Czytam, więc jestem, uwielbiam się przemieszczać, i nie ważne czy samolotem, czy rowerem,zapamiętywać chcę - sercem i aparatem, a żyć nie mogę bez książek, podróży, roweru, spacerów, rozmów i moich licznych pasji. Dzięki hektolitrom herbat wszelakich wypijanych codziennie trzymam się jakoś w pionie:)

W razie pytań lub chęci kontaktu: malamo@op.pl :)

Warto przeczytać


8/05
2026

O Majorce, Minorce, Fryderyku Nieszopenie i blogowych przyjaźniach czyli jak mi się udała majówka

 Co można robić w długi majowy weekend potocznie zwany majówką? Można leniuchować, grillować, sprzątać albo nadrabiać kinowe lub książkowe zaległości, możliwości jest ogrom. Można też spontanicznie kupić bilety na Majorkę i bez krzty wstydu oraz grama skrępowania wprosić się do mieszkającej tam koleżanki, poznanej przez bloga żeby było ciekawiej. No może nie do końca się wprosiłam, bo kiedy okazało się, że będę miała cztery dni wolnego napisałam o tym do Julki, kończąc wiadomość stwierdzeniem, że zrodził mi się w głowie fajny plan. Odpisała mi po chwili, że jest za 😀. Zatem zamiast rzeczy o których wspomniałam wcześniej spacerowałam po klimatycznych miasteczkach, podziwiałam piękne plaże, jadłam pyszności, głaskałam kuce i osły, chodziłam po miejskich murach, "zdobywałam" dla Julki szczepki roślin ( nie pytajcie 😄 ) a nawet popłynęłam w rejs. I do tego mam nową ulubioną piosenkę, a to wszystko w cztery dni.

 Bilety kupiłam w środę a leciałam w sobotę o szóstej rano a ponieważ nie wylatywałam z najbliższego mi lotniska, piątek był naprawdę dłuuuuugim dniem. Po pracy wróciłam do domu, spakowałam plecak, zjadłam kolację, przygotowałam się do podróży i trochę po północy wyszłam z domu. Mój przekochany osobisty szofer zawiózł mnie do Hamburga skąd miałam autobus do Bremy, z Bremy pojechałam taksówką na lotnisko gdzie spędziłam trochę ponad dwie godziny czekając na lot. Za to jak już usiadłam w samolocie to pamiętam tylko moment wzbijania się w powietrze, i ze dwie chwilowe pobudki, po czym obudziłam się kiedy samolot zbliżał się już do Majorki. Dzięki temu, że całą podróż przespałam, nabrałam sił i jeszcze obudziłam się z przekonaniem, że z Niemiec wyruszyłam dosłownie moment temu a teraz mam już na wyciągnięcie ręki słońce, palmy, sangrię ... i Julkę. Julkę którą dobrze znacie bo odwiedziła mnie z Ulą w grudniu i spędziłyśmy razem niezapomniany tydzień. W lutym byłyśmy razem w Szkocji i w Anglii a teraz pokazała mi ulubione zakątki w okolicy, w której mieszka. Było to już nasze piąte spotkanie z czego szalenie się cieszę, Julka twierdzi, że Ona też a ja nie mam podstaw, żeby Jej nie wierzyć 😊.

 Ponieważ na Majorce już byłam ( wtedy spotkałam się z Julką po raz pierwszy ) nie czułam  najmniejszej presji żeby gdzieś dotrzeć bo sporo miejsc już widziałam. Nastawiłam się na spontaniczność wierząc w to, że codzienność, przy współudziale Julki, przyniesie mi mnóstwo pięknych chwil. Tak też się stało a jeśli chodzi o zapewnienie atrakcji to Julka wie co dobre i wie też co lubię ja. Miałam w Julce fantastyczną towarzyszkę, szofera i przewodnika i kiedy wspominam teraz majówkę to w głowie przewija mi się wyjątkowy film, chociaż i tak najmilej wspominam chyba majorkańską wieś i czułości z Fryderyczkiem.

