2025
To były piękne dni czyli chwała niech będzie internetowym znajomościom
Czy znacie to uczucie, kiedy przytrafiają się Wam dobre rzeczy a kiedy już miną to nie jesteście pewni, czy na pewno się wydarzyły? Ja czuję coś takiego właśnie teraz za sprawą dwóch wyjątkowych osób, które miałam przyjemność u siebie gościć i z którymi spędziłam kilka ostatnich dni.
Blogowe znajomości to dla mnie najwspanialsza zaleta blogowania a te, które przerodziły się w prawdziwe spotkania mają dla mnie wartość, której się nie da ocenić. To niesamowite ile dobrych emocji można czerpać ze spotkania z osobami znanymi jedynie z internetu, zwłaszcza kiedy intuicja nie zawodzi i okazuje się, że więź, którą czuliśmy przez internetowe łącza, na żywo okazuje się tak samo fajna. A po kilku przeżytych wspólnie dniach zyskuje jeszcze na wartości.
Julkę już znałam bo odwiedziła mnie w styczniu, spotkałyśmy się również na Majorce. Z kolei Ona spotkała się na Majorce z Ulą. Wszystkie razem spotkałyśmy się teraz u mnie pierwszy raz a nasze spotkanie było efektem szybkiej i spontanicznej akcji po tym, jak poinformowałam dziewczyny, że na początku grudnia mam urlop i że serdecznie zapraszam Je do siebie na jarmarki. Co tu dużo mówić, to właśnie one stały się tłem naszego spacerowania ale co zrobić skoro o tej porze roku można je spotkać na niemal każdym rogu? Dziewczyny, bardzo dziękuję, że kiedy rzuciłam temat żebyście do mnie przyjechały to już tego samego wieczoru miałyście ustalone szczegóły. Taką spontaniczność i chęć przygody doceniam i szanuję 😊.
Bardzo się cieszę, że Ula zaufała mi na tyle, że zechciała być moim gościem przez tych kilka grudniowych dni. O Julkę byłam spokojna bo przecież już tu była zatem dobrze wiedziała jak jest u mnie fajnie 😀. I chociaż byłam pewna, że nasze spotkanie we trzy będzie czymś wyjątkowym to rzeczywistość prześcignęła moje najbardziej optymistyczne wyobrażenia a my spędziłyśmy razem piękny i niezapomniany czas.
Wypiłyśmy hektolitry zimowej herbaty, trochę grzanego wina, dużo rozmawiałyśmy i chodziłyśmy ale przecież ja miałam urlop a dziewczyny były w podróży, nie wypadało nam nic nie robić 😊. W tym napiętym grafiku udało nam się również obejrzeć film. Co się przez te dni naśmiałyśmy to nasze!
Pojechałyśmy na jeden dzień do Bremen, w dodatku piętrowym pociągiem 😊.
Widziałyśmy prawdziwego Mikołaja
i śpiewającego łosia.
Chodziłyśmy szlakiem świątecznych jarmarków ciesząc się magią zbliżających się świąt i swoim własnym towarzystwem. Najlepszym dowodem na to jak bardzo byłam z dziewczynami szczęśliwa jest fakt, że ani razu nie pomyślałam, że do tej magicznej jarmarkowej scenerii brakuje mi jedynie śniegu.
Ostatniego dnia zabrałam dziewczyny do Blankenese, jednej z moich ulubionych dzielnic Hamburga. I chociaż byłam pewna, że nie da się polubić Blankenese jeszcze bardziej to wiecie co? Polubiłam! A listopadowy mrok, bo dzień był akurat pochmurny, i towarzystwo Uli i Julki sprawiły, że ta stara rybacka dzielnica zauroczyła mnie jeszcze bardziej.
