2026
Jak mi się żyło w 2025 roku. Wspominki
Tradycyjnie jak co roku o tej porze zabieram się do wpisu, którego pisanie jest dla mnie wielką przyjemnością, i który zawsze bardzo mnie cieszy. Tradycyjnie powinnam również napisać, że pojęcia nie mam, kiedy te dwanaście miesięcy zleciało ale wiecie co? W tym roku mi się dłużyło. Wiem, że to sprawka tego, że bardzo dużo się działo a do mnie nie dociera fakt, że tyle przygód udało mi się upchnąć w zaledwie jednym roku. Bo zawsze w styczniu, kiedy czytam u innych całoroczne podsumowania i zaczynam planować napisanie własnego mam taki moment zatrzymania, w którym myślę: ej no, chwila, przecież dopiero takie podsumowanie pisałam! A teraz mam wrażenie, że poprzednie podsumowanie pisałam wieki temu.
AUSTRIA
To był świetny rok i chyba nie ma rzeczy, której żałuję albo która wywołuje we mnie jakieś złe emocje. Mogłabym co prawda ponarzekać, że w Alpach było mało śniegu albo że wracając od Marty przez opóźniony lot nie zdążyłam na ten przesiadkowy w Amsterdamie a kolejny mi odwołali, ale kto by się przejmował drobiazgami? No ja to z pewnością nie. W Alpach, pomimo śniegu po kostki i tak ubaw miałam po pachy a z Anglii co prawda późno w nocy, ale wróciłam zatem nie ma tego złego...
ANGLIA
Miniony rok był rekordowy jeśli chodzi o podróżowanie bo najdłuższy urlop od lat sprawił, że miałam duuuuuużo czasu, z którym dobrze wiedziałam co zrobię już w dniu, w którym złożyłam wypowiedzenie. Samolotem leciałam osiemnaście razy, byłam w sześciu, w tym trzech nowych dla mnie, krajach i na dziewięciu lotniskach, odwiedziłam trzy europejskie stolice. Dużo jeździliśmy po okolicy ale to przecież żadna nowość, byłam na niemieckiej wyspie i w niemieckim Wrocławiu, spełniłam marzenie o Toledo, widziałam lodowce, spałam w samochodzie, widziałam pierwszą w życiu zorzę polarną, pobiłam rekord życia na rowerze, pływałam po fiordach, spotkałam się na drinka z ulubioną pisarką, dwa razy spędziłam urlop z Anią, poleciałam do Marty i gościłam u siebie dwie cudowne blogowe koleżanki, z czego jedną dwa razy. Wyszłam z domu w dresie i w kapciach zamiast kluczy do mieszkania zabierając ze sobą klucz do samochodu, w konsekwencji czego spędziłam popołudnie u sąsiadki. No i zmieniłam pracę chociaż w sumie od tego powinnam zacząć bo gdyby nie to to nie wydarzyłoby się sporo z przygód, o których pisałam sekundę temu.
| GELTINGER BIRK |
| GOTHMUND |
Pierwszą zeszłoroczną przygodą była podróż pociągiem do Austrii. Odwiedziłam Salzburg i postawiłam moje małe stópki na kilku mniej lub bardziej ośnieżonych alpejskich szczytach.
| SALZBURG |
Majówkę spędziłam w Anglii u mojej kochanej Martulinki, do której znów lecę niedługo!
W czerwcu popłynęłam z koleżanką na niemiecką wyspę Helgoland
a kilka dni później zwolniłam się z pracy. Po powrocie do domu kupiłam bilety do Budapesztu, który marzył mi się od lat. Wróciłam przezachwycona a Budapeszt to jedna z najpiękniejszych stolic, w jakich byłam. Tak bardzo był to udany wyjazd, że w drodze na lotnisko płakałam 😀.
Po powrocie z Węgier z radością rozpoczęłam najdłuższy urlop do lat. Miałam dużo wolnego czasu, który wykorzystałam w najfajniejszy możliwy sposób: dużo rowerowałam, czytałam i huśtałam się w koszu na balkonie, gdzie beztrosko upływała mi codzienność.
