2026
Urlop na przełomie lat czyli jak było w Italii
Powoli zbliża się ku końcowi dzień, który ja zaczęłam o trzeciej w nocy. Zakończył się również ostatni urlop w zeszłym i pierwszy w nowym roku, będący urlopem przełomu lat a Włochy po raz czwarty udowodniły, że są świetną destynacją na spontaniczny urlop, kiedy nie do końca wie się gdzie chce się jechać i co robić. Nasz plan na te sześć dni zakładał, jak to często bywa w naszym przypadku, brak konkretnego planu co skończyło się tym, że zobaczyliśmy dużo pięknych miejsc, które miałam na liście marzeń, a przy tym nie byliśmy zmęczeni. Odespałam trochę wczesną pobudkę i sprawa wygląda tak, że jestem gotowa żeby napisać Wam jak było.
Naszą przygodę zaczęliśmy w Cinque Terre, gdzie z pięciu pięknych miasteczek wybraliśmy dwa - Manarolę i Riomaggiore. Byłam przezachwycona i powiem Wam, że będąc tam na miejscu nie do końca docierał do mnie fakt, że mam przed sobą kolorowe kamienice usytuowane na klifie, i że to nie jest zdjęcie tak jak podziwiałam te kadry do tej pory, tylko Mońcia naprawdę tu jest. Jest i spełnia marzenia!
Nowy rok powitaliśmy w Pizie nad rzeką, gdzie miał miejsce wspaniały pokaz fajerwerków. A później w radosnych nastrojach ruszyliśmy na spacer po mieście. Był to mój drugi sylwester, który spędziłam we Włoszech, poprzedni miał miejsce równo dziesięć lat temu w Bergamo. Tamten był jednocześnie pierwszym, który spędziłam z moim Pankrackiem i bardzo się cieszę, że dekadę później znów powitaliśmy razem nowy rok na włoskiej ziemi, było to fajne zamknięcie dziesięciu wspólnych lat.
Pierwszy tegoroczny spacer to wędrówka po Pizie, powitaliśmy nowy rok z przytupem, tak to ja mogę świętować! Czuję do Pizy miliard ciepłych uczuć, od lat marzyłam o zobaczeniu tej słynnej wieży, nie stojącej zbyt prosto, przyznam Wam się, że nie wiedzieć czemu myślałam, że jest niższa. Uważam też, że Piza jest trochę niedoceniana jeśli chodzi o to co może zaoferować turystom i za klimat, który chwyta za serce. Mnie też do tej pory kojarzyła się z krzywą wieżą a okazało się, że skakałam z radości i ekscytacji.
Pierwsze tegoroczne popołudnie spędziliśmy w Lucca, gdzie było bardzo świątecznie bo trwały jeszcze jarmarki. W ogóle uważam, że koniec roku to świetna pora na podróże, jeśli kocha się jarmarki tak jak ja, bo takie wyjazdy pozwalają przedłużyć świętowanie i cieszyć się smakołykami i grzanym winem. Podczas gdy moje jarmarki skończyły się 23 grudnia, te we Włoszech miały się świetnie i cudownie umilały nam pobyt. Nie przegapiliśmy żadnego.
Byliśmy również we Florencji, która oczarowała mnie architekturą i gdzie miałam niebywałą przyjemność spotkać się z Gosią ( zajrzyjcie! ). Gosia, bardzo Ci dziękuję, że z entuzjazmem zareagowałaś na mój pomysł, żebyśmy spotkały się we Florencji, gdzie przecinały się nasze ścieżki. Mam również nadzieję, że nie było to nasze ostatnie spotkanie. Stary rok zakończyłam z myślą, że blogowe znajomości to najpiękniejsza rzecz jaka mi się w tym blogowaniu przydarzyła i z taką samą zaczęłam ten nowy, lepiej być nie mogło!
Z kolei Uli zawdzięczam jeden z najfajniejszych dni całego wyjazdu i naszą wycieczkę do San Marino. Ula, oprócz wielu wspaniałych cech ma również dar przekonywania i nastawionego sceptycznie do San Marino osobnika potrafiła namówić, żebyśmy wzięli San Marino pod uwagę będąc we Włoszech. Skończyło się to tak, że ten tyci kraj usytuowany na szczycie góry, szalenie nam się spodobał. Były piękne widoki, cudowny klimat i, oczywiście, jarmark świąteczny z widokiem na chmury, góry i świat w oddali. Sami powiedzcie czy to nie brzmi tak, że chce się zatrzymać zegary i zablokować kalendarze?