Każdemu z Was życzę tak wspaniałych gości. Julkę już znałam zatem wiedziałam czego się po Niej spodziewać 😀, chociaż i tak przez te kilka dni miałam okazję poznać Ją jeszcze lepiej, z czego bardzo się cieszę. Nowością było dla mnie towarzystwo Uli ale pewność, że jest świetną osobą zyskałam już podczas pierwszej internetowej pogawędki a spędzone z Nią te kilka dni jeszcze bardziej mnie w tej sympatii utwierdziło. Zazdroszczę Uli energii i nastawienia do życia i podziwiam za odwagę, przebojowość i znajomość angielskiego, bo tego to się po Uli nie spodziewałam. Początek grudnia spędziłam w naprawdę wyśmienitym towarzystwie i absolutnie nie jest żadną przesadą z mojej strony stwierdzenie, że te dni to jest jedna z najpiękniejszych rzeczy jaka mi się w tym roku przytrafiła a dobrych rzeczy działo się u mnie w tym roku sporo.
Zapraszając do siebie Julkę i Ulę rozjaśniłam sobie grudniowy mrok i chociaż spędzanie urlopu w domu nie jest dla mnie to teraz przekonałam się, że nie trzeba jechać w podróż żeby było fajnie, ciekawie i miło. Trzeba mieć tylko odpowiednie towarzystwo.
Tych z Was, którzy jeszcze nie wiedzą o jakiej Julce i Uli mowa, zapraszam serdecznie tu:
obiecuję, że Wam się spodoba.
Dziewczyny, jestem szczęściarą, że zechciałyście mnie odwiedzić, robić obiady, kroić pomarańcze do herbaty a ja byłam od sypania kulek 😀. Nasze herbaciane wieczory były wspaniałym zwieńczeniem każdego dnia, bardzo mi tego brakuje... Mam nadzieję, ba, ja to wiem, że to spotkanie było pierwszym z wielu. Ula ma znajomości w niebie a ja wierzę, że wykorzysta te kontakty abyśmy niedługo znowu się spotkały. Pamiętajcie również, że zawsze jesteście u mnie mile widziane, zastanawiam się, czy nie dorobić Julce klucza 😊. Dziękuję Wam bardzo za to, że dostarczyłyście mi tylu pięknych emocji i niezapomnianych wspomnień i zorganizowałyście jeden z najlepszych urlopów w życiu! Tęsknię za Wami przeogromnie!




















Cudownie spędziliście czas, tylko pozazdrościć! Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie, oczywiście ♥️
OdpowiedzUsuńTo były naprawdę piękne dni, które na długo zostaną w moim sercu. Serdeczności.
UsuńAle radości w twojej relacji, Moniko!
OdpowiedzUsuńNawet zdjęcia pokazują ile fajnych miejsc odwiedziłyście, klimat jak ze świątecznej baśni!
Te kubki w kształcie serca to tez ważny szczegół:-)
Macham do was uśmiechniętych i już zaglądam na polecane blogi!
Kubki w kształcie serca robią klimat ale ich zawartość ( grzane winko ) też nie jest bez znaczenia :). Spędziłyśmy wspaniały czas, była to dla mnie taka namiastka świąt i byłam przeszczęśliwa.
UsuńWysyłam Ci dwie tony grudniowych serdeczności, wszystkiego dobrego!
Witaj Monia!
OdpowiedzUsuńNo fakt to jest niezaprzeczalny że internetowe znajomości zawsze są, że tak powiem najtrwalsze. Też mam takie które trwają już ho, hooo, a może dłużej :) W końcu postęp i technologia jak każda inna rzecz w tym kij, ma dwie strony i dwa końce, lepszą i gorszą, ze zdecydowanym wskazaniem na tą lepszą. Gratuluję Wam tak wspaniałego dnia, tej przed świątecznej beztroskiej atmosfery, którą ja jeszcze sobie odkładam na nieco później. Bo jak co roku, planuje i często mi się to udaje spędzić cały dzień na właśnie takim plątaniu się, szwendaniu i szukaniu tego czegoś, na co nie ma słownego określenia, ale wszyscy wiemy o czym mowa. Aż mnie ciarki przechodzą jak oglądam Twoje urocze zdjęcia, mam nadzieje że i ja odrobinkę tego doświadczę o czym nie omieszkam napisać. Wszystkiego dobrego, pięknych dni Monia
Nie wiem czy są najtrwalsze ale prawdą jest że te moje póki co nadal trwają i mają się dobrze. A najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że naprawdę czuję, że moim internetowym przyjaciołom zależy na utrzymaniu tych przyjaźni tak bardzo jak mnie. Osoby, które poznałam przez prowadzenie bloga to najcenniejsza i najpiękniejsza rzecz jaka mi się w tych internetach przydarzyła :).