HAMBURG
W zeszłym roku przeczytałam 69 książek, w większości świetnych, ale niestety był to również rok kilku tak beznadziejnych pozycji, że zastanawiałam się co widziały w nich wydawnictwa, że zgodziły się je wydać. Chyba jeszcze nigdy w aplikacji Lubimy Czytać nie dałam książce jednego punkta a w poprzednim tak i to kilka razy, kilku książkom dałam też dwa lub trzy punkty a to nie zdarza mi się często.
| MOJE MALEDIWY |
| ZALETY MIESZKANIA NA ZA...PUPIU |
W lipcu, za namową koleżanki, spontanicznie poleciałam z nią do Bergen. Spędziłam wtedy również trochę czasu w moim rodzinnym Trójmieście i spotkałam się na drineczka z moją ulubioną autorką thrillerów. Sonia Rosa ( pseudonim ) raczej nie spotyka się z czytelnikami, unika wywiadów i udziału w targach książki a ja pamiętam jak dziś dzień, w którym siedząc na balkonie postanowiłam do Niej napisać z propozycją spotkania. Kasia odpisała mi już tego samego dnia a chwilę później byłyśmy umówione. Spędziłyśmy razem fantastyczny wieczór, czułam się jak na spotkaniu z koleżanką, było tak fajnie, że nie mogłyśmy się rozstać. Powiem Wam, że to wydarzenie jeszcze mocniej utwierdziło mnie w przekonaniu, że trzeba podejmować próby realizacji marzeń, nawet tych, które wydają się najbardziej szalone i niemożliwe do spełnienia. Bo sami powiedzcie jak często zdarza się, że ulubiony autor chce się z Wami spotkać chociaż raczej tego nie robi? Kasia przyznała mi się później, że moja wiadomość Ją ujęła a serce podpowiadało, że powinna się ze mną spotkać. Zdradzę Wam w sekrecie, że już jesteśmy umówione na makaron 😀.
| BERGEN |
| WYSPA SOBIESZEWSKA |
| GDAŃSK |
W sierpniu za namową Ani poleciałam do Madrytu
skąd wyskoczyłyśmy na jeden dzień do Toledo.
Też zauważyliście, że bardzo ulegam wpływom, całe szczęście są to pozytywne wpływy dobrych ludzi a ja z przyjemnością daję się sprowadzać na podróżniczo-przygodowe manowce, gdzie mi dobrze, wygodnie i czuję się jak w domu. Cieszę się też, że idę przez życie z osobą, która podróżować lubi tak samo jak jak a kiedy nie może gdzieś ze mną lecieć to namawia i zachęca do tego, żebym leciała sama. Robi kanapki, zawozi nocą na lotnisko i nocą z lotnisk odbiera a pomijając te aspekty okołopodróżnicze jest też dobrym człowiekiem. Bez takiego wsparcia i motywacji ten rok nie byłby taki ciekawy.
Dwa dni po powrocie z Madrytu znów siedziałam w samolocie, a raczej w samolociku, i podniebną autostradą gnałam spełniać kolejne z marzeń. Moim celem była Islandia, o tym że było przeobłędnie dobrze już wiecie ale ponieważ przyjemności nigdy za dużo to jeszcze się pojawią islandzkie wpisy bo i zdjęć, i wspomnień mam ogrom. Widziałam lodowce, zorzę polarną i oszałamiające krajobrazy, których w życiu nie zapomnę.
| ISLANDIA |
| ISLANDIA |
| KUCHNIA, SYPIALNIA, GARDEROBA, RUPIECIARNIA I ŚRODEK TRANSPORTU W JEDNYM |
Po powrocie zaczęłam szukać pracy co na szczęście nie trwało długo i skończyło się szybko i szczęśliwie. W międzyczasie zaplanowaliśmy noworoczny wyjazd ze znajomymi do Włoch a kilkudniowy urlop na początku grudnia spędziłam w doborowym towarzystwie dobrze Wam znanych blogowych koleżanek. Było przewspaniale i chociaż na początku myślałam, że skoro mam urlop to powinnam gdzieś wyjechać, cieszę się, że zostałam w domu. Dzięki temu były u mnie Julka z Ulą a ja spędziłam jedne z najpiękniejszych w tym roku dni. Kochani, jeżeli są w blogosferze osoby, z którymi chcielibyście się spotkać to nie wahajcie się, róbcie wszystko żeby Wasze ścieżki przecięły się w dogodnym dla obu stron miejscu. Ej, czekajcie, a może to jest właśnie dobry moment żebym wypowiedziała głośno to co siedzi mi w głowie już od jakiegoś czasu: co myślicie o tym, żebyśmy spotkali się w szerszym gronie? Latem albo wiosną? Kilku uczestników już mam, mam również prawą rękę, która zgłosiła się jako pomoc przy organizacji - bardzo proszę o gromkie brawa dla Anity ( KLIK chociaż pewnie dobrze Anitkę znacie ). Mielibyście ochotę na taką przygodę? Ja tak!
