2026
Weekend w Trójmieście
Jeden z minionych weekendów obfitował w wiele fajnych, radosnych i emocjonujących chwil bo wyskoczyłam sobie do Polski. Wiem, że niepełne trzy dni nie są nie wiem jak wielkim powodem do ekscytacji ale cóż, mnie ekscytowały tym bardziej, że plany miałam zacne i cóż z tego, że napięte? Fajnie wcisnąć pauzę w dobrze znanej i powtarzalnej codzienności, chwała niech będzie samolotom i temu, że mam blisko do lotniska i tutaj, i w Trójmieście. To zdecydowanie wszystko ułatwia, jestem tutaj i raptem trochę ponad godzinę lotu a moje tutaj jest gdzie indziej. Nie zdążę usiąść wygodnie w samolocie a już trzeba wysiadać a ta szybkość całego przedsięwzięcia sprawia, że takie "wyskoki" urządzam sobie regularnie.
Od czego zaczęłam przygodę? Zanim spojrzycie na poniższe zdjęcie możecie próbować zgadywać ale Wasze szanse, za co przepraszam, oceniam na znikome. Mała podpowiedź: pisze to zadeklarowana i świadoma tej zalety głodomorka.
Na pierwszy rzut kupiłam cztery, z czego trzy dla siebie, pierwszą wciągnęłam od razu przed piekarnią a kolejną chwilę później. Z radością Was informuję, że przez trzy dni zjadłam tych jagodzianek kilkanaście, przestałam liczyć po czterech zjedzonych pierwszego popołudnia. Moje do nich uwielbienie niech potwierdza to, że jeszcze kilka zabrałam do Niemiec. Zdecydowanie częściej niż fajnie Cię widzieć słyszałam, żebym sobie wytarła fioletowe usta i pytanie czy jeszcze mnie nie mdli.
Głównym powodem wizyty był koncert Grzegorza Turnaua, którego lubię od lat bo jeszcze od czasów liceum. Byłam już na kilku Jego koncertach ale ten był pierwszym po tak długiej przerwie. Było to wspaniałe wydarzenie, na scenie letniej, nad głową miałam niebieskie niebo i słońce pomimo prognoz zapowiadających ulewny deszcz a ze sceny, którą miałam przed sobą w odległości dziewięciu rzędów, płynęły dźwięki a z nimi cudowne emocje. Cieszę się, że jeśli chodzi o muzykę Turnaua to zachwyca mnie tak jak dekady temu a w kwestii mojego nią zauroczeniu nic się nie zmieniło.
Plany na te dni mialam zacne, zdecydowanie przewyższające możliwości czasowe, bo w ogóle do mnie nie docierało że mam tylko weekend z nawiązką. Po przylocie okazało się, że najchętniej to bym tylko siedziała na balkonie, odpoczywała i wcinała jagodzianki. Udało mi sie wyskoczyć na moment do księgarni, do kawiarni z koleżanką i na rybę, oprócz jedzenia i odpoczywania robiłam niewiele więcej. Z racji koncertu przemaszerowałam przez Gdańsk zachwycając się miejscami, które widziałam miliard razy. I chociaż powrót do domu trwał dużo dłużej niż to było w planach to prawie trzygodzinne opóźnienie samolotu pozwoliło mi przez te trzy dni przeczytać całą książkę, zatem nie ma tego złego.
Gdzie tylko się dało chodziłam na nogach co pozwoliło mi cieszyć się latem, które w Trójmieście jest najpiękniejsze na świecie. I chociaż "wyskakiwanie" na koncert, na który trzeba dolecieć samolotem brzmi nieco burżujsko gdy się o tym czyta to nie zapominajcie proszę, że piszę to ja, osoba potrafiąca iść dwanaście kilometrów pieszo tylko po to, żeby zaoszczędzić na taksówce ( o czym pisałam TUTAJ ). Jestem zadeklarowaną fanką oszczędzania na rzeczach zbytecznych i w ogóle niepotrzebnych no ale czego jak czego ale koncertu Grzegorza Turnaua i jagodzianek potrzebowałam jak niczego na świecie! Na własnym szczęściu i pełnym brzuchu oszczędzać nie będę.
Jak Wam mija lipiec moi drodzy, oprócz tego, że zapewne za szybko? Mieści Wam się w głowach, że już niebawem powitamy sierpień? Cokolwiek robicie czerpcie z tego dużo frajdy bo lato nie będzie niestety trwało wiecznie, musimy je pożegnać z przeświadczeniem, że było fajne i niezapomniane a my robiliśmy wszystko, żeby czerpać z tych cudnych dni do cna! Uściski przegorące!














Komentarze
Prześlij komentarz
DZIĘKUJĘ ZA CZAS POŚWIĘCONY NA MOJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ. KAŻDY KOMENTARZ MNIE CIESZY I ZA NIE RÓWNIEŻ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.