2026
W słońcu i w deszczu przez Florencję. Czym mnie zauroczyła toskańska stolica
Z pełną świadomością tego, że z podróżniczych zaległości nie wygrzebię się chyba nigdy w życiu, dopisałam przed chwilą w kajecie kilka miejsc z ostatniej krótkiej podróży, o których chciałabym kiedyś tu wspomnieć. Ja wiem, że urodzaj w odbytych podróżach to ogromne dobrodziejstwo i że przecież nie mam żadnego przymusu żeby wspomnieć tutaj o wszystkim co przeżyłam. No niby nie ale miło jest wrócić do wspomnień kiedy tylko będę chciała, a poza tym już kilka razy przekonałam się, że przez to że wspomniałam o czymś na blogu uratowałam samą siebie przed zapomnieniem. I jak wspominałam już wielokrotnie uwielbiam czytać sama siebie, jakkolwiek nieskromnie to brzmi 😀.
Pogoda sprzyja siedzeniu w domu, powinna zatem również sprzyjać nadrabianiu zaległości ale niestety z tym bywa różnie i raczej tylko sobie planuję, że po powrocie z pracy wezmę się za pisanie, po czym rozprasza mnie codzienność. Rower kurzy się w piwnicy bo żadna to frajda rowerować w deszczu lub przy porywistym wietrze, albo przy mieszance ich obu a tak się składa, że ostatnio ciągle i pada, i wieje. Tak okropnego pogodowo maja nie pamiętam, do łask wróciła gruba piżama i wieczory przy świecach, ale muszę przyznać, że to akurat jest zaletą. Niebo zasnuwa codziennie gruba warstwa chmur przez co mam wrażenie, że wieczór zaczyna się o 16-stej, jak jesienią. Nawet teraz leje tak, że świata nie widać.
No nic to, w oczekiwaniu na bardziej sprzyjające przygodom dni zakasuję rękawy i zabieram Was dzisiaj do Florencji. O Florencji chciałam napisać już dawno, zawsze jednak pojawiało się coś, co wydawało mi się ważniejsze, jak kry lodowe na Łabie, tydzień w Anglii i Szkocji albo magnolie. Florencja była jednym z miast, które odwiedziliśmy podczas włoskiego urlopu na przełomie grudnia i stycznia. I chociaż nagle i niespodziewanie mamy już maj to nadal doskonale pamiętam, jak bardzo byłam zachwycona, głównie ogromem sztuki i pięknej architektury, która we Florencji znajdowała się niemal na każdym kroku.
Florencja jest stolicą Toskanii, mnóstwo tutaj arcydzieł renesansowej architektury i sztuki. Najbardziej znaną i charakterystyczną budowlą jest katedra Santa Maria del Fiore, którą możecie zobaczyć na pierwszych czterech zdjęciach, z terakotową kopułą zaprojektowaną przez Brunelleschiego i dzwonnicą zaprojektowaną przez Giotta. Widywaliśmy ją podczas naszych spacerów wielokrotnie, mam wrażenie że prowadzą do niej wszystkie uliczki w mieście, był to dla nas świetny punkt orientacyjny żeby się nie zgubić i od nowa obrać azymut. Radości naszym spacerom dodawały jeszcze świąteczne jarmarki, których z roku na rok coraz bardziej nie mam dość i absolutnie nie wystarczą mi te, które mam koło domu i pracy a które w grudniu odwiedzałam przecież regularnie.

Muszę przyznać, że zaskoczył mnie również poziom "pornografii", na szczęście w wydaniu miłym dla oka, nie mogłam się nią z Wami nie podzielić 😃.

Fontanna Neptuna znajdująca się na Piazza della Signoria to jeden z przykładów florenckich aktów. Długo się zastanawiałam czy zdjęcie powinno mieć dopisek tylko dla dorosłych. Wyznam Wam w tajemnicy, że Neptuna wykadrowanego tak jak na powyższym zdjęciu, tylko widzianego z przodu, wysyłałam koleżankom jako pozdrowienia z Florencji i wszystkie były zadowolone 😀.


Mojej radości z pobytu w mieście, o zobaczeniu którego myślałam często i regularnie, nie psuł nawet padający od czasu do czasu deszcz ani też nieziemskie tłumy. Zagęszczenie ludości we Florencji było naprawdę duże ale podejrzewam, że główny powód tego jest taki, że rzecz miała miejsce 2 stycznia i większość, tak jak i my, przyjechała do Włoch powitać nowy rok. Na szczęście deszcz raczej nie padał tak, żeby można to nazwać ulewą, i raczej wystarczył kaptur żeby wyjść z zaistniałej sytuacji bez szwanku. A w momentach kiedy padało trochę mocniej ukrywaliśmy się w lokalach gastronomicznych, które we Florencji same wskakują pod nogi.
