Czytam, więc jestem, uwielbiam się przemieszczać, i nie ważne czy samolotem, czy rowerem,zapamiętywać chcę - sercem i aparatem, a żyć nie mogę bez książek, podróży, roweru, spacerów, rozmów i moich licznych pasji. Dzięki hektolitrom herbat wszelakich wypijanych codziennie trzymam się jakoś w pionie:)

W razie pytań lub chęci kontaktu: malamo@op.pl :)

Warto przeczytać


31/10
2026

Ale jak to nie byłaś w Alcúdii??? Musisz być, jedziemy!

 To wykrzyknęła do mnie Julka kiedy podczas mojej majorkańskiej majówki próbowałyśmy stworzyć plan na moją czterodniową wizytę a ja Jej powiedziałam, że za pierwszym razem na Majorce do Alcúdii nie dotarłam. Wtedy byliśmy jedynie w Puerto d'Alcúdia ale też tylko dlatego, że to tam miałam spotkać się po raz pierwszy z Nią samą. Zatem jeśli kogoś to ciekawi, to nasza znajomość zaczęła się właśnie tam, to tam bije źródło wszystkich naszych późniejszych rozmów, spotkań i przygód.

 Wcześniej byłam na Majorce tydzień a w tym czasie jak wiadomo nie da się zobaczyć wszystkiego, zwłaszcza jeśli mowa o wyspie, która do zaoferowania ma tak wiele. Wtedy musieliśmy przeprowadzić ostrą selekcję chociaż i tak jestem zdania, że udało nam się zobaczyć całkiem sporo z przebogatego wachlarza atrakcji, głównie dzięki temu że na urlopach to my raczej nie siedzimy. Reakcja Julki, będąca mieszanką niedowierzania i szoku sprawiła, że zapragnęłam być w Alcúdii już teraz i - co jest w tej historii najlepsze - chwilę później już byłam.

 Alcúdia, położona w północno-wschodniej części Majorki, była kiedyś stolicą wyspy. Jej początki sięgają czasów rzymskich a dzisiaj zachwyca historycznym centrum z wąskimi uliczkami i starą zabudową a to jak wiadomo wielbię całym sercem. Wyglądające na pierwszy rzut oka niepozornie zakamarki stały się w Alcúdii tłem do niezapomnianego spaceru, wyjątkowego tym bardziej, że jego część można odbyć unosząc się nad chodnikami. Starówkę Alcúdii otaczają bowiem średniowieczne mury miejskie  których część stanowi trasę spacerową. 

 Mury obronne w Alcúdii zostały zbudowane na rozkaz króla Jakuba II w XIV wieku a następnie rozbudowane. Stanowiły ochronę miasta przed atakami piratów przybywających z północnej części wyspy a dzisiaj są atrakcją turystyczną dającą możliwość podziwiania starówki z ulokowanej na nich trasy. Takimi rzeczami ekscytuję się z niebywałą łatwością a w Alcúdii wystarczyło sześć metrów wysokości żebym była w siódmym, co tam w siódmym, w ósmym niebie. Spacer tą trasą oferuje widok na dachy domów, wąskie uliczki i widoczne na horyzoncie góry.

 Najlepszy sposób na zwiedzanie Alcúdii jest również moim ulubionym, nie wymaga żadnego planu ani wcześniejszego przygotowania trasy. Najlepiej jest zagubić się wśród tętniących życiem uliczek, w towarzystwie historii, echa własnych kroków, i jak to było w moim przypadku, Julki. Stare miasto zachwyca wąskimi uliczkami i niską zabudową, z kolorowymi drzwiami, okiennicami i i niewielkimi balkonami, najczęściej schowanymi w gąszczu roślin i kwiatów. Najstarsze z domów zostały zbudowane w XIII wieku.

 Równie ciekawa co architektura Alcúdii jest jej historia, chociaż ta jest zdecydowanie bardziej burzliwa. Miasto założyli Fenicjanie, później rządzili tutaj Grecy i Rzymianie, po nich Maurowie. To właśnie im Alcudia zawdzięcza swoją nazwę, która wywodzi się z arabskiego terminu al-Qudya oznaczającego wzgórze.

 Alcúdia jest spokojna, nienachalna, mało krzykliwa, a przynajmniej taka mi się wydała na początku maja. Wymaga uważności. Nie ma tutaj zabytków przyciągających uwagę niemal na każdym kroku a mimo tego miasto zachwyca i przykuwa uwagę oraz sprawia, że spacer jej uliczkami zostaje w pamięci na długo.

 Nie będę robić tajemnicy z faktu, że przeważnie mam dużo energii a łatwość, z jaką się czasami czymś ekscytuję zdumiewa często mnie samą. Żeby było ciekawej to kiedy patrzę na siebie z boku uważam tę energiczność za jedną z moich najcenniejszych cech charakteru 😊. Mimo tego uwielbiam spokojne spacery po wąskich uliczkach, które w moim mniemaniu nie lubią pośpiechu. Bo w ich labiryncie trzeba mieć czas żeby czasem się schylić a czasem zadrzeć głowę do góry aby znaleźć detale obok których większość przechodzi obojętnie. Bo właśnie na starówkach, z dala od głośnych placów i zatłoczonych deptaków, najgłośniej biją serca miast.

  Spacer po Alcúdii to jeden z dowodów na to, że Majorka to znacznie więcej niż rajskie plaże. Między nimi a górami ukrywają się tutaj cuda o jakich się filozofom turystom nie śniło. Zatem jeśli chcecie poczuć atmosferę dawnych Balearów a na Majorce jeszcze nie byliście albo tak jak ja byliście, ale chcecie wrócić ( żeby nie było Julka, że nie ostrzegałam 😃), zapiszcie sobie Alcúdię w kajecikach. Daję Wam słowo, że będziecie przezachwyceni.

 Julka jeszcze raz Ci dziękuję, że z entuzjazmem zareagowałaś na moje wproszenie się i pokazałaś ulubione zakątki Majorki. Fajnie mieć znajomości na rajskich wyspach.


Komentarze