Czytam, więc jestem, uwielbiam się przemieszczać, i nie ważne czy samolotem, czy rowerem,zapamiętywać chcę - sercem i aparatem, a żyć nie mogę bez książek, podróży, roweru, spacerów, rozmów i moich licznych pasji. Dzięki hektolitrom herbat wszelakich wypijanych codziennie trzymam się jakoś w pionie:)

W razie pytań lub chęci kontaktu: malamo@op.pl :)

Warto przeczytać


18/04
2024

Przemyślenia w połowie kwietnia, o braku wiosny głównie

 Czekając na wiosnę wyobrażałam sobie siebie w różnych sytuacjach, do których wiosna jest niezbędna. Widziałam siebie siedzącą w pełnym słońcu na balkonie, z książką i z herbatą a także przemierzającą na rowerze wszystkie ulubione miejsca, zapomniane trochę jesienią i zimą. Jednak ta wiosenna rzeczywistość okazała się póki co trochę inna od tej, o której śniłam i ma niewiele wspólnego z moimi o niej wyobrażeniami. Na balkonie spędziłam jedno, słownie JEDNO, popołudnie a ilość odbytych wycieczek rowerowych mogę policzyć posługując się palcami jednej ręki i wykorzystując tylko 3/5, dwa palce w dalszym ciągu czekają na swoją kolej.


Nie tak to miało wyglądać, już któryś rok z rzędu wiosna sobie ze mnie kpi. Mało sprzyjające warunki pogodowe nie pozbawiają mnie złudzeń, niestety optymizm sprawia, że na wiosnę jestem gotowa gdzieś tak od 21 marca. Tzn. my jesteśmy, ja i balkon. I jak tylko wyszło piękne słońce na dłużej niż na moment, to sobie balkon wysprzątałam, okna umyłam, wystawiłam suszarkę i kilka roślin, żeby było ładnie i zielono. Po godzinnej nieobecności zastałam na balkonie sajgon taki, że nie wiedziałam co zbierać najpierw - czy ubrania, czy kwiaty, czy przewrócony mały stolik. Domyślacie się pewnie, że wiosna była równie chwilowa co porządek na balkonie.



Poniższe dwa zdjęcia idealnie odzwierciedlają jaką mam w tym roku wiosnę: ta woda to nie rzeka a łąka...


Niemniej jednak wykorzystując jeden w miarę ciepły ( nie mylić z wiosennym ) a co najważniejsze niedeszczowy dzień udało mi się spędzić trzy godziny w lesie, z czego dwie czytając. Nieciekawe chmury sprawiły, że bałam się oddalić od domu na zbyt dużą odległość. Nie zapominajmy, że byłam w środku lasu, bez szans na jakiekolwiek schronienie w przypadku gwałtownej zmiany pogody. Zatem rozsiadłam się wygodnie w jednym z ulubionych miejsc z książką i termosem pełnym najlepszego trunku i cieszyłam się wolnym czasem i tym, że mogę go spędzić w najfajniejszy sposób.



Teraz żyję pielęgnując pod powiekami posmak tego dobrego poniedziałku i nadal żyję myślą o tym jak mi wtedy było cudnie. Niech się tylko wiosna zacznie pełną parą bo dość mam już na nią czekania, potrzebuję przestrzeni, całych dni poza domem, zakurzonych od rowerowania łydek, słońca przebijającego przez korony drzew, motyli, świergotu ptaków i mojej ulubionej plaży nad Łabą. Niech wreszcie wolne dni będą wolne w najfajniejszy możliwy sposób i niech się dzieje magia życia poza domem.


 Wiem, że las na mnie poczeka, że nie uciekną mi moje ulubione trasy a najfajniejsze miejsca będą czekały tak czy siak dokładnie w tym samym miejscu, gdzie je jesienią zostawiłam ale wiosna jest przecież krótka i zmienia się z dnia na dzień, łatwo jest te zmiany przeoczyć. A ja chcę się nimi cieszyć na spokojnie, wykorzystując każdą ku temu sposobność, lubię jak mi codzienność dawkuje emocje z umiarem, chociaż zachłanna jestem na życie jak nie wiem co. Teraz mam wrażenie, że mi wiosna umyka, niby wszystko w tym roku wcześniej, bo i magnolie, i rzepak, i bez, tylko słońce wyjątkowo opieszałe. 

Macie jakieś skuteczne metody na to jak przywołać wiosnę?