UsuńŻyczę Ci, żebyś też doświadczył tej przedświątecznej magii, w towarzystwie osób Ci bliskich. Pięknych grudniowych dni.
No i znów zapociły mi się oczy... Tyle pochwał to nie słyszałam od dawna. Aż się zarumieniłam... A pochwały należą się tobie Monia! Jesteś niezwykle sympatyczną, wesołą i szczerą osobą. Czas spędzony w Twoim i Waszym towarzystwie był niezapomniany. Do końca życia! Wiedziałam, że będzie super, bo trochę lat już żyję i przeczucie mnie nie myliło, ale było jeszcze lepiej. I nawet te "kilka" lat wiekowej różnicy nie robiło problemu. Przy Was czułam się młodsza. A kolejne odwiedziny masz jak w banku. Dzięki za taki wspaniały wpis. Przesyłam Ci (Wam) mnóstwo przytulasów:)))
OdpowiedzUsuńJa też byłam pewna, że będzie wspaniale. Każda z nas jest w innym wieku a zobacz jak świetnie się rozumiałyśmy! W uszach nadal mi dźwięczą salwy naszego śmiechu. To był dla mnie piękny i wyjątkowy czas i nigdy tych dni nie zapomnę. I chociaż jestem pewna, że będziemy się regularnie spotykać to te tdni i tak będą wyjątkowe bo to przecież od nich wszystko się zaczęło... Jestem przeszczęśliwa, że zechciałyście do mnie przyjechać, Pankracy też :). Obiecałam Mu, że jak do Was przyjedziemy to zabierzemy Go do Torunia, muszę dotrzymać słowa.
UsuńPięknego dnia Kochana, ja leniuchuję a później jarmark z ekipą z pracy. Tęsknię!!!
Chętnie pokażę mu Toruń. Bardzo lubię to miasto. Przyjemnego świętowania ❤️
UsuńDużo ciepła i radości niesie Twój wpis. To prawda, że zupełnie inaczej płynie czas w dobrym towarzystwie. W dodatku ten czas jarmarków świątecznych i pięknych dekoracji dodaje Waszemu spotkaniu wyjątkowego charakteru. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńDo szczęścia czasami nie potrzeba wiele: świąteczny jarmark i dobrzy ludzie blisko. Tyle wystarczy!
UsuńSpędziłam przewspaniały czas, chyba najpiekniejszy jaki mi się w tym roku przytrafił. Nie mam w zwyczaju spędzać urlopów w domu ale teraz spędziłam i było cudownie!
Pozdrawiam cieplutko znad kubka ze świąteczną herbatką.
Dziękujemy za piękną kartkę świąteczną i bardzo ciepłe życzenia to kolejna przedświąteczna radość.
UsuńDopiero dzisiaj zauważyłem zmianę zdjęcia profilowego, prawdziwy diament na tle kryształów. Pozdrawiam serdecznie i przesyłam trochę zapachów pieczonych pierniczków i ciasteczek maślanych :)
To faktycznie był czas szczęśliwy dla Was wszystkich. Gratuluję Wam.... no i trochę zazdroszczę :-)
OdpowiedzUsuńPrawda jest taka, że było tak cudnie, że sama sobie zazdroszczę :). I trochę jeszcze nie dowierzam, że te dni naprawdę się wydarzyły...
UsuńFantastycznie jest, kiedy wirtualna znajomość ma swoją kontynuację w realu i kiedy okazuje się, że przeczucie nie zawiodło, a osoba, z którą jest o czym pisać, jest też tą, z którą jest o czym mówić.