Zdjęcia przedstawiające kolorowe domy usytuowane na Ponte Vecchio to zaraz po katedrze chyba najbardziej charakterystyczny z florenckich kadrów. Za nimi, czego na zdjęciach nie widać, most skrywa zakłady i sklepy jubilerskie.
Spędziliśmy we Florencji niepełne dwa dni. W morzu atrakcji i ciekawych miejsc, jakie oferuje, było to nic, my jednak zmierzyliśmy siły na zamiary i śmiało mogę napisać, że zobaczyliśmy naprawdę dużo, chociaż kręciliśmy się po mieście na spokojnie. Bardzo się cieszę, że do ogromu przemiłych florenckich wspomnień mogę dopisać spotkanie z Gosią ( Guciamal ), było to nasze pierwsze ale jestem pewna, że nie ostatnie spotkanie. Fajnie, że Gosia jest gdańszczanką.

Pamiętam, że spacerując po Florencji miałam wrażenie, które na każdym kroku towarzyszyło mi również w Rzymie a mianowicie, że otaczają mnie dzieła sztuki pod postacią pieknych fasad, oryginalnych fontann i marmurowych pomników. Miałam wrażenie, że krążąc po ulicach i placach znajduję się w muzeum albo w galerii sztuki, również tej nowoczesnej i użytkowej, co dało się zauważyć nawet na znakach drogowych.

Florencja dostarcza mnóstwa powodów do zachwytów a ich źródeł nie trzeba specjalnie szukać. Aby jakoś ogarnąć to wszystko, co było naszym udziałem przez pierwszy spędzony tutaj dzień, krótko przed zachodem słońca udaliśmy się na Piazzale Michelangelo skąd pięknie widać miasto otulone ciepłym blaskiem zbliżającego się do horyzontu słońca.



Jeśli zastanawiacie się, czy byłam w Galerii Uffizi to nie, nie byłam, i jeśli mam być szczera to teraz trochę żałuję. Byłam pewna, że Florencja dostarczy nam takiej ilości atrakcji i spowodowanych nimi zachwytów, że czasu nie starczy nam na nic więcej a gdybym jeszcze chciała odwiedzić Ufizzi to musielibyśmy zostać we Florencji przynajmniej pół dnia dłużej, a urlopowy grafik mieliśmy napięty i bez tego. Florencja mnie zachwyciła, to jak spacer po wielkim, niekończącym się muzeum. Bardzo się cieszę, że tam byłam i że teraz mogę pokazać ją Wam. Jak już usiadłam do pisania to nadrabianie zaległości we wpisach okazało się i łatwiejsze, i przyjemniejsze niż myślałam. Może pójdę za ciosem i napiszę o czymś jeszcze, tak na zapas... Tak czy siak najpierw herbata...






















Wszystko tam, to niemal dzieła sztuki, muzeum lub galeria pod gołym niebem!
OdpowiedzUsuńNie żałuj, ze czegoś nie zaliczyłaś, liczy się dobra zabawa, wrażenia i miód na sercu;-)
Otóż to, trzeba się skupiać na tym co nam się przytrafiło a nie na tym, czego się zrobić nie udało, ale jednak Ufizzi trochę mi szkoda. Tyle tam znanych arcydzieł...
UsuńByłam, podziwiałam tę ogromną galerię na powietrzu. I też wtedy padał deszcz. Nawet za bardzo mi to nie przeszkadzało, tylko był problem z robieniem zdjęć. Tobie widzę to nie przeszkadzało, bo wyszły wspaniałe. Nawet dostrzegłaś niezwykłe szczegóły, jak dziwne znaki drogowe czy seksowny fartuszek. Tak, Florencją można się nawet zachłysnąć. Cudny spacer Monia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam majowo i pachnąco:)))
Zdjęcie znaku drogowego to pierwsze jakie mam z Florencji. Mnie też deszcz nie przeszkadzał bo padało tylko czasami, w dodatku ten deszcz przypominał raczej mżawkę niż ulewę i spokojnie można było spacerować. Spacer po Florencji to nieustanne zachwyty uliczną galerią sztuki.