Komentarze

  1. Powiem ci Monia, że u nas było wiele ładnych, wiosennych, jak nie czasami letnich, dni. Teraz jest bardziej zimno, ale tyle zieleni i kwiatów za oknami, że to piękno wynagradza brak ciepła.
    Przesyłam ci bukiet wiosennych kwiatów (wirtualnie) i ciepłe przytulaski 🌺🌺🌺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że w Polsce było już cudownie i gorąco jak w sierpniu. U mnie niestety nie, jestem daleka od wiecznego narzekania na pogodę ale w tym roku inaczej się nie da, 8 stopni to jak na kwiecień trochę za mało. Codziennie pada i wieje, wczoraj pojechałam robić zdjęcia rzepaku bo się na chwilę rozpogodziło ale jak dojechałam na miejsce to tak padało, że nie mogłam wysiąść z samochodu. Dzisiaj od rana znów ulewa, rano mnie obudził stukający o okno deszcz i od razu mi się odechciało wstawać :). W tej niekończącej się ulewie to nawet tej wiosny nie widzę bo chodzę schowana pod parasolem. Lipa trochę... na szczęście od urlopu dzieli mnie zaledwie 9 dni.
      Przesyłam Ci ogrom serdecznych pozdrowień ze świata skąpanego w deszczu. Buziaki.

      Usuń
  2. Hej Kochana. Powiem Ci, że obecna pogoda mnie załamuje. Zimno, wietrznie i deszczowo. Co to ma być? Cudne krajobrazy nam pokazałaś mimo wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to już na tę wiosnę nie mam słów, jeśli już to tylko te niecenzuralne ale ich nie używam, z wyjątkiem "ja pierdykam" :). Wieczory spędzam tak jak spędzałam jesienią, z książką, kocykiem i świeczkami skwierczącymi jak kominek. Uściski.

      Usuń
  3. Cierpliwości, kobieto, wiosna dopiero się u Ciebie rozkręca - widać to między innymi po tej soczystej zieleni na trzecim zdjęciu od końca :) Jeszcze nieraz będziesz się wygrzewać na balkonie niczym jaszczurka na kamieniu i skwierczeć na słońcu, uwierz :)

    Przez tę opóźnioną wiosnę jestem do tyłu ze wszystkimi pracami ogrodowymi - trawa aż prosi się o skoszenie (zbyt mokre podłoże!), doniczki świecą pustkami tudzież ziemią z poprzedniego sezonu, podjazd i beton błagają o myjkę wysokociśnieniową, okna też do umycia, mimo że część z nich (tę na parterze) ogarnęłam przed świętami...

    Co ciekawego teraz czytasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co mi po wiośnie, którą przez ulewne deszcze nawet nie mogę się cieszyć? Spod parasola niewiele widać :).
      Czytam Historię złych uczynków Katarzyny Zyskowskiej, moje nowe odkrycie. Polecam! Za mną już "Nocami krzyczą sarny", to od tej książki wszystko się zaczęło.

      Usuń
    2. Nie wierzę! W mojej bibliotece jest sześć pozycji tej autorki - weszłam na stronę bez wielkich nadziei, nastawiając się raczej na to, że Ci napiszę w komentarzu: "nic z tego, nie przeczytam, bo nie mam do niej dostępu", a tu takie zaskoczenie! Irlandzka biblioteka chyba nigdy nie przestanie mnie pozytywnie zaskakiwać. Nie wiem tylko, czy chcę się zapoznawać z autorką, skoro jedna z jej książek nosi tytuł "Nie lubię kotów" ;)
      A tak serio, to teraz nie wypożyczę, bo mam już wykorzystany limit rezerwacji (12 książek ostatnio zamówiłam!) i muszę poczekać, aż zwolni się miejsce. Dodaję jednak do folderu "do przeczytania" - ciekawa jestem, czy mamy podobny gust.

      Usuń
    3. Jestem pod wrażeniem Twojej biblioteki, nie pierwszy raz zresztą. Nie wiem czy Katarzyna Zyskowska jest w Polsce bardzo popularna a tu patrz ile jej książek u Ciebie. Zyskowska pisze specyficznie ale w mój gust trafia idealnie chociaż czytam różne rzeczy, wszystko z wyjątkiem romansów, fantastyki i książek historycznych łyknę z apetytem. Polskich autorów czytam rzadko aż tu nagle trafiła się Ona 🙂.
      Daj znać od czego zaczniesz, podejrzewam że od tego o nielubieniu kotów raczej nie, i jak wrażenia.
      A Jakuba Małeckiego znasz?