Ostatni dzień spędziliśmy nad Como, w Como 😊.
Pora wracać do rzeczywistości ale będę ku niej szła niespiesznie, wolnym krokiem bo przede mną jeszcze dwa wolne od pracy dni. A ponieważ wróciłam do krainy zasypanej białym śniegiem to cieszenie się nim jest głównym planem, który na nie mam. Tak pięknej zimy nie widziałam już dawno i mam zamiar się nią nacieszyć włócząc się po moich lasach, łąkach i polach.
Wróciłam z Włoch wypoczęta, zachwycona i najedzona. Zaspokoiłam zapotrzebowanie organizmu na gluten, owoce morza, campari i aperola ale któż to wie na jak długo? 😀 Spędziłam fantastyczny czas ze znajomymi, znów widziałam Alpy z samolotu, zrobiłam milion wspaniałych w moim mniemaniu zdjęć i zostawiłam ślady stóp w nowych miejscach. I chociaż z ostatniego mieszkania musieliśmy w środku nocy wychodzić przez piwnicę ( niedługo Wam o tym napiszę ) to zdążyliśmy na samolot i szczęśliwie wróciliśmy do domu. Dopisała nam pogoda i niemal nieustannie świeciło słońce, co nie da się ukryć uprzyjemniało spacerowanie w mroźne dni. Padało tylko raz, we Florencji, ale nie była to ulewa, ba!, nie był to nawet deszcz uniemożliwiający zwiedzanie. Padało przelotnie i jako ochrona wystarczył dobry, poczciwy kaptur.
A co tam u Was moi mili? Z jaką energią wkroczyliście w nowy rok i w jakich nastrojach pożegnaliście ten stary? Mam nadzieję, że dopisuje Wam dobry humor i wyśmienite samopoczucie, dla mnie pierwsze dni roku to zawsze plus sto do nastroju, nie inaczej jest i teraz. W perspektywie mam wieczór pod kołderką, z książką i widokiem na choinkę. Bolesna jest myśl, że niedługo będę musiała się z nią pożegnać bo udała nam się w tym roku wyjątkowo, póki co jednak mam zamiar o nią walczyć do ostatnich dni 😊.
Życzę Wam samych cudowności w nowym roku, niech codzienność hojnie Was obdarza pięknymi, dobrymi i zasługującymi na zapamiętanie dniami. Bądźcie zdrowi, zadowoleni i usatysfakcjonowani i dbajcie o siebie. Ściskam Was z całych sił a tych mam sporo bo przez ostatnie dni jadłam nieprzyzwoicie dużo co, mam nadzieję, poszło mi w mięśnie. Buziaki!
Wiadomość z ostatniej chwili: zamiast wskoczyć pod kołderkę wskoczyłam w zimowe buty i poszliśmy na długi spacer, ciesząc się piękną białą zimą. Po drodze zaszliśmy do znajomych na herbatkę i wino co skończyło się tym, że jest 23 a my dopiero wróciliśmy do domu. Świat jest przepiękny cały na biało!
( Włochy, styczeń 2026 r. )






















Jak pięknie. Chyba sama chciałabym przeżyć choć jeden dzień w takich okolicznościach. Szczególnie urzekają mnie zdjęcia gór - mają w sobie to coś. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńDla mnie zawsze urlopowa przygoda zaczyna się już w samolocie a przelot nad Alpami, przy dobrej widoczności, dostarczył wspaniałych widoków i niezapomnianych wrażeń. To był piękny prolog do całego włoskiego urlopu.
UsuńSerdeczności.
Och, kochana, jaki entuzjazm, śliczne fotki i radość między wersami!
OdpowiedzUsuńTwoim śladem ruszy mój syn w kwietniu, teraz wiem, dokąd pojadą:-)
Podzielam twój zachwyt, zdjęcia potwierdzają wszystko, co piszesz.
Wielu pięknych podróży w 2026!
Dziękuję! Plany już się tworzą 🙂.
UsuńJestem pewna, że Twój syn wróci z urlopu zadowolony. To był mój czwarty pobyt we Włoszech a do zobaczenia zostało mi jeszcze tyle, że ho ho.
Fajnego tygodnia!
Gratuluję Ci tak pięknie spędzonego przełomu lat. Jesteś szczęściarą. Tak trzymaj !!!