 Pomysł, żeby kiedyś odwiedzić leżącą niedaleko Majorki Minorkę towarzyszyła mi już długo, byłam również pewna, że kiedyś dopnę swego. Nie myślałam, że sposobność ku temu nadarzy się tak szybko bo ku mojej ogromnej radości udało mi się popłynąć na Minorkę w jeden ze spędzonych na Majorce dni. Co prawda mina trochę mi zdrzedła kiedy zobaczyłam, że bilety na prom kosztują prawie tyle ile zapłaciłam za samolot ale nikt mi nigdy nie obiecywał, że spełnianie marzeń będzie tanie bo w tym przypadku nie było 😀. I chociaż chciałam zobaczyć coś jeszcze oprócz Ciutadella, portowej miejscowości do której przypłynęłam, to już po kilku krokach taka byłam oczarowana i zachwycona, że postanowiłam zostać tylku tu. Coś więcej zobaczę następnym razem.

 Podczas jednej z wędrówek, a szłyśmy wtedy do usytuowanej na wzgórzu kaplicy, przeżyłyśmy spotkanie z kucem i osłem. Kuc jak kuc, miły i pocieszny ale moje serce zabiło szybciej na widok przekochanego osiołka który do nas przybrykał jak tylko podeszłyśmy do bramy. Spontanicznie nadałam mu imię Fryderyk po czym zdałam sobie sprawę, że Majorka to wyspa Chopina a ja nawet kiedyś planuję dotrzeć do Valdemossy. Póki co nawiązałam znajomość z Fryderykiem Nieszopenem i teraz marzę o tym, żeby mieć osła. W ogóle to był taki fajny dzień i taki miły kończący go spacer, że jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że moje ulubione all inclusive to takie, która zawiera spontaniczne przygody, bliskie osoby i podróże do niebanalnych miejsc. Dzięki Julce miałam majówkę szytą na miarę!

 Typowe minorkańskie śniadanie: oliwki, krokiety, na zdjęciu akurat z kałamarnicy z wydzielanym przez nią "atramentem", a zamiast porannej kawy minorkański dżin. Taka to pożyje 😃.

 Sami zatem widzicie, że majówka wyjątkowo mi się w tym roku udała. Żeby było ciekawiej tę poprzednią spędziłam w Anglii, również u blogowej koleżanki, zatem może powinnam zrobić z tych wyjazdów tradycję? Proszę aby w komentarzach zgłaszały się osoby, które chcą mnie u siebie gościć za rok 😄.

 Wróciłam do domu najedzona, wypoczęta, przeszczęśliwa i otulona samymi dobrymi wspomnieniami. Julka bardzo Ci dziękuję za gościnę i za pokazanie Majorki z punktu widzenia jej mieszkanki, to były niezapomniane cztery dni, w których udało mi się przeżyć dużo fajnych rzeczy. Do tego stopnia było fajnie, że mam wrażenie że byłam na urlopie a tymczasem scenerią wszystkich wydarzeń był trochę dłuższy weekend. Wiem, że blogosfera jest pełna świetnych ludzi a ja sama mam do nich ogromne szczęście. Naprawdę doceniam to, że gdzieś tam w odpowiednim momencie i punkcie przecięły się nasze blogowe szlaki, które zaowocowały cennymi przyjaźniami. Obiecuję, że zrobię wszystko żeby przetrwały lata. Z kilkoma osobami nie dość, że mam regularny kontakt to jeszcze często się widuję, sami powiedzcie czy istnieją bardziej wartościowe zalety wynikające z blogowania? Zanim zrobicie to Wy odpowiem sobie sama: nie!

 A jak Wam minęła majówka i w ogóle jak Wam mija maj? Wysyłam Wam ogrom serdeczności wprost ze skąpanego w słońcu balkonu. Uściski. 


Komentarze

  1. Niesamowita jesteś, pomysł, decyzja i lecisz!
    Widoki wspaniałe, ale w samolocie nigdy nie udało mi się zasnąć, za głośno!
    Pamiętam jeden rok, gdy wielu znajomych leciało w majówkę na Majorkę, a tam akurat padało...
    Pogoda, to jedna wielka niewiadoma!
    Maj mija nam aktywnie, choć za oknem nie zawsze majowo:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż dokładnie tydzień temu zaczynałam swoją majorkańską majówkę to i tak czasem do mnie nie dociera, że zdecydowałam się na taki szalony krok 😀. To były zaledwie cztery dni ale tyle wystarczyło żebym przeżyła niezapomnianą przygodę.
      U mnie za oknem też różnie, nawet jak jest słońce to często wieje zimny wiatr, na myśl o którym aż się wzdrygam.

