Czytam, więc jestem, uwielbiam się przemieszczać, i nie ważne czy samolotem, czy rowerem,zapamiętywać chcę - sercem i aparatem, a żyć nie mogę bez książek, podróży, roweru, spacerów, rozmów i moich licznych pasji. Dzięki hektolitrom herbat wszelakich wypijanych codziennie trzymam się jakoś w pionie:)

W razie pytań lub chęci kontaktu: malamo@op.pl :)

Warto przeczytać


10/08
2026

Niedziela była dla nas

 Jako miłośniczka upałów, słońca, niebieskiego nieba, gołych ramion, bosych stóp i spieczonego czoła z radością donoszę, że tegoroczne lato spisuje się na medal. Po kiepskich początkach i pierwszych dniach przypominających raczej jesień nadeszło lato tak piękne, że podobnego nie pamiętam. Ilość upalnych dni nieustannie mnie zaskakuje i jest powodem do radości i wdzięczności za to, że takie lato mi się w tym roku przytrafiło. Nie mam słów żeby opisać jak jest cudnie!

 Piękne lato okazało się dla mnie jednym z najbardziej pracowitych a ja za wszelką cenę chcę utrzymać zdrowy balans między pracą a życiem poza nią. Wyciskam zatem i z wolnych dni, i z popołudni tyle ile się da; mam sprzymierzeńca w słońcu i w pogodzie. I chociaż bywa, że moim głównym i jedynym planem na popołudnie jest przebujanie go w koszu na balkonie, to czuję, że lepiej być nie może. Czytam, patrzę w niebo, znów czytam, cieszę się słońcem, mogłabym tak bez końca. 

 A wczoraj przytrafiła nam się niedziela tak cudna, że muszę ją tutaj opisać żeby o niej nie zapomnieć. Bo chociaż oprócz siedzenia i moczenia stóp, w dodatku w kanałach, nie robiłam nic więcej to i tak na uwagę zasługuje fakt, że część niedzieli spędziłam w kanadyjce, takiej drewnianej siostrze kajaka. Zanim jednak wypłynęliśmy na "szerokie" wody szliśmy sobie niespiesznie po jednej z najbardziej klimatycznych i reprezentacyjnych dzielnic Hamburga, której odkrywanie niezmiennie mnie raduje.

 Nawet wiosłować nie musiałam bo mój osobisty sternik i kapitan odwalał całą robotę. Pluskałam zatem stópkami, cieszyłam się słońcem i zielenią, z rozpędu chciałam również napisać że spokojem i ciszą ale gdzie tam, tłok był w kanałach ogromny. Bliskość wody jest wielkim dobrodziejstwem co wiem nie od dziś a my nie byliśmy jedynymi, którzy wpadli na pomysł spędzenia niedzieli na wodzie.

 Chociaż raczej nikomu niczego nie zazdroszczę to kiedy tak patrzyłam wczoraj na kamienice z wielkimi ogrodami i prywatnym dostępem do wody, potrafiłam sobie wyobrazić, że jestem obrzydliwie bogata i czerpię z tego bogactwa korzyści 😀. Wychodzę z domu na bosaka, przechodzę przez ogród po czym wskakuję do własnego kajaka i płynę sobie w świat.

 Mogłabym tak płynąć bez końca bo dzień był ku temu wyśmienity, chciałam żeby nie kończył się nigdy. Niestety, żaden weekend ani żadna, najwspanialsza nawet niedziela, nie trwają bez końca, nie inaczej było z tą wczorajszą. Ale co się nią nacieszyłam to moje. Na szczęście zostało nam jeszcze sporo lata do przeżywania przygód i robienia ciekawych rzeczy, mam nadzieję, że jesteście na to gotowi? Ja póki co nie dopuszczam do siebie najcichszych nawet myśli o jesieni, zamiast tego wolę myśleć że lato nie skończy się nigdy i będzie trwało wiecznie, w swojej najpiękniejszej wersji tak jak do tej pory.


Komentarze