OdpowiedzUsuńA ludzie wokół nas to największa wartość, kiedy możemy się dzielić pięknem świata i naszymi wewnętrznymi światami.
Co do Jarmarków to jest tak, że nie lubię ich w Gdańsku, bo tłoczno, nie można przejść, ale jak tylko gdzieś wyjadę jakiś Kraków, Poznań, czy Warszawa to chętnie pędzę na jarmark. :)
Dokładnie tak! Julkę już znałam bo się z Nią widziałam dwa razy, nowością była dla mnie Ula. I chociaż przeczucie od dawna mówiło mi, że świetnie się z Ulą dogadam to rzeczywistość okazała się jeszcze piękniejsza od moich wyobrażeń. To był przewspaniały i bardzo wartościowy czas i bardzo się cieszę, że mi się przydarzył.
UsuńPozdrawiam Cię przeserdecznie.
Ten wpis wywołał we mnie niemalże tyle samo emocji co nasze spotkanie. Wzruszyłam się, uśmiałam do łez i ociupinka smutku też się napatoczyła, że ten piękny czas już minął. Ale ja również czuję, że to spotkanie było zaledwie prologiem naszej znajomości i wspólnych przygód pełnych śmiechu i radości. Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie i za ten niezapomniany czas. Do następnego :) Ściskam
OdpowiedzUsuńPS. I ktoś tu znowu podniósł poprzeczkę. Jak ja mam teraz pisać o tych wszystkich niezapomnianych chwilach, skoro ty już tak ładnie to wszystko ujęłaś w słowa? Chyba lepiej pójdę kroić pomarańcze :D
Oj tam oj tam, wstęp do Twojego wpisu o Bremen to najlepszy dowód na to, że jesteś w stanie przeskoczyć ponad moją poprzeczką. I pamiętaj, że zegar tyka, do niedzieli ma powstać nowy wpis o naszych pięknych wspólnych dniach 🙂. Ja nie żartowałam 😃
UsuńDla mnie to był również wyjatkowy i niezapomniany czas, było nawet lepiej niż się spodziewałam. Wszystko mi się w tych dniach podobało! Wszystko!
UsuńMnie też, mnie też!!!
UsuńMieszkanie w Hiszpanii niestety ma też na mnie negatywny wpływ i czasami udziela mi się hiszpańska mentalność, że na wszystko jest czas, że jak nie dziś, to mañana i w związku z tym do niedzieli się nie wyrobiłam z nowym wpisem, ale dziś jest dopiero poniedziałek, więc i tak uważam to za sukces :D Oficjalnie zapraszam na wpis o grudniowym Bremen :)
UsuńMonia, ależ to się miło czyta i ogląda! Niesamowite spotkanie blogowych podróżniczek w wyjątkowym, przedświątecznym czasie. Wasze radosne buzie i moc pozytywnych emocji zawartych w Twojej opowieści i u mnie wywołują uśmiech na twarzy 😊
OdpowiedzUsuńZe swej strony życzę Ci kolejnych, fascynujących spotkań i znajomości w realu z inspirującymi autorami blogów!
Ściskam mocno i pozdrawiam gorąco...
Anita
A może uda nam się spotkać w większym gronie? Może po całym tym świąteczno-noworocznym zamieszaniu trzeba zacząć coś planować na poważnie?
UsuńNasze spotkanie było tak wspaniałe, że do dzisiaj unoszę się na fali pięknych emocji. Spędziłam z dziewczynami naprawdę cudowny czas.
Wysyłam Ci Anitka ogrom grudniowych serdeczności, niech to będą wyjątkowe dni.
Czesc Monia :) siwdze siboe na lotnisku i czytam z ogromnym uśmiechem. Pięknie opisałaś tę magię spotkań, które rodzą się z internetowych połączeń. Sama czasem mam wrażenie, że najcieplejsze znajomości zaczynają się właśnie od "hej" online. ... prawda??? 😉
OdpowiedzUsuńJarmarki, herbaty, śmiechy – to brzmi jak idealny przepis na grudniowe szczęście. I ta historia z piętrowym pociągiem i śpiewającym łosiem – bezcenna! 😄
Cieszę się, że miałaś tak cudowny czas. To najlepszy dowód, że najważniejsze w podróży – nawet tej domowej – jest towarzystwo, w jakim się ją odbywa. I że czasem nie trzeba jechać daleko, żeby przeżyć coś wyjątkowego.