      Usuń
    4. Tak, Jakuba Małeckiego poznałam kilka lat temu za pośrednictwem blogowej koleżanki, bo to właśnie od niej dostałam jego książkę "Nikt nie idzie". Przeczytałam też "Horyzont", obydwie mi się podobały.

      Znów nie wierzę, bo... romanse, fantastyka (i science-fiction), powieści historyczne to to, po co sięgam najrzadziej. Rzadko też czytam (auto)biografie. Sporadycznie jednak sięgam po jakąś Norę Roberts albo Nicholasa Sparksa (sama wiesz, na bezrybiu i rak ryba), jeśli są w wersji polskiej. Jak na przykładną emigrantkę przystało, tęsknię za polskojęzyczną literaturą (choć oczywiście czytam też tę zagraniczną).

      Co teraz czytam? Świetną "The Strange Death of Europe" Douglasa Murraya (o islamizacji Europy i masowej emigracji), "Ostatni taniec Chaplina" - Fabio Stassi, i "Secrets of the Lighthouse" Santa Montefiore. Plus parę innych rozgrzebanych przewodników, poradników, etc ;) Niedawno skończyłam "Beyond Belief" i bardzo mi się podobała. Jej autorka opisała swoje perypetie (i ucieczkę) z sekty scjentologów.

      Na koniec dodam, że strasznie frapuje mnie Twój awatar - dlaczego nie powrócił do poprzedniej wersji po zmianie, tylko raz jest taki, a innym razem inny ;) U nikogo innego czegoś podobnego nigdy nie zaobserwowałam! Czyżbyś odpowiadała z różnych urządzeń? Tak, wiem, problemy pierwszego świata!

      Usuń
    5. Biografii i autobiografii też nie lubię, zapomniałam wspomnieć. Czasami komentuję z telefonu a czasami z laptopa i mnie samą ciekawi fakt, czemu nowe zdjęcie pojawia się tylko jak piszę z telefonu. Ale w sumie ostatnio blogger czasami wrzuca do spamu moje odpowiedzi na umieszczane tutaj komentarze zatem te dwa różne zdjęcia to mała niedogodność 😀

      Usuń
    6. Zaiste, dziwne rzeczy ostatnio się dzieją - ja na przykład przestałam dostawać wszystkie powiadomienia o nowych komentarzach, co wcześniej nigdy mi się nie zdarzało.

      Mnie tam dwa różne zdjęcia nie przeszkadzają, zdziwiłam się tylko, że to możliwe, bo znam osoby, które zmieniały awatar, i wtedy ten nowy zastopował stary we wszystkich komentarzach. A właśnie, skoro już wiem, jak wyglądasz, to... miło Cię poznać :)

      Doczekałaś się swojej ukochanej pogody? Bo nie wiem, czy wiesz, ale dziś (i przez kilka kolejnych dni) w Irlandii lato pełną gębą ;) Tak więc jest i nadzieja dla Twojego kraju :) Po raz pierwszy skorzystałam z mebli ogrodowych! No i trawa została wreszcie skoszona.

      Usuń
    7. A gdzie tam, od dwóch dni znów mamy włączone kaloryfery a prognozy pogody na najbliższy tydzień podcinają mi skrzydła złudzeń - najcieplej ma być w piątek, całe 13 stopni, dobrze, że na plusie 😄

      Usuń
  4. Sposobu nie mam, ale nie załamuję się, spaceruję mimo wszystko, czytam, dziergam, oglądam filmy, spotykam się ...
    Aura wystawia nas na wielką próbę, ale nie dajmy się, zawsze może być gorzej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czytam, maluję po numerach, zrobiłam porządki wszędzie gdzie się dało ale to są moje zajęcia JESIENNE, nie wiosenne :). Wiosną chciałam zacząć żyć pełnią życia a nie zalegać pod kocykiem :)

      Usuń
  5. Pogoda zrobiła się nieciekawa, ale trzeba mieć nadzieję, że wiosna wróci. Też czekam z niecierpliwością, czeka moja nowa kurtka skórzana i dwie spódnice kupione w second handzie i nowe okulary przeciwsłoneczne :D Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas w głowie telepie mi się myśl, że każdy pochmurny dzień skraca wiosnę, po niej przyjdzie lato a w sumie też nie wiadomo kiedy i jakie będzie. Ja jestem zdecydowanie ciepłolubna, czekam na wiosnę tęsknie już od dawna a to czekanie ciągnie się w nieskończoność w tym roku... Dobrze, że urlop niebawem. Pozdrawiam przeserdecznie.

