taka szarobura aura to dla nas, lubiących szwędanie się, bardzo ciężki czas. Ale pocieszę Cię tym czym pocieszam się i ja - już niedługo wiosna i chyba jeśli chodzi o pogodę to najgorsze już za nami prawda? Niedługo znów rozwiniemy skrzydła a blogi zazielenią się budzącą się do życia przyrodą. Czeka nas cudny czas.
      Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  10. Jak to dobrze, że prognozy pogody są tylko prognozami i czasami się nie sprawdzają. Piękni dzień spędziliście nad wodą. Śliczne są te nadmorskie krajobrazy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prognozy to tylko prognozy i czasem nie można w nie wierzyć :)

      Usuń
  11. Piękne widoki ♥ Fajnie, że pogoda dopisała. Miałam podobną historię również w lutym, byłam w Anglii w odwiedziny u znajomych. Anglia słynie z deszczu, no i było cały czas zimno, więc wybraliśmy się nad morze ubrani jak bałwany, a tam słoneczko i ciepełko i ostatecznie chodziliśmy z ciuchami w rękach :)
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam kiedyś w Anglii przez rok i przekonałam się, że te wszystkie historie, że tam wiecznie pada deszcz to są jakieś pomówienia a ja głupia jedną z pierwszych rzeczy jaką zrobiłam było kupno parasola :). A morze po sezonie ma moc.
      Uściski.

      Usuń
  12. dla mnie nie ma nic piękniejszego niż zimowe morze i spacer po plaży!
    https://okularnicawkapciach.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie spacery najbardziej doceniają Ci, którzy mają nad morze blisko.

      Usuń
  13. Monis brawo Ty :) widoki są obledne a plaża kojarzy mi się z jedną z tych amerykańskich :) Uwielbiam takie miejsca ostatnio tez sobie spędziliśmy trochę czasu na plaży I wcale nie chciało nam sie do domu wracać...
    Powiem Ci, też jestem upaciuch i czasami sama z siebie jestem dumna że jak się uprę to jak ten osioł ale ważny jest efekt końcowy :) pozdrawiam Cie mocno z mocno wietrznej Norwegii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten weekend mam pracujący ale już po cichu planuję, żeby w następny znów się wybrać nad morze. Albo morze, albo rowery, no chyba, że rowery nad morzem :).
      Bycie upartym to czasem spore utrudnienie, mnie jednak najczęściej pomaga co tylko bardziej mnie motywuje, żeby się upierać :).
      A ja Cię pozdrawiam ze słonecznych ale ciut mroźnych Niemiec. Buziaki.

      Usuń
  14. Pogoda nagrodziła upartość. :)
    Nigdy nie byłam zimą nad morzem, a przynajmniej nie nad takim zimnym. A że nad Bałtyk mam daleko, to pewnie nie nastąpi, kiedyś wybrałam się w maju, wymarzłam, przemokłam i wróciłam chora. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś będziesz miała okazję przekonać się jak fajnie jest nad Bałtykiem zimą. To całkiem inny poziom doznań niż morze w środku lata. Polecam Ci zimowy urlop na północy 😊

      Usuń

Prześlij komentarz

DZIĘKUJĘ ZA CZAS POŚWIĘCONY NA MOJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ. KAŻDY KOMENTARZ MNIE CIESZY I ZA NIE RÓWNIEŻ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.