Czytam, więc jestem, uwielbiam się przemieszczać, i nie ważne czy samolotem, czy rowerem,zapamiętywać chcę - sercem i aparatem, a żyć nie mogę bez książek, podróży, roweru, spacerów, rozmów i moich licznych pasji. Dzięki hektolitrom herbat wszelakich wypijanych codziennie trzymam się jakoś w pionie:)

W razie pytań lub chęci kontaktu: malamo@op.pl :)

Warto przeczytać


2/09
2026

Jak radość to na rower...

 ... jak ulga spowodowana nadejściem urlopu, to też, a tym rowerem do lasu, zachwycającą trasą wśród łąk i pól. 

 Z niedającą się okiełznać radością oznajmiam wszem i wobec, że dotrwałam do urlopu, co w tym roku nie zawsze wydawało mi się takie oczywiste. W zeszłym roku zwolniłam się ze starej pracy i od października pracuję jako asystentka w dużym hotelu, który latem pękał w szwach a ja musiałam się mierzyć z wieloma nowymi zadaniami. I cóż, prawda jest taka, że na brak obowiązków narzekać raczej nie mogłam, było to chyba najbardziej pracowite lato w mojej karierze, ale i najbardziej ciekawe. Dużo się działo, miałam do ogarniania dużo nowych rzeczy ale to akurat dobrze, bo ja jestem z tych co lubią wyzwania. I tak jak wielu uczniów marzyło o tym, żeby 1 września nigdy nie nadszedł tak ja wyczekiwałam tej daty z utęsknieniem. I nadeszła! 

 Początek urlopu uczciłam w najlepszy możliwy sposób - na rowerze. Z głową lekką, spokojną, bujającą w obłokach. W hotelarstwie nie ma nic trudniejszego niż lato i wakacje a te się skończyły, nadeszła pora, żeby trochę w pracy odpocząć. Ale póki co będę odpoczywać gdzie indziej a mój największy obecnie problem zawiera się w pytaniu: co mam spakować? No i czy lepiej w plecak, czy jednak w walizkę?

 Kiedy dzisiaj, po rekordowej chyba przerwie, wsiadłam na rower objeżdżając ulubione zakamarki, ze szczęścia byłam gotowa się rozpłakać. Ale ponieważ jestem na etapie walki z własnym mazgajstwem to winę za cisnące się do oczu łzy zwaliłam na słońce. Piesek bez łapki, ja w ryk, piesek bez łapki znajduje wspaniałą rodzinę, ja w ryk, piękny widok, ja w ryk, spotkanie z dawno nie widzianymi ludźmi, ryk, pożegnanie z tymi ludźmi, ryk, malutkie kózki i owieczki, ryk, zachwycająca muzyka słuchana na żywo, ryk, niewiele trzeba żebym się wzruszyła. Jeśli jeszcze tego o mnie nie wiedzieliście to właśnie jest okazja, żeby poznać mnie odrobinę lepiej 😄.

Wesołe jest życie wieśniaczki!

  I chociaż przemijanie lata sprawiło, że zieleń jest trochę mniej soczysta to słońce prześwitujące przez korony drzew dodawało jej blasku i kładło mi się na drodze fantazyjnym cieniem. Słuchałam rechotu żab, przejeżdżałam przez wrzosowiska, a las pachniał tak, że o ludzie! Bez roweru nie ma życia a świat widziany z dwóch kółek wygląda naprawdę dużo ciekawiej. Perspektywa końca lata nie napawa mnie entuzjazmem ale cieszę się, że skończyły się wakacje i będę miała dużo więcej sił żeby po pracy robić ulubione rzeczy. Wierzę w to, że będzie mi sprzyjać pogoda.

 Wiecie co? Dopiero jak wsiadłam na rower i radośnie ruszyłam w siną dal to zdałam sobie sprawę jak bardzo mi tego wszystkiego brakowało. Spoconego czoła, wyplątywania się z pajęczyn, plecaka z książką i earl grey'em, gapienia się w niebo. W tym roku najlepszą część lata zostawiłam sobie na koniec i to był naprawdę sprytny plan, sama sobie teraz tej pomysłowości gratuluję. A po urlopie będę korzystać ile się da z końcówki lata, całym sercem wierząc w to, że jesień będzie najpiękniejsza z możliwych. Mam ku tej nadziei silne argumenty: już od lat nie było tak długiej i pięknej ( czytaj: zaśnieżonej ) zimy, lato było ciągiem temperatur kojarzących mi się z Hiszpanią to co? Jesień będzie gorsza i okaże się taka sobie? Szczerze wątpię 😀.

 Mili moi, życzę Wam wspaniałego września i samych pięknych, słonecznych dni! Bądźcie szczęśliwi!


Komentarze