      Usuń
  2. Cudnie!!! Majorka bierze Cię w objęcia. Można się w niej porządnie zakochać. Mnie też to dopadło. A Minorka również i mnie wzywa.
    Ja nie muszę Cię zapraszać, bo mam to zaklepane, ale u mnie nie jest tak cudnie. Nie wiem, czy wygram z TAKĄ konkurencją.
    Pięknego weekendu Monia 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nie musisz brać udziału w licytacji bo moją wizytę masz jak w banku, jesteś na wygranej pozycji chociaż podejrzewam że moja wizyta będzie miała miejsce szybciej niż w kolejną majówkę 😀. I z całą pewnością będę się bawiła tak przednio jak na Majorce, miałam już możliwość przekonać się jaką jesteś wspaniałą towarzyszką❤️.
      Buziaki, przytulaki i całe mnóstwo ciepłych myśli. Do szybkiego usłyszenia.

      Usuń
  3. Majorka jest śliczna, jeśli tylko odejdzie się od najbardziej zatłoczonych miejsc, a na Minorkę od dawna miałam ochotę się wybrać. O ile wiem, mają tam limity przyjezdnych, więc powinna być spokojniejsza.
    Nigdy nie umiem się wyspać w samolocie, przeważnie jest mi zbyt niewygodnie i muszę być naprawdę mocno zmęczona, żeby zasnąć. Raz podczas lotu śniło mi się, że gdzieś jadę i jest mi ciasno i niewygodnie - bardzo realistyczny sen, tym bardziej, że byłam zmuszona trzymać plecak pod nogami przez ponad 10 godzin :D
    Przyznam, że kałamarnice mnie trochę odrzucają, chociaż czasami zjem i takimi krokietami pewnie też bym nie pogardziła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry jest jeszcze makaron z tym czarnym atramentem 😀. I jeszcze teraz na Minorce jadłam czarne ali oli. Jak gdzieś jestem na wyjeździe to zawsze muszę się najeść rzeczy których nie jadam na co dzień i teraz padło na owoce morza i grillowane papryczki padrón.
      Kiedy tylko mogę zbaczam z utartych szlaków a zwiedzanie, w tym przypadku Majorki, z kimś kto tam mieszka dało mi szansę jakiej nie dają zorganizowane wyjazdy. Bo jakie all inclusive pozwalają głaskać majorkańskiego osła?😀 Popularne miejsca zwiedzałam poprzednim razem, teraz dla odmiany dałam się ponieść, może za trzecim razem uda mi się wreszcie dotrzeć do Valdemossy.

      Usuń
  4. Mo czytam Twojego bloga niemalże od początku i bardzo podziwiam Cię za wytrwałość w byciu tutaj, nastwienie do życia i podróżowania, Mieszkałaś już w kilku miejscach i stąd moje pytanie czy chciałabyś kiedyś napisać coś o takim zwyczajnym codziennym życiu w rożnych krajach, o plusach i minusach, o ludziach - tak subiektywnie i tak jak tylko Ty umiesz - Pozdrawiam z Lipska

    OdpowiedzUsuń
  5. Super majówka! Ja w tym roku spędziłam ją w domu D:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że było fajnie, bo mam nadzieję, że było?🙂

      Usuń
  6. My majówkę spędziliśmy rodzinnie w domu ciesząc się przepiękną pogodą i swoim towarzystwem. Za to następny weekend był wyjazdowy, wróciliśmy w naszą ukochaną Kotlinę Kłodzką, ale pogoda była niestety deszczowa. Z ochotą skupiam się na majorkańskich wpisach Twoich i Uli, bo już niedługo już za chwilę....tam będziemy. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale się cieszę, że wybraliście Majorkę jako cel najbliższego urlopu, mam nadzieję, że dopisze Wam pogoda i w ogóle przeżyjecie mnóstwo fajnych przygód. Będę wyczekiwać wpisów z Majorki a póki co życzę Wam niezapomnianego urlopu. Bawcie się znakomicie. Serdeczności.