UsuńPięknej niedzieli Ulcia 🥰
:-) czytam od pewnego czasu Twoje podróże. i zwłaszcza z miejsc do których sie dopiero wybieram. Florencja przede mną, i przygotowuje sie do tej podróży. bo ja będę zarówno w Gaerii Accademia i Casa Buonarroti, żeby podziwiać niedokończone dzieła Michała Anioła jak i Galerii Uffizi no i obowiązkowo w katedrze. będziemy bukować bilety na pół roku wcześniej, jeśli taka będzie konieczność. Rzymem byłam zachwycona, zwiedzaliśmy go cały tydzień. no wiadomo, że jeszcze za krótko...i jeszcze wrócę.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
To prawda, tydzień na Rzym to za mało al co mam powiedzieć ja skoro byłam 4 dni? Ale za to szczerze mogę napisać, że naprawdę maksymalnie wykorzystaliśmy ten krótki rzymski city break.
UsuńWidziałam kolejkę do Ufizzi i w głowie mi się nie mieściło, że można tak stać a teraz z chęcią bym postała, tak bardzo się zmieniłam w ciągu pięciu miesięcy 😀
czasem warto postać :-))
Usuńnie wiem jak Ty planujesz swoje podróże czy spontanicznie? ale ja dość dokładnie wiem co chcę zobaczyć. w przypadku Florencji wiadomo już czekam i czekam za długo. ...nuszkami przebieram. oraz wiem, jak to wygląda w ogóle we Włoszech więc mus bukować bilety. W Rzymie byłam z wycieczką i wszystko załatwiono za mnie. ... na szczęście. zwiedzaliśmy z przewodnikami starożytny i barokowy. ech było pięknie, wycisnęliśmy te siedem dni jak się dało. do Rzymu zawsze...
Mam zawsze jako tako określony plan zwiedzania ale często niektóre decyzje podejmuję spontanicznie, te dotyczące wyjazdów również, tak było np. z majówką na Majorce bo bilety kupiłam dwa dni przed podrożą. Do muzeów dopiero dojrzewam 😀, do tej pory jakoś niespecjalnie mi na nich zależało, wyjątek zrobiłam dla Luwru bo wiadomo 😃. No i teraz we Włoszech mieliśmy dosyć napięty harmonogram a mi się jeszcze zachciało San Marino. Nie wiem jak zapanować nad tym moim podróżniczym niedosytem...
UsuńNo nie! Monia! W zakamarkach archiwum trzymałaś zdjęcia i wspomnienia z Florencji. Tak nie może być. Uwielbiam gdy podczas spaceru po mieście wcielasz się w rolę miejskiego detektywa. Zamiast patrzeć tylko przed siebie, kierujesz wzrok w górę i na boki, wyszukując architektoniczne "smaczki" oraz elementy, które zdradzają wiek, styl i historię poszczególnych budynków. Też byłam tym miastem oczarowana. Za każdym razem godzinami spacerowałam po ulicach, chłonąc piękno i blask Florencji. Och, marzy mi się by tam jeszcze kiedyś wrócić...
OdpowiedzUsuńŚciskam Cię mocno i serdecznie pozdrawiam:)
We Florencji byłam 2 stycznia i uwierz mi, że już dawno chciałam o niej napisać. Zawsze jednak pojawiały się nowe tematy i kolejne wyjazdy a że ja nie lubię monotonii w destynacjach to i Florencja musiała czekać na swoją kolej. Też bym chciała wrócić do Florencji ale wtedy zacznę od wizyty w Ufizzi bo trochę żałuję, że nie pomyślałam żeby kupić wcześniej bilety wstępu.
UsuńPięknego kolejnego tygodnia. Uściski.
Określenie Florencji jako galerii pod gołym niebem jest zupełnie trafne. Prawie wszędzie towarzyszą nam albo dzieła architektury albo przepiękne rzeźby czy fontanny i każde zatrzymuje wzrok. Nawet gdybym miał powiedzieć co najbardziej mnie zachwyciło byłby z tym problem. Byliśmy dwa razy a i tak jest ciągły niedosyt. Nie tylko ty nie zaliczyłaś Uffizi my również. Raz byliśmy z wycieczką zorganizowaną , drugi raz kolejka taka że przekraczała nasze możliwości czasowe. Teraz już wiem od Gosi, że najlepiej zamówić bilety przez internet. Pozdrawiam serdecznie z deszczowego Zabrza :)
OdpowiedzUsuńGdybym weszła do Ufizzi to z pewnością musiałabym zostać we Florencji kolejny dzień a ja miałam w planach tyle destynacji, że musiałam gonić terminy 😀. Widziałam kolejkę czekających do Ufizzi i miałam wrażenie, że nie ma końca, wiła się wokół budynku a nawet jeszcze dalej. Dziwiłam się ludziom że nie mają fajniejszych rzeczy do zrobienia 😀. A teraz trochę im zazdroszczę.