Trzymam kciuki za kolejne spotkania – z kluczem dla Julki czy bez!
Są tacy którzy twierdzą, że w podróżowaniu ważna jest droga, ja dodam od siebie, że równie ważne jest, z kim się jedzie. A ja towarzystwo miałam wyborne. Jestem wdzięczna sama sobie, że wpadłam na pomysł zaproszenia dziewczyn do siebie bo lepszego urlopu nie mogłam sobie wymarzyć. Nadal towarzyszy mi euforia naszych pięknych, wspólnie spędzonych dni.
UsuńBuziaki i pięknego podróżowania!
Tych spotkań to bardzo, ale to bardzo Wam zazdroszczę!
OdpowiedzUsuńhttps://okularnicawkapciach.wordpress.com/
Nieskromnie muszę napisać, ze jest czego bo to był naprawdę niezapomniany czas! Uściski.
UsuńAleż cudownie!!! Wspaniałe są takie spotkania. I rzeczywiście na długo pozostają w pamięci. Ja też już miałam kilka takich blogowych spotkań na żywo, ale nie z takim rozmachem, jak u Ciebie.
OdpowiedzUsuńUśmiech nie schodził mi z twarzy, jak to czytałam... tyle emocji, tyle pozytywnych wrażeń! Wspaniale!
Życzę całej Waszej trójce, żeby to był początek Waszych wspólnych, pięknych chwil.
Ściskam Cię Monia bardzo gorąco!!!
Chociaż od wyjazdu dziewczyn minęło już kilka dni to ja nadal szeroko się uśmiecham wspominając ten fantastyczny czas. To jest naprawdę niesamowite ilu cudowności doświadczyłam za sprawą blogowania i o jakie wspaniałe osoby powiększyło się grono bliskich mi ludzi. Czas z Julką i Ulą był nawet jeszcze lepszy od tego co sobie wyobrażałam zanim przyjechały i naprawdę świetnie się razem bawiłyśmy.
UsuńKończę herbatkę i zmykam spać, jutro zajrzę do Ciebie. Póki co życzę Ci dobrych przedświątecznych dni. Uściski.
Tego rodzaju spotkanie musiało być rzeczywiście super i z pewnością wszyscy będą go na długo pamiętali! Świetny pomysł!
OdpowiedzUsuńSpotkałem w Kanadzie parę turystów, którzy tutaj przyjechali "na wymianę" z osobami poznanymi na Internecie: one przyjechały do Kanady i mieszkały w ich mieszkaniach, a w tym samym czasie tamci odwrotnie. Niektórzy robią to w inny sposób-najpierw jadą do poznanych osób, z nimi mieszkają i razem zwiedzają kraj, a potem tamci przyjeżdżają do nich i też sobie podróżują. Wolałbym o wiele tę drugą opcję, która jest bardzo podobna do Twojego zdarzenia.
Prawdę mówiąc, to ponad 20 lat temu też coś takiego zasugerowałem poznanej na Internecie osobie z Polski: pragnęła zobaczyć Kanadę (a raczej okolice Toronto, bo zobaczenie Kanady zabrałoby miesiące) i zaoferowałem jej zatrzymanie się u mnie. Ale chyba stchórzyła i nasza znajomość online się urwała.