      Usuń
    2. Dziękujemy za kartkę z Minorki w cudownych błękitach. U nas ta wiosna trochę zbyt chłodna i mało słoneczna, więc ten kolor i słoneczne widoki potrafią podnieść na duchu :)

      Usuń
    3. Cała przyjemność po mojej stronie. Nie wiem czy to jakaś pociecha ale i u mnie wiosna paskudna i gdyby nie to, że jest zielono, spokojnie można by obstawiać jesień.
      Wszystkiego dobrego i wiosny w sercu.

      Usuń
  7. Ale udało ci się zrobić piękne zdjęcia bez ludzi. Miasteczka przypominają mi trochę Langwedocję, gdzie spędziłam trochę lat życia. Uwielbiam też chodzenie po knajpach i smakowanie lokalnych specjałów.
    Dzięki filmom Majorka kojarzy się bardzo z Chopinem.
    Moja majówka jest zawsze urodzinowa. W tym roku spokojna, z krótką wizytą w Jeleniej Górze.
    Miłych dalszych majowych dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam zdjęcia bez ludzi bo ... tam nie było ludzi! Wyobrażasz sobie? Labirynt fajnych uliczek i zakamarków do którego docierają tylko nieliczni. Sama byłam zaskoczona spokojem i ciszą a to, że nikt nie wchodził mi w kadr było jednym z największych minorkańskich zachwytów.
      Tłok panował na deptaku bo tam i sklepy, i restauracje, tam życie kwitło a kiedy już się tym gwarem zmęczyłam uciekałam odpocząć w uliczkach...
      Ciekawego i udanego maja.

      Usuń
  8. Od pierwszego akapitu szeroki uśmiech nie znika z mojej twarzy. To był wspaniały weekend, nawet pomimo tego, że musiałam pracować. W sumie to miałyśmy szczęście, że taki spokojny był tamten tydzień, bo ten ostatni to była jazda bez trzymanki, jeśli chodzi o ilość pracy. Cieszę się przeogromnie, że spodobała Ci się ta mniej oczywista Majorka, taka, którą lubię ja. W Valldemosie też by Ci się na pewno spodobało, ale zostawmy to na następny raz. Roślinki na razie mają się dobrze, doglądam codziennie, mam nadzieję, że przetrwają. Pamiętaj, że zawsze jesteś u mnie mile widziana :) Niesamowity to dar od losu, że się poznałyśmy, bo choć widziałyśmy się zaledwie pięć razy, mam wrażenie, jakbyśmy się znały całe życie. No i jeszcze moja ulubiona piosenka stała się również Twoją ulubioną piosenką. Wypatruj biletów na koncert ;)
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypatruję, wypatruję 🙂.
      Mówiłam Ci, że rośliny dadzą radę, wybrałam Ci te najłatwiejsze. Dbaj o nie bo niedługo wezmę szczepki 😀. I co najważniejsze, nie przelej.
      Na szczęście musiałaś pracować tylko momentami co dawało nam wielkie pole do popisu. Trochę miałam wyrzuty sumienia, że przeze mnie nie odpoczęłaś ale moja optymistyczna strona sprawia iż myślę, że może właśnie ze mną odpoczęłaś najlepiej 😛.
      Też mam wrażenie, że znamy się dłużej, zwłaszcza ostatnio spotykamy się i często, i regularnie i musimy robić wszystko, żeby utrzymać średnią.
      Miłej chociaż zapracowanej codzienności. Buziaki.

      Usuń
    2. Ta taka dwukolorowa roślinka, którą znalazłaś w Petrze tam na rogu, słabo teraz wygląda, ale może po prostu była już trochę za stara na takie ekscesy i być może za długo tam samopas leżała zanim ją wsadziłam do ziemi; niektóre listki zaczęły trochę opadać, ale póki co jeszcze jakoś się trzyma. Pozostałe dwie na razie dobrze się czują.
      Dzięki Tobie przynajmniej gdzieś byłam i coś widziałam, bo tak pewnie siedziałabym w domu i bym pracowała. A taki aktywny wypoczynek jest najlepszy.