UsuńSerdeczności.
We Florencji wszystko mnie zachwycilo i pamiętam ją doskonale.... chociaż bylam w niej tylko jeden dzień i to 20 lat temu.... pisałam o niej kiedyś... ale Twój tekst piękny jest... I rozumiem Cię doskonale...
OdpowiedzUsuńSa miejsca i miasta, które na zawsze zostają w pamięci, na Twoim przykładzie świetnie widać, że Florencja jest właśnie jednym z nich. Ciekawe czy ja ją będę pamiętać, i jak, za dwie dekady? Serdeczności.
UsuńHej, piękne miasto. We Florencji byłam w lipcu , kiedy był upał taki , że lody rozpływaly się przed zjedzeniem. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMimo wszystko wróciłabym tam jeszcze wiele razy.
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci bardzo za komentarze 🙂. Ja byłam we Florencji 2 i 3 stycznia i pomimo deszczu było przyjemnie. Upały uwielbiam, lody średnio zatem mi upał mógłby co najwyżej roztapiać szybciej lód w Aperolu 😜. Serdeczne pozdrowienia.
UsuńMoje marzenie. Kilka razy nawet sprawdzałam ceny biletów do Florencji, ale na tym w sumie się skończyło. Pięknie tam. Sztuka rzeczywiście pojawia się na każdym kroku. Pewnie można by tak spacerować tymi uliczkami dniami i nocami, a i tak nie udałoby się zobaczyć wszystkiego, co zasługuje na uwagę. Myślę, że przy takiej ilości architektonicznych perełek, pomników i posągów, najlepiej po prostu zgubić się gdzieś w tym miejskim labiryncie bez mapy i bez planu.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że wraz z nadejściem tego nowego tygodnia, pogoda się u Ciebie poprawiła. U mnie też nie było za ciekawie ostatnio, noce są bardzo chłodne, ale przynajmniej nie pada.
Pozdrawiam
O tak, pogodowo lepiej i chociaż dzisiaj trochę padało to od jutra mają zacząć się upały, na weekend zapowiadają 28 stopni. Florencja jest pełna sztuki, jestem pewna że jak już tam dotrzesz to bedziesz zachwycona tak jak ja. Buziaki.
UsuńMiło wrócić wspomnieniami do jednego z moich ukochanych miast włoskich, a w zasadzie miast w ogóle. Tam nawet nie trzeba (choć mnie nikt by nie powstrzymał) wchodzić do galerii sztuki (poza Ufizzi, są Galeria dell Academia, Bargello, Kaplica Mediccich, Palazzo Medici, Palazzo Strozzi, Pallazzo Pitti i wiele innych miejsc), bo sztuka jest na ulicach (przecież Loggia przy Palazzo Vecchio, czy pomniki na Piazza Signoria, pomniki na dziedzińcach pałaców, na moście Vecchio, na placach są tak ciekawe i piękne, że i one dostarczą wrażeń i piękna. Florencja może nawet zmęczyć nadmiarem i spowodować Syndrom Stendhala, więc może lepiej na początek oglądać ją (nie tyle powierzchownie, co..) zewnętrznie :) aby dopiero za kolejną wizytą zacząć się zagłębiać dalej. Galeria Uffizi na pierwszy raz to rzeczywiście co najmniej pół dnia, bo chce się zobaczyć dużo. Ja byłam kilka razy, a jestem pewna, że nie obejrzałam nawet części zbiorów, choć te dla mnie najważniejsze i owszem.
OdpowiedzUsuńA przy okazji właśnie wyciągnęłam ze skrzynki kartkę z kolejnej wycieczki (Minorka)- bardzo dziękuję (dotarła razem z kartką od Wiesia, jakbyście się zmówili :)
Listonosz miał u Ciebie pełne ręce roboty 😀. Gramy z Wiesiem w tej samej pocztówkowej drużynie. Chociaż myślę, że sporo we Florencji udało mi się zobaczyć to jednocześnie mam świadomość, że to tylko kropla w morzu atrakcji jakie oferuje. Moja wiedza o sztuce jest znikoma i to mnie trochę ratuje bo gdybym wiedziała na ten temat więcej to z pewnością bardziej bym się skupiła na galeriach i muzeach. Zapewne kosztem zwiedzania miasta a przecież zobaczenie Florencji było moim głównym celem.
UsuńPiękne to miasto. Rzeczywiście nie trzeba było wchodzić do galerii, żeby obcować ze sztuką, choć żal rozumiem.