      Usuń
  6. Zgodnie z przysłowiem kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy trochę lata. Było trochę dni wręcz letnich a teraz wróciła pogoda prawie zimowa. Niedobrze dla kwitnących roślin, ale wiosna jeszcze wróci i potrwa. Wszak najpiękniejszy miesiąc dopiero przed nami. Podobnie jak Ty też marzę o tym by delektować się tą porą roku powoli i dokładnie. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim problemem co roku jest to, że w moich wyobrażeniach wiosna zaczyna się 21 marca i od tego dnia jest cudnie :). Do takiego stanu doprowadza mnie tęsknota za słońcem po jesieni i zimie, które zawsze trwają zbyt długo. Zajrzałam do blogowego archiwum i w zeszłym roku o tej porze było podobnie, chociaż zdecydowanie mniej padało i mogłam rowerować. Może zatem trzeba się do tej pogodowo mało sprzyjającej wiosny przyzwyczajać?
      Przesyłam Ci ogrom pozdrowień i życzę udanego weekendu.

      Usuń
  7. Słuchaj, ja też jak przyjechałam do Polski, to sobie wysprzątałam balkon, bo nawet było przyjemnie cieplutko, ale od razu się pochorowałam, a potem pogoda uległa diametralnej zmianie i nic z tego balkonu nie wyszło. Ale czyściutko na szczęście nadal jest :D O tyle dobrze. Co do wiosny, to popatrz na te zdjęcia! Jak zielono, jak świeżo, jak pięknie. Na Kaszubach wciąż jeszcze szarawo. Dostrzegłam tę różnicę wracając z krótkiego wypadu do zachodniej Polski: tam pięknie zielono i już naprawdę wiosennie, rzepak kwitnący, a jak się zaczęliśmy zbliżać ku Kaszubom i północy, od razu się zrobiło jakoś tak smutno, drzewa nadal golutkie, a łąki w kolorze takiej zgaszonej szarej zieleni, i do tego ta temperatura... Wyobrażasz sobie, że kilka dni temu (już nie pamiętam kiedy dokładnie) obudziłam się a za oknem biało! Śnieg padał. Także ty się ciesz chociaż z tych zielonych drzew i łąk. Pięknie tam masz.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że w deszczu zieleń wygląda na jeszcze bardziej soczystą niż w rzeczywistości ale co mi po tym, skoro nie mogę się nią nacieszyć. Średnio radują mnie spacery w ulewnym deszczu. Gdyby to jeszcze był ciepły deszczyk, taki wiosenny to spoko, ale 6 stopni w ogóle mnie nie cieszy :). Już chyba śnieg byłby fajniejszy.
      Miło mi Cię tutaj widzieć :). Uściski.

      Usuń
  8. No trudno coś wyrokować w temacie - wiosna. U mnie marzec kwiecień, była wiosna potem upalne lato i z powrotem zimowe klimaty. Głowa już pęka jakie ciuszki szykować każdego dnia zimowe czy letnie. Chwilowo jest zimno i mokro, na szczęście trochę słońca pojawia się, a zapomniałabym o wietrze co parasolki wyłamuje natychmiast. Życzę Tobie obyś mogła jak najczęściej pomykać po swoich jak widzę superanckich ścieżkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba cierpliwie czekać ;) Przyjdzie, przyjdzie, a na razie korzystajmy z każdego promyka :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. U nas też ostatnio popsuła się pogoda, co nieco pokrzyżowało mi plany treningowe. Mam nadzieję, że aura szybko wróci na właściwe tory. Pozdrawiam i trzymam kciuki, abyś szybko wróciła na rowerowe ścieżki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za kciuki, które odwzajemniam. Mam nadzieję, że niedługo rozpogodzi się na tyle, że obie będziemy mogły cieszyć się wiosną w ulubiony sposób. Chociaż mnie prognozy pogody niestety pozbawiają złudzeń.