Przez blogowanie poznałam sporo osób i na szczęście dla mnie niemal wszystkie te znajomości trwają i naprawdę mają się dobrze. Nie przetrwały tylko te pierwsze, sprzed kilkunastu lat, bo koleżanki przestały blogować i kontakt się urwał. Ale po tych znajomościach przyszły kolejne a te mimo upływu lat mają się dobrze a ja jestem przeszczęśliwa mogąc większość z nich nazywać przyjaźnią. To najpiękniejsza i najbardziej wartościowa rzecz wynikająca z blogowania: LUDZIE! I bardzo, bardzo się cieszę, że są osoby, które przyjeżdżają do mnie bo chcą mnie poznać i spędzić ze mną czas. No i że ufają i mnie, i mojemu zaproszeniu 🙂. I jeszcze twierdzą, że było bardzo fajnie 😀
UsuńWiesz, nawet nie spodziewałem się, że nawiązałaś tyle bezpośrednich kontaktów przez blogowanie, to fantastyczne—nigdy jakoś nie natknąłem się na tego rodzaju informacje na blogach. Zresztą mój blog ma inny charakter (o podróżach) i posiada bardzo mało komentarzy. Jak również to, że mieszkam w Kanadzie, nie sprzyja osobistym spotkaniom z osobami zamieszkałymi głównie w Polsce lub w Europie.
UsuńRaz tylko, ponad 15 lat temu, para podróżników z Polski, przeczytawszy o moich podróżach na kanu w Ontario, skontaktowała się ze mną, aby uzyskać więcej informacji. Oczywiście udzieliłem im, a nawet wysłałem przesyłkę pocztową z mapami, filmami na DVD i broszurami oraz skontaktowałem ich z innymi wodniakami. Rzeczywiście, w 2009 roku pojawili się w Kanadzie i na swoim składanym kajaku przepłynęli imponującą trasę z zatoki Georgian Bay, przez liczne rozlewiska rzeki French River, wskroś ogromnego jeziora Lake Nipissing, potem rzeką Mattawa River dopłynęli do rzeki Ottawa River i zakończyli swoją wycieczkę w okolicach parku Algonquin Provincial Park. Miałem się okazję z nimi spotkać dzień przed ich powrotem do Polski.
Niestety, dwa lata później, w 2011 roku, zostali zamordowani podczas wycieczki kajakowej na rzece Ukajali przez peruwiańskich Indian.
Pozdrawiam i życzę poznania wielu ciekawy osób na blogowaniu oraz bezpośrednich spotkań z nimi!
Wspaniale spędzony czas i cała masa pięknych zdjęć, z których bije ciepło. Cudownie, że się spotkałyście!:)
OdpowiedzUsuńDziękuję za te ciepłe słowa. To prawda, to były wyjątkowe dni a my spędziłyśmy ze sobą wyjątkowy i niezapomniany czas. Mam nadzieję, że niedługo znów się spotkamy.
UsuńMonia!
OdpowiedzUsuńChociaż znamy się tylko wirtualnie to wiem, że jesteś niezwykle miłą, kontaktową osobą. Wyobrażam sobie Twój dom, w którym już od progu można się poczuć jak u siebie. Przytulny, ciepły, otwarty, pełen dobrej energii. Spędziłyście razem cudowny, absolutnie magiczny, wspaniały, niezapomniany czas. Przeżyłyście piękne chwile, w tym przedświątecznym okresie, pełnym radości i oczekiwania... Z pewnością każdy dzień upłynął Wam na długich rozmowach, śmiechu, jedzeniu, podróżowaniu, imprezowaniu na jarmarku i oczywiście pstrykaniu fotek.
Ściskam Cię mocno i serdecznie pozdrawiam:)
Dziękuję Ci Kochana bardzo serdecznie za wszystkie ciepłe słowa, nie mnie oceniać czy są prawdą ale coś mi nieskromnie podpowiada, że te o gościnności tak :). Lubię kiedy bliskie mi osoby dobrze się u mnie czują i zawsze chcę, żeby się zachowywali jak u siebie w domu. Myślę, że dla obu stron to jest korzystniejsze kiedy każdy robi na co ma ochotę i nikt się mnie nie pyta czy może sobie zrobić drzemkę albo herbatę, zwłaszcza jeśli przy okazji robi i mnie :). Taka swoboda sprawia, że i ja i moi goście lepiej się czujemy.
UsuńMoże kiedyś uda się zorganizować spotkanie w większym gronie a wtedy dołączysz i Ty? Pomyśl tylko jak byłoby fajnie!
Przedświąteczne życzenia skąpane w blasku choinki. Ściskam Cię mocno.