      Usuń
    3. No to bardzo się cieszę, że miałaś ze mną trochę rozrywki i nie siedziałaś w domu.
      Tej roślinie daj trochę czasu bo może musi zrzucić liście po tym odłamaniu. Albo faktycznie za późno ją uratowałyśmy i już nie odżyje. Wtedy rozejrzyj się dyskretnie za kolejną, tylko tym razem niech to będzie trochę mniejszy kawałek 😀

      Usuń
  9. Uwielbiam konsekwencję i odwagę w jaki podejmujesz decyzje podróżnicze. W jaki sposób udało Ci się tak wiele zobaczyć w tak krótkim czasie?
    Jak się zaczęła Twoja przygoda podróżnicza?
    Życzę wielu nowych pomysłów, przyjaźni i pięknej pogody. 🤗🫶

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja to zrobiłam? Poprostu! Na Minorkę wyruszyłam wcześnie rano a wróciłam późno wieczorem, no i podróżowałyśmy po okolicy bliskiej miejscu zamieszkania Julki żeby nie tracić czasu na dojazdy. Leciałam na Majorkę o 6 rano, wracałam o 16stej, co dało mi praktycznie cztery pełne dni a to jest całkiem sporo.
      Podróżować chciałam od zawsze, zaczęłam od kolonii i podróży po Polsce z rodzicami, a później poszło z górki. I jak tylko się rozsmakowałam w poznawaniu świata tak z każdą podróżą nabierałam apetytu na więcej.
      Życzę Ci pięknej codzienności, skąpanej w słońcu i chwilach w ogrodzie. Uściski.

      Usuń
  10. Monia! Jestem pełna podziwu dla Twojej spontaniczności. Miałaś cudowny, niezapomniany weekend z cudowną towarzyszka. Monia, jesteś niesamowitą obieżyświatką wnoszącą do życia mnóstwo inspiracji, ciekawych opowieści i barwnych relacji z odległych zakątków świata. Domyślam się, że już planujesz kolejny wyjazd.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozczaruję Cię ale planów nie mam żadnych a kolejny urlop dopiero we wrześniu, ale jeszcze nie jestem pewna gdzie. Możliwe, że wyskoczę gdzieś spontanicznie na jakiś dłuższy weekend, mam też kilka miejsc w okolicy gdzie chciałabym pojechać tego lata i mocne postanowienie żeby tam dotrzeć. Najbliższe miesiące będę żyła czekając na to co przyniesie codzienność i ta niewiadoma jest szalenie ekscytująca.
      Pozdrawiam Cię cieplutko i serdecznie.

      Usuń
  11. Matko, weszłam do Ciebie w końcu! Warto było powalczyć ze sprzętem i zaliczyć kilka zaklęć niewybaczalnych, żeby w końcu zaczęło mi wszystko działać i żeby poczytać, jak się spędza majówkę z rozmachem. Ja ją spędziłam w pracy, ale to dlatego, że przehandlowałam ją za Wielkanoc w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co Ci płatało takie figle ale cieszę się, że już kryzys zażegnany i że Cię tutaj goszczę. Wpadnę z rewizytą.
      Majówkę miałam z rozmachem i to już chyba ktorąś z rzędu. Miałam za to pracowitą Wielkanoc zatem ta przedłużona majówka mi się należała 🙂. A w domu siedzieć nie chciałam.

      Usuń
  12. Naprawdę fantastyczne miejsce

    OdpowiedzUsuń
  13. No to ja w przyszłym roku się do Ciebie podpinam! 😉 Świetna majówka i cudowne blogowe przyjaźnie! Kadry piękne! Zazdroszczę ♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Ale takie wyjazdy bardzo często są u mnie spontaniczne, musisz być gotowa na przygodę!

      Usuń
  14. Ja też milo wspominam wycieczkę tutaj

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

DZIĘKUJĘ ZA CZAS POŚWIĘCONY NA MOJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ. KAŻDY KOMENTARZ MNIE CIESZY I ZA NIE RÓWNIEŻ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.