OdpowiedzUsuńTaka estetyczna pornografia może być :)
Pornografia niby uliczna a jednak miła dla oka. Gdybym miała określić Florencję jednym słowem to pierwsze jakie mi przychodzi do głowy jest sztuka właśnie bo tutaj można ją spotkać na każdym kroku. Może to właśnie przez to nie brakowało mi muzeów...
UsuńPiękne zdjęcia, ta architektura jest niesamowita! Florencja totalnie mnie zachwyciła, może kiedyś uda nam się tam wybrać :)
OdpowiedzUsuńBardzo pzyjemnie się czyta Twoje wpisy, masz taki styl pisania, który uwielbiam :) Zostaję na dłużej i czekam na kolejne wpisy!
Pozdrawiam cieplutko, Estera
Witam Cię serdecznie w moich skromnych progach, rozgość się proszę i czuj jak u siebie 🙂.
UsuńFlorencja jest piękna i zauroczy każdego, takiej ilości zabytków nie można się oprzeć.
Udanego weekendu!
Florencja kradnie serce stylem, architekturą, sławnymi zabytkami, a pokaźnych rozmiarów
OdpowiedzUsuńrzeźby bez figowych listków to wyraz wolności w sztuce - bez pruderii lub purytańskiego nadęcia ;-)
Zakochałam się w stolicy Toskanii po obejrzeniu "Medyceuszy," bo w serialu pojawia się mnóstwo miejskich kadrów. A Twój niedosyt może zdecyduje o powrocie do Florencji i nie tylko do Galerii Ufizzi!
I u nas pogoda zdecydowanie się poprawia, więc pięknego weekendu Monia :-)
Uściski... Anita
Ach, u mnie też jest cudnie i jestem wniebowzięta! Nie mogę się nacieszyć gołymi nogami i stopami w sandałach. Doświadczyłaś osobiście florenckich zachwytów zatem doskonale rozumiesz co mam na myśli, Florencja to galeria sztuki ulokowana pod gołym niebem co sprawiało że wszystkim zachwycałam się podwójnie mając tyle pięknych rzeźb tak poprostu na ulicy.
UsuńPozdrawiam Cię Anitko przeserdecznie, niech te piękne ciepłe dni trwają jak najdłużej.
Witaj, mam marzenie pojechać do Florencji i Twoje zdjęcia i tekst spowodowały, że bardziej chce tam pojechać. Ciekawy Blog
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Bardzo dziękuję. Dla mnie też inne blogi są bardzo często inspiracją, żeby gdzieś pojechać, to taka transakcja wymienna 😀. Pozdrawiam cieplutko.
UsuńŚwietne zdjęcia. Pięknie tam. Marzy mi się Florencja... Może kiedyś. :)
OdpowiedzUsuńMnie też się marzyła i zobacz, teraz ją sobie wspominam. Niech Twoje marzenie o Florencji też się spełni. Pozdrawiam cieplutko.
UsuńToż to istna galeria sztuki! I rzeczywiście - miejscami bardzo pikantna 😉. Zazdro ♥️
OdpowiedzUsuńNagość od zawsze inspirowała artystów, we Florencji jest ona dostępna na ulicy ( w sumie w Amsterdamie też 😀 ). Wracaj szybko do zdrowia bo niedługo wakacje, musisz być w pełni sił. Buziaki.
UsuńArchitektonicznie to tam różne cuda są. Pięknie. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTo prawda, Florencja to raj dla wielbicieli sztuki i architektury. Pozdrawiam serdecznie.
UsuńFlorencja jest na mojej liście! plany mamy na Włochy w tym roku, ale wszystko zależy od zdrówka :)
OdpowiedzUsuńhttps://okularnicawkapciach.wordpress.com/
Trzymajmy się myśli, że pojedziesz w tym roku do Włoch. Będzie dobrze bo niby czemu ma być źle? Duuuuuużo zdrówka!
UsuńIt is so relatable how a terrible, rainy May completely changes your plans and forces you into cozy pajamas and candlelight, but it sounds like the perfect excuse to finally tackle that travel backlog. Your description of Florence feeling like an endless, open-air museum is spot on, especially when every single street seems to loop you right back to that massive Brunelleschi dome. Sharing that front-facing photo of the Neptune fountain with your friends is hilarious, and hey, if you can't have a little fun with classic Renaissance nudes, when can you? Meeting up with a fellow blogger like Gosia in the middle of all those historic streets must have been such a fantastic highlight, making an already magical trip feel even more personal. Skipping the Uffizi just gives you the perfect excuse to go back anyway, so pour that tea and definitely keep the momentum going with the next memory before everyday life distracts you again.
OdpowiedzUsuń