Nie płacz, że coś się skończyło. Ciesz się, że Ci się to przytrafiło. ( G.G. Márquez )

poniedziałek, 1 sierpnia 2022

Zakamarki przyjazne duszy

 Syndrom osoby pracującej w molochu objawia się na wiele sposobów, ja najczęściej cierpię na brak świeżego powietrza. Zdarza się oczywiście, że przy sprzyjającej pogodzie uciekam z pracy na herbatę na znany tylko wtajemniczonym skrawek dachu albo na patio przed budynkiem, nie jest to jednak to samo. Przypracowe powietrze ma w sobie swądek obowiązków i ciężko jest mi pozbyć się myśli o tym ile jeszcze mam do zrobienia zanim powiem wszystkim " do jutra ".



Nikogo zatem nie powinien dziwić fakt, że w wolne dni nadrabiam i siedzenie w domu to ostatnia rzecz, na jaką mam ochotę. Wiadomo, że łąki, lasy i pola nie mogą równać się z niczym i bezkonkurencyjnie wygrywają ze zdecydowaną większością sposobów na spędzanie wolnego czasu. Czasem jednak potrzebuję odmiany bo są dni, że ze wszystkich rzeczy świata najbardziej cieszą mnie bajkowe uliczki i małe domki a potykanie się o bruk wydaje się najfajniejszą zabawą.




Czasami ogrom pięknych wrażeń można znaleźć na jednej niepozornej ulicy. To co widać na zdjęciach poniżej wpisuje się idealnie w mój poziom architektonicznej estetyki. Tyle też wystarczy żebym odzyskała psychiczną równowagę w tym krótkim czasie pomiędzy kolejnymi roboczymi tygodniami.



To dobrodziejstwo, że są miejsca gdzie cuda czekają na nas na każdym kroku i jedna z czystych radości mojego życia bo umiem się nimi cieszyć i zachwycać.



Odkrywanie ciekawych zaułków w nieznanych dotąd miejscach cieszy mnie i uszczęśliwia niemal tak jak podziwianie największych zabytków świata. Zaspokoję apetyt na spacery, miłą dla oka architekturę, odpocznę od hałasu, zgiełku, nawału obowiązków, korków i wiecznie spóźniających się pociągów. I jeszcze zrobię mnóstwo zdjęć, co jak przecież wiadomo nie od dziś też jest w życiu niezwykle ważne.




Cieszę się, że prawie tak samo ekscytują mnie klimatyczne uliczki co długie urlopy gdzieś na innych skrawkach świata. Sekret tkwi w tym żeby zachwycać się tymi drobinkami, które mamy w zasięgu codziennych możliwości, ekscytujące wyjazdy zdarzają się przecież niesprawiedliwie rzadko. A w tym zwykłym czasie rozciągniętym pomiędzy nimi zostają nam jeszcze bliskie miejsca, które przecież i znaleźć, i sercem udomowić można dosłownie wszędzie. 



W miniony weekend otulałam się magią na jednej z najpiękniejszych uliczek świata i chociaż przez moment padało to urok tego miejsca ogrzał mnie niczym puchaty koc, wanna pełna piany albo biała chmurka


Byle tylko iść przed siebie, byle tylko wiecznie się zachwycać, nieustannie pragnąc więcej tych naznaczonych niezwykłością zwyczajnych chwil w prostej, dobrej codzienności. Tu usiąść, tam przystanąć, z czułością dotknąć nagrzanych słońcem ścian nie naszego przecież domu. Kto by się przejmował tym, że za rogiem czeka rzeczywistość zdecydowanie odmienna od tej wyznaczonej brukowaną uliczką pomiędzy bajkowymi domkami?

46 komentarzy:

  1. Piękne widoki i zdjęcia, odmieniają świat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, cudna bajkowa uliczka

      Usuń
    2. Pamiętam ten ból pracy w molochu, tylko że to był szpital. Jak miałam okazję wyjść poza budynek, to byłam przeszczęśliwa. Niestety, to były krótkie chwile, nawet nie było czasu na myślenie.

