2026
Niedziela najlepsza pod słońcem
Pierwsze co wczoraj usłyszałam to ptaki i już samo to wystarczyło żebym, zanim otworzyłam oczy, miała pewność że to będzie dobry, bardzo dobry dzień. Trochę szkoda, że te trele obudziły mnie o siódmej rano, bo mogłam sobie pospać dłużej niż na codzień, a trochę nie szkoda bo dzięki temu miałam przed sobą piękny i długi dzień. Nie byłabym sobą gdybym pozwoliła mu się zmarnować, żeby tak poprostu przeciekł mi przez palce.
Codzienną porcję kofeiny, zawartą w porannym latte macchiato, z przyjemnością zażyłam bujając się w koszu na balkonie, w nieuczesaniu i w piżamie rzecz jasna, czytając i słuchając ćwierkania, które mnie obudziło. Coraz śmielej zaczynał się dzień, coraz mocniej świeciło słońce, było mi cudnie, przyjemnie i miło a dusza zapragnęła Malediwów nad Łabą. Mam tego mojego raju niedosyt bo w tym roku, niewiarygodne! byłam tam dopiero pierwszy raz. Przyhamowała mnie długa chociaż przewspaniała zima a później taka sobie wiosna, w zeszłym roku rowerowałam już od stycznia, w tym przez styczeń i luty, ku mojej wielkiej radości, brodziłam po łydki w śniegu.
Zaledwie kilka chwil wystarczyło żebym sobie przypomniała jaką radość daje mi mój raj, który mam kwadrans od domu. Piękna plaża, spokój i cisza jak makiem zasiał. No i słońce, które całe popołudnie świeciło mi prosto w twarz. I wiecie co? Piękne są te wszystkie Pragi, Barcelony i Rzymy ale w starciu z naturą i przyrodą nie mają najmniejszych szans. Bo w sumie to wczoraj nie robiłam przecież nic nadzwyczajnego; poza wpatrywaniem się w wodę i przesypywaniem piasku między palcami nie miałam żadnych więcej obowiązków. A jednak było mi najlepiej pod słońcem, tym samym które tak cudnie mi świeciło.
Jeżeli chcecie możecie się śmiać a ponieważ i tak tego nie usłyszę to możecie śmiać się nawet głośno, bardzo proszę sobie nie żałować wszak śmiech to zdrowie, ale wiecie co? Ja naprawdę wierzę w to, że można czerpać dobrą energię od Matki Ziemi i korzystam z każdej nadażającej się ku temu okazji. I ja, i moje małe stopy byłyśmy już spragnione kontaktu z trawą, piaskiem i wodą zatem zdjęłam klapki niemal od razu po tym jak wysiadłam z samochodu. Wczoraj przydarzały mi się same wielkie małe cuda!


Z premedytacją nie wzięłam ze sobą książki, chociaż to przecież do mnie niepodobne ale wiecie co? Ja nazwyczajniej w świecie potrzebowałam posiedzieć sobie w ciszy, uporządkować myśli i wyrzucić z głowy te w ogóle niepotrzebne. Jak już mi się znudziło siedzenie to szłam sobie wzdłuż plaży, a później znów siedziałam, a później znowu szłam i tak pół dnia zleciało. Tak byłam tym wszystkim zmęczona, że w drodze do domu pojechaliśmy jeszcze na aperolka z widokiem na startujące samoloty. Tak to można żyć, no sami powiedzcie!
Plan jest taki, żeby następnym razem pojechać na Malediwy jedynym słusznym w tym przypadku środkiem lokomocji, i najbardziej ulubionym - na rowerze. I żeby jeździć tam tak często jak co roku. Bo chociaż podróżowanie jest super to z drugiej strony mam wrażenie, że w tym roku trochę przesadziłam i przez częstą nieobecność sporo mi umknęło. Niemal przegapiłam magnolie, nie pojechałam "na rzepak", jak było ciepło to albo byłam w pracy, albo w podróży a jak miałam wolne to zazwyczaj padało. W tym roku byłam już w siedmiu krajach i na dziesięciu różnych lotniskach i czasem mam wrażenie, że trochę przesadziłam bo przecież minęło dopiero pięć miesięcy. Te mniej i bardziej spontaniczne podróże mnie wykończą 😀. Plan na najbliższe tygodnie jest zatem prosty chociaż cudny: cieszyć się zwyczajną codziennością. Trzymajcie proszę kciuki, żeby jedynym światem w który będzie mnie ciągnęło, był ten najpiękniejszy, który mam niedaleko domu.
Tymczasem życzę Wam fajnego czerwca i pięknej codzienności. Ten miesiąc przyniesie lato, czy możemy mieć lepsze perspektywy?
Dobranoc, pchły na noc.
















:-) nie śmieje się tylko uśmiecham. chciałabym nie pracować w ogóle i podróżować naprzemiennie z napawaniem sie moim miejscem. Rozumiem cie.
OdpowiedzUsuńO siódmej? nas ptaki budzi o 4-5 rano!
OdpowiedzUsuńNo byłaś w raju, a w raju trudno czytać, gdy wszystko wokół zachwyca:-)
A dlaczego masz sobie żałować? codzienność jest tez fajna, ale na kapcie i kocyk masz jeszcze czas:-)