Cudowne są takie spotkania, a do tego sceneria jeszcze dodawała magii i uroku :) Choć ja bym się pewnie stresowała :D
OdpowiedzUsuńEeee tam, z pewnością byś się nie stresowała no bo niby czym? Towarzyskim spotkaniem z fajnymi ludźmi? :)
UsuńMoniko, Z każdego Twojego słowa płynie tak ogromna radość, że ten wpis czytam już kolejny raz z ogromną przyjemnością. Dla mnie również byłoby wspaniałe przeniesienie blogowych, internetowych znajomości na spotkania w realu, bo jeśli w blogowych wpisach jest tyle ciepłych słów i pozytywnej energii, to co dopiero, kiedy można pogadać na żywo. Wspaniałe to Wasze spotkanie i oby były kolejne, równie wspaniałe. Oczywiście zdjęcia z bremeńskiego jarmarku też obejrzałam z przyjemnością, bo oddaje grudniową przedświąteczną atmosferę :) Niech oczekiwanie na święta będzie dla Ciebie dobrym, wyjątkowym czasem :)))
OdpowiedzUsuńCieszę się, że sprawiłam Ci radość tym wpisem o przyjaźni. Przyznam Ci się, że ja też kilka razy go czytałam, wpisy Uli i Julki też. Bardzo mi miło, że dziewczyny mają z naszego wspólnie spędzonego czasu wrażenia podobne do moich i że całej naszej trójce było dobrze, szczęśliwie i miło. To nasza wspólna zasługa. Takie spotkania podnoszą prowadzenie bloga na zupełnie inny wymiar.
UsuńWysyłam Ci Lusi ogrom przedświątecznych życzeń z widokiem na choinkę. Bądź szczęśliwa.
Cóż dodać do tych wszystkich pozytywnych odczuć? Wspaniały pomysł i emocjonalne wspomnienie na zawsze. Z pewnością zainspirowałaś parę blogowych osób do spotkań w realu. Też jestem ogromną zwolenniczką takich spotkań z zaprzyjaźnionymi blogerkami.
OdpowiedzUsuńŚwiąteczne Niemcy w najlepszym wydaniu i z uroczą przewodniczką. Piękne radosne zdjęcia i tak miło widzieć szczęśliwe twarze.
Widziałam w w różnych komentarzach , że Goerlitz wam się podobał, to proponuję spotkanie w lecie u siebie, to oprócz uroków Dolnego Śląska, zobaczymy trochę Niemiec 👍🇩🇪
Pozdrawiam prawie świątecznie 🎄🎄☃️🤶🧑🎄🌲
Ala, wpadłaś na wspaniały pomysł, mnie tam dwa razy zapraszać nie trzeba :). Z chęcią zwiedzę Görlitz, a w Twoim towarzystwie to już w ogóle będzie niebywała przyjemność i frajda. Bliżej lata ustalimy szczegóły. Może uda się zorganizować blogowe spotkanie w trochę większym gronie? Jesteśmy w kontakcie, wiesz gdzie mnie znaleźć a ja wiem, pod jakim adresem znaleźć Ciebie :).
UsuńRadosnych przedświątecznych dni.
Bardzo dziękuję za świąteczną kartkę-piękna i taka troszkę jakby sugerująca kierunek któreś z niderlandzkich miast- takie mam skojarzenia :)
OdpowiedzUsuńJa się w tamte strony nie wybieram, byłam dwa razy i wystarczy, pod koniec roku wybieram się za to trochę bardziej w dół :)
UsuńTe domki z wioski rybackiej są super , mają klimat. A znajomości internetowe jeszcze lepsze ! Fajnie mieć kogoś z kim można dzielić swoje pasje. Życzę Wam więcej takich spotkań :)
OdpowiedzUsuńOtóż to. Trzeba wyciągać ze swoich pasji wszystko to co najlepsze a w blogowaniu najfajniejsi są ludzie! Chyba nigdy nie przestanę doceniać tego, jakie miałam do nich szczęście! Pięknego przedświątecznego czasu.
Usuń