      Usuń
  2. Tak też myślę robienie zdjęć to niezwykle ważna sprawa. Wtedy patrzy się uważniej i zatrzymuje na zawsze ten widok. Wybrałaś piękne, ukwiecone uliczki, bajkowe domy, okiennice i drzwi za którymi toczy się jakieś życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc fakt, że w tych bajkowych domach dzieje się zwykła codzienność, zawsze mnie zdumiewa 🙂

      Usuń
  3. Tylko pozostaje westchnąć..jak ja lubię takie miejsca!!!!!
    bardzo spodobało mi się Twoje "niesprawiedliwie rzadko"..no właśnie...też tak myślę. przepięknie wyglądają malwy w tej uliczce.. a było tam miejsce na jakąś kawkę?
    Z tym potykaniem się o bruk to u mnie nie za bardzo...lecę często na ziemię jak worek kartofli, a jako, że chronię instynktownie aparat fotograficzny to tłukę moje ciało dotkliwie. Aparat tez nie zawsze uchronię...sama nie wiem jak jeszcze to ustrojstwo robi zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszę Cię, że ja też jestem łamaga i bardzo często nie kończy się tylko na potknięciach. W Lizbonie tak upadłam, że myślałam, że umrę albo połamię nogi lub ręce, obcy ludzie przybiegli mnie ratować. Na szczęście tylko się trochę obiłam ale co najważniejsze, nie upuściłam trzymanego w ręku aparatu, do dzisiaj pozostaje dla mnie zagadką jak to możliwe, że upadając trzymałam rękę wyciągniętą w stronę portugalskiego nieba :).
      Na tej uliczce nie ma nic oprócz domów i myślę, że to dobrze, bo kawiarniane stoliki zepsułyby klimat i zasłoniły to co najpiękniejsze. Za to w pobliżu mnóstwo fajnych kawiarenek, jest w czym wybierać.

      Usuń
  4. Jak Ty wiesz, co ja lubię, nigdy zbyt wiele takich widoków, uwielbiam i szukam w każdym miejscu!
    Mieszkam w blokowisku i na każdej wyprawie cieszy mnie nie tylko widok pól i łąk po horyzont, ale także takie smaczki, jakie pokazujesz :-)
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mieszkam w bloku zatem wiem co czujesz, na szczęście niedaleko zaczynają się nieograniczone spacerowe możliwości w postaci lasów, łąk, jezior i pól i to mnie ratuje :)

      Usuń
  5. ach te kolory! to sama radość dla duszy i oka!
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne te uliczki, uwielbiam takie!
    Niestety u mnie takich nie ma. Co najwyżej takie ceglane się znajdą. Ale za to jakiś czas temu nauczyłam się doceniać detale typu wykończenia kamienic. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre kamienice dają wiele możliwości jeśli chodzi o wyszukiwanie detali, przekonałam się o tym już dawno :)

      Usuń
  7. Przepiękne i klimatyczne jest miasteczko, które prezentujesz. Byłem w kilku miasteczkach i miastach w Niemczech i wszędzie mi się podobało. Ta dbałość o stare domy, budynki szachulcowe, miejsca zawsze ukwiecone i zadbane spodobają się każdemu. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w Niemczech nie wszędzie się podoba za to całym sercem kocham miasteczka, o jakich piszesz, pełne klimatu i miłej dla oka, niespotykanej w Polsce architektury. Właśnie takich miejsc szukam planując jednodniowe wycieczki.
      Moc serdecznych pozdrowień z balkonu.

      Usuń
  8. Uwielbiam takie klimaty, chociaż ostatnio zasmakowałam we włóczeniu się po lesie z dwoma porąbanymi psami. Nie mam czasu robić zdjęć bo muszę uważać na przechodzące przez ścieżki żabki, albo zaśmiewam się jak psy fajnie na nie reagują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja niedawno wróciłam z wycieczki rowerowej po lesie, nowe opony to jest sztos :)

      Usuń
  9. Ja potrafię potknąć się na prostej drodze, więc na brukowanych uliczkach moje zwoje mózgowe pracują ze zdwojoną siłą ;) . Uwielbiam takie klimaty i kocham oglądać Twoje zdjęcia, bo na nich każde miejsce wygląda wyjątkowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wiecznie sama sobie robię siniaki, czasem wstyd mi założyć krótkie spodnie bo nogi mam jak jakaś łobuzica :).
      Dziękuję Kochana za takie ciepłe słowa odnośnie moich zdjęć, buziaki.

      Usuń
  10. Ależ miałaś podczas pisania mnóstwo weny i ogrom optymizmu, którym mocno zarażasz! Trudno jednak nie mieć ich w takiej scenerii, naprawdę bajkowej, jeśli się ma tak pięknie emocjonalną duszę, jak Ty! Te kształty, kolory, brukowane ulice i kwiaty, szczególnie malwy, robią tu wszechobecną sielskość. Przeniosłaś się w czasie, ja ostatnio również i przez chwilę byłam mennonitką!
    Jeszcze wiele takich zaraźliwych optymizmem miejsc, całusy:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od tych malw nie mogłam oderwać ani wzroku, ani aparatu, myślę, że bez nich ta cudna uliczka nie wyglądałaby tak samo. I masz rację, że to takie trochę przeniesienie się do innej rzeczywistości, spacerowałam raz w jedną , raz w drugą stronę bo nie miałam ochoty wracać do rzeczywistości.
      Moc ciepłych myśli leci w Twoją stronę, łap!