OdpowiedzUsuńByłam pod Krzywą Wieżą w Pizzie. I jeszcze w kilku miastach które opisujesz.
To doskonale rozumiesz moje zachwyty i wywołany nimi entuzjazm. W sześć dni udało mi się spełnić mnóstwo podróżniczych marzeń, może to dobra wróżba na cały rok?😃
UsuńSamych dobrych dni w nowym roku, ciekawych przygód i niezapomnianych wycieczek.
Marzy mi się taka wycieczka do Włoch. Uwielbiam takie widoki :)
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci realizacji tego marzenia bo Włochy są piękne. A może 2026 to świetna data żeby spełnić włoskie marzenie?
UsuńSamych pięknych dni w nowym roku.
I mnie było bardzo miło się spotkać z tak pozytywną, szaloną (w dobrym sensie tego słowa), energetyczną dziewczyną. Chyba nawet bardziej niż to okazałam w trakcie spotkania. W pokoju hotelowym gęba mi się długo śmiała na wspomnienie spotkania i tego, iż fajnie, że do niego doszło. Włochy są fantastycznym miejscem do spędzania czasu. Lubię i te duże aglomeracje, gdzie zgromadziło się, jak ktoś mądry napisał około 70 procent światowego dziedzictwa kulturowego, ale lubię też małe miasteczka a nawet mieścinki, gdzie czas płynie nieśpiesznie, a klimatu nadaje mała kapliczka, kawałek murka i ta ich średniowieczna nierzadko zabudowa, no i klimat (rosnące na drzewach zimą pomarańcze- cudo). Przejeżdżałam (tylko przejeżdżałam) przy Jeziorze Trazymeńskim i zamarzyła mi się tam wycieczka, kiedyś to zrobię. Więcej wrażeń pojawi się na blogu lada dzień. I ja wróciłam wypoczęta i naładowana pozytywną energią, nawet jeśli pod koniec dnia robiłam sama sobie wyrzuty, iż za dużo chodziłam, że to nienormalne odwiedzać tyle galerii, to teraz cieszę się z każdego zapamiętanego obrazu i tego, że je widziałam, mogłam radować mój wzrok ich pięknem nawet, jeśli ludzi - turystów było w tym roku w Rzymie i Florencji masakrycznie wielu (Rzym, bo rok święty, Florencja, bo Florencja zawsze przyciągała tłumy. Nawet napisałam do znajomej po trwającej 3 godziny wizyty w Ufizzi , że mam chwilowy przesyt sztuką i moje oczy muszą spocząć na czym innym, tyle, że we Florencji wszystko jest sztuką, każde pallazzo, bo tam nie ma domów, są pallazzi, każda rzeźba, których na ulicach pełno, każdy murek, brama, łuk, most...). Fantastycznego kolejnego roku z podróżami i Pankrackiem
OdpowiedzUsuńNie napiszę niczego odkrywczego Włochy to zawsze dobry wybór i chyba się nie znudzi i tym zachwyconym sztuką i tym którzy szukają pięknych widoków natury. Cinque Terre łączy jedno i drugie i stanowi kolejne nasze włoskie marzenie. We Florencji można być i trzy razy a i tak ciągle będzie jeszcze coś co zaskoczy czy zachwyci. Widać Twój entuzjazm który podzielam. Nam też od razu słowo Włochy, włoska piosenka czy aperol wywołują piękne wspomnienia i zawsze uśmiech. Wielu podróży w nowym Roku i tego zachwytu Światem. Pozdrawiam ciepło :)
OdpowiedzUsuńŚliczne są te włoskie miasteczka. Doskonałe miejsce na powitanie nowego roku. Ostatnio myślałam, że fajnie byłoby w tym czasie być gdzieś, gdzie jest ciepło, bo u mnie nawet nie chciało mi się wyjść na zewnątrz, żeby popatrzeć na fajerwerki, a u koleżanki, u której byłam, z mieszkania nic nie widać ;)
OdpowiedzUsuńŚliczne miejsca, super zdjęcia Monia. Jednak najładniejsze, oczywiście, te z San Marino, a jakże. Bardzo się cieszę, że Wam się spodobało, bo takie niepowtarzalne i wyjątkowo urokliwie położone miejsce. Fajne było jeszcze raz je zobaczyć.
OdpowiedzUsuńCałorocznej radości i pogody ducha Ci życzę. Żyj pełnią życia i bierz z niego ile się da. Całusy:)))