Nie płacz, że coś się skończyło. Ciesz się, że Ci się to przytrafiło. ( G.G. Márquez )

sobota, 23 marca 2013

Trzecia nad ranem...

  Możliwość czytania fajnej książki do trzeciej nad ranem - bezcenna.




  Po raz kolejny Janusz L. Wiśniewski stanął na wysokości zadania.

7 komentarzy:

  1. Czytanie do 3 czy 4 rano...uwielbiam. Teraz staram sie ograniczac, ksiazki, (te dla przyjemnosci) tylko w podrozy, czy to do pracy czy z pracy, czy tych troszke dluzszych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie 3 to chyba kryzysowa godzina, kiedy już nic nie przyswajam. Tak jak piesio:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Generalnie mnie też ciężko się skupić o tej porze. Ale książka tak mnie wciągnęła, że nie chciało mi się spać. Czasem tak mam...

    OdpowiedzUsuń
  4. Też się lubię zapomnieć...
    Gdy książka jest interesująca czas nie gra roli.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. dziękuje za komentarz, widzę, że trafiłam na wspaniałego bloga, będę tu na pewno zaglądać, pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pan Janusz to mój ulubiony autor od czasu 'S@motności' choć często nie jest łatwo mi go czytać bo tak blisko trafia ... jak tylko będe w Polsce ponownie w maju na pewno przeczytam .. serdeczne pozdrowienia .. czytanie do 3 w nocy (no właśnie 3 w nocy czy 3 nad ranem?? ... by chyba do 4 to już nad ranem :^) ) .. też mi jest znane

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też tak mam. Jak się wciągnę to nie mogę przestać. Zastanawiałam się na zakupem tej książki, a widzę, że warta jest zainteresowania :)

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJĘ ZA CZAS POŚWIĘCONY NA MOJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ. KAŻDY KOMENTARZ MNIE CIESZY I ZA NIE RÓWNIEŻ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.