      Usuń
    2. Złapałam!!! I Dziękuję:)))

      Usuń
  11. Niezwykle klimatyczne miejsce, z chęcią pospacerowałabym tymi uliczkami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że by Ci się podobało i zrobiłabyś milion pięknych zdjęć.

      Usuń
  12. Wow, przecudne miejsce. Uwielbiam takie zakamarki, wąskie uliczki, kwiaty. No cóż właśnie dlatego i dla takich miasteczek lubię odwiedzać Niemcy.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, jeśli chodzi o małe miasteczka to Niemcy znają się na rzeczy, wszystko jest takie ładne i zadbane, utrzymane w podobnym klimacie. Zawsze wracam zachwycona.
      Moc ciepłych pozdrowień.

      Usuń
  13. Monis ja mimo że pracuje większość dnia na zewnątrz, bo w Norwegii dzieci przedszkolne spędzają większość dnia na podwórku to i tak w weekendy uciekam w góry, nad wodę i do lasu ;) teraz tym bardziej bo zaczynają się grzyby to kazde popołudnie jesteśmy w lesie... Uwielbiam ten czas I cieszę się że już jest i szybko leci bo szybciej do córci polecę ;) mam taką nadzieję oczywiście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Ty jesteś uzależniona od przyrody 😀. Ja cały dzień " w zamknięciu ", złakniona świeżej bryzy więc jak wychodzę do domu to pierwsze co robię to oddycham głęboko. Buziaki

      Usuń
  14. Piękne zdjęcia, mimo że miasteczkowe to urokliwe. Mnie jednak siedzenie w domku w niczym nie przeszkadza aby odpocząć, choć wyjazdy też uwielbiam 😊 Pozdrowienia serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja siedzenie w domu zostawiam na te zimniejsze pory roku bo jak wracam z pracy to już panują ciemności i niewiele mi się chce. Teraz muszę się " nażyć " na zapas. Wszystkiego dobrego.

      Usuń
  15. Ależ klimatyczne miejsca :) Foty prze urodziwe :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pięknym miejscu urodziwe zdjęcia to łatwizna nawet dla amatora 😊. Moc ciepłych pozdrowień.

      Usuń
  16. Wszyscy zachwycają się uliczką, bo i jest czym się zachwycać. Podzielam twoje i innych ochy i achy i radość z umiejętności cieszenia się drobiazgami (nasze małe eksperymenty ze szczęściem się kłaniają). Ale chciałam jeszcze dodać, że te okołopracowe przestrzenie też źle na mnie wpływają, bowiem, nawet z dzień wolny od pracy wolę omijać je szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe eksperymenty ze szczęściem są w życiu i ważne, i niezbędne. I pomimo tego, że codzienność potrafi każdemu nieźle dać w kość to i tak uważam, że cieszenie się pierdółkami to łatwizna. Uściski.

      Usuń
  17. Bardzo urokliwe zakamarki,super fotki!

    OdpowiedzUsuń
  18. Te uliczki są piękne.. ja też zdecydowanie wolę odpoczywać poza domem.. głównie tak wolę. Choć bywa różnie:)
    Pozdrawiam!

    zapraszam również do siebie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też bywa różnie ale głównie w te zimniejsze i ciemniejsze pory roku, lato trzeba wykorzystać najlepiej jak się da!

      Usuń
  19. Te miejsca istnieją naprawdę? Cudownie tam. Jestem zauroczona. Nie mogę się napatrzeć na te zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem zachwycona tą uliczką. Cuuudowna!

      Usuń
  20. Domy jak w bajce, takie piękne kolorowe, od razu weselej się robi :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Urokliwe zakątki! Już się tam widzę z Aneczką na spacerze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urokliwe i romantyczne, w sam raz dla zakochanych 🙂

      Usuń
  22. Czytając i oglądając - zapomniałem gdzie jestem, a co dopiero spacerować i rozkosznie potknąć się o wystający kamień w tych uroczych zakamarkach. Lubię takie miejsca, najfajniejsze jest w nich ten spokój i ten ich rytm trwania, jakże inny od naszego zawodowego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na takich uliczkach zawsze zdumiewa fakt, że w tych domach żyją prawdziwi ludzie i dzieje się normalna codzienność. Bo to taka trochę bajkowa sceneria...

      Usuń

DZIĘKUJĘ ZA CZAS POŚWIĘCONY NA MOJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ. KAŻDY KOMENTARZ MNIE CIESZY I ZA NIE RÓWNIEŻ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...