Całkiem zapomniałam, że w październiku byłam na immersyjnej wystawie Od Vermeera do Van Gogha i byłam mile zaskoczona jak było fajnie bo do takich wynalazków podchodzę raczej sceptycznie.
Byliśmy na zakupach na farmie dyń. Część zdobyczy wylądowała w zupach a część aż do świąt cieszyła oko jako jesienna dekoracja.
Podejrzewam, że ten rok był rekordowy jeśli chodzi o częstotliwość odwiedzania świątecznych jarmarków, które uwielbiam i na które zawsze znalazło się fajne towarzystwo. Grudzień w tym roku był magiczny, były u mnie Ula i Julka ale to już wiecie. Spędziłyśmy razem wyjątkowy czas i kiedy wracam pamięcią do minionego roku to myśląc o pierwszych dniach grudnia nieustannie się uśmiecham.
Z wielką przyjemnością pokazałam dziewczynom ulubione zakamarki Hamburga, w tym dawną rybacką dzielnicę Blankenese, pojechałyśmy również do Bremen.
Końcówkę roku spędziłam we Włoszech, gdzie rzutem na taśmę spełniłam marzenie o Cinque Terre i Pizie. Podczas tego wyjazdu widziałam więcej włoskich miejsc ale że rzecz się miała już w Nowym Roku to będę je wspominać za rok.
Są tacy, którzy twierdzą, że przed nowym rokiem trzeba zrobić porządki aby przywitać go w czystości, ja nowy rok powitałam z kurzem na meblach, koszem pełnym brudów do prania i z pełną zmywarką. Nie mogę też zapomnieć o niepościelonym łóżku bo samolot do Włoch mieliśmy wcześnie rano i nie w głowach były nam takie ekscesy jak poprawianie kołdry i trzepanie poduszek. Dobrze, że nie jestem zabobonna bo byłabym spalona już na starcie. Całe szczęście, że sylwestra spędziłam z dala od tego bałaganu a uporałam się z nim już po powrocie.
To był wspaniały rok i zawsze kiedy sobie myślę, że lepiej być nie mogło to kolejny rok pokazuje, że jednak było. Na ten rok nie mam planów ani żadnych marzeń, nie mam też żadnych wobec niego oczekiwań. Oby tylko nie działo się źle. Niech nie opuszcza mnie dobry humor, pogoda ducha i radość ze zwykłych rzeczy a codzienność dostarcza wielu powodów do uśmiechu. Patrząc na to, że ten rok dopiero co się zaczął a ja mam już na koncie pierwszy zagraniczny urlop, odwiedzony nowy kraj, spotkanie we Florencji z kolejną blogową koleżanką, cieszyłam się białą zimą a kilka dni temu kupiłam bilety na kolejny wyjazd, perspektywy mam zacne a 2026 zaczął się z przytupem. Niech tylko dalej trzyma taki poziom!
Kochani, minął kolejny rok, który był również kolejnym rokiem mojego blogowania, archiwum mojego trzymania się chmur wzbogaciło się o 49 nowych wpisów. Z całego serca dziękuję Wam, że tutaj zaglądacie i dzielicie się swoimi przemyśleniami, zostawiacie życzenia i dobre słowa. Bez Waszej obecności ta cała pisanina miałaby dużo mniej sensu. Cieszę się, że z roku na rok rośnie liczba tych z Was, których miałam szczęście poznać osobiście. Życzę Wam wielu powodów do radości w nowym roku, czerpcie z życia pełnymi garściami, dbajcie o siebie, spełniajcie marzenia, realizujcie pasje i żyjcie w zgodzie ze sobą. Mam nadzieję, że za rok spotkamy się tutaj w tym samym składzie i wszyscy będziemy zadowoleni i szczęśliwi. Trzymajcie się radośnie moi najmilsi ludzie, niezmiernie się cieszę, że Was mam!












Komentarze
Prześlij komentarz
DZIĘKUJĘ ZA CZAS POŚWIĘCONY NA MOJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ. KAŻDY KOMENTARZ MNIE CIESZY I ZA NIE RÓWNIEŻ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.