      Usuń
  10. Jak u nas pizgało złem, Luśka (koleżanka z pracy) opalała się przy 27 stopniach w Polsce. Pogoda jest Mo, tylko nas tam nie ma😂
    Ale zaraz będzie ciepło, będzie balkon, książka i herbata. I rower będzie. I nordic walking. I spacery po 20km❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolega przysłał mi filmik, w którym się chwali jakie w Polsce cudne słońce a po kilku dniach przysłał te same kadry pokryte białym puchem 🙂. Chociaż ja i tak wolę śnieg po kolana niż tę deszczową, ponurą codzienność. Buziaki i dziękuję za słowa pocieszenia 😘

      Usuń
  11. To prawda, że od kilku lat wiosna nas nie rozpieszcza. Nie zapomnę zeszłorocznego maja (połowy maja), kiedy z koleżanką we Wrocławiu (a więc południe kraju, gdzie zawsze cieplej) szukałyśmy w sklepach czapek, tak nam było zimno. Trafił się nam jeden słoneczny dzień podczas pięciu dni pobytu i chyba rzeczywiście do dziś wspominamy ten jeden dzień zapominając o pozostałych; deszczowych, wietrznych i brzydkich. Magnolie już przekwitają, a na dworze zimno i nieprzyjemnie. Chyba na przekór tej pogodzie zaraz pójdę na spacer, ubrawszy ciepłą czapkę i buty. Niestety mamy od jakiegoś czasu dwie pory roku jesień i lato, z tym, że lato króciutkie a jesień ciągnie się i ciągnie. Ale nie tracę nadziei, że to jeszcze się zmieni. Zrymowało mi się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak się ochłodziło, że wyciągnęłam z szafy puchowy płaszcz, schowany już do następnej zimy a wieczorami znów włączamy kaloryfery. Takiego obrotu spraw to ja się naprawdę nie spodziewałam ale trudno, trzeba przeczekać.
      Serdeczności, pięknej wiosny mimo wszystko.

      Usuń
  12. Tydzień temu zrobiłem sobie piękną wycieczkę rowerową, rozpocząłem sezon jedzenia na zewnątrz, a dzisiaj - szooookkkkk jak jest zimno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niektórych rejonach Polski można otworzyć sezon narciarski, tak się porobiło 🙂

      Usuń
  13. Monia mas wiosna jeszcze nie rozpiesciła przynajmniej tu w Norwegii :( tu jest ciągle zimno brrrrr. Mamy w końcu słońce ale zimno mas nie opuszcza... dziwna ta wiosna w tym roku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Schowałam już do szafy puchowy płaszcz ale znów go wyciągnęłam bo mnie również wiosna nie rozpieszcza ale to już wiesz. Może od poniedziałku będzie mi trochę cieplej przez kilka dni 😄

      Usuń
  14. Moja wiosna uciekła i się schowała. Najpierw rozkwitła bzami i tulipanami a teraz myk, i nie ma. Szron na trawie, zimno, mokro. Łąka wygląda podobnie jak Twoja, po deskach przechodzę na kałużami... Ale dzień dłuższy i czasem słoneczko mrugnie zza chmur 🌞 Dobrze będzie 🙂 uśmiechnij się do słoneczka to może wreszcie prawdziwą wiosnę zawoła 🌹🌷 Buziaki😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna zaskakuje w tym roku, czasami nawet czterema porami roku w jeden dzień. Chodziłam już w trampkach i byłam na rowerze w samej bluzie, teraz znów botki i kurtka na wacie 😀.
      Ogrom przytulaków leci w Twoją stronę 😘

      Usuń

  15. Witaj Monia,
    No może powiem tak, krótko zwięźle I na temat aby się czasem zbytnio nie roztroić nerwowo I nie poirytować na dobre. Mniej więcej w połowie lutego wydawało mi się że zapowiada się wiosna tysiąclecia, wszystko stało już niemal na progu i tylko czekało na sygnał do odpalenia... jednak nikt nie przewidział (chyba) okoliczności towarzyszących temu wszystkiemu. Cóż z tego jak w kwietniową wiosnę zamiast szaleć upojony radością zielonego, kwiecistego i pachnącego świata wokół jak na razie trzeba oglądać jak nie zza okna, to z pod kocyka, z pod parasolki, spod szalika, z przemoczonymi butami.... Nie o taką wiosnę walczyliśmy tyle miesięcy, na co nam było tyle wyrzeczeń, wytrwałości. Dzień po dniu, weekend po weekendzie przekładam cierpliwie i ze spokojem że może już, za chwilę za momencik... a tymczasem jak widać świat kwitnących drzew i krzaków to już historia, świat żółtych łąk, to już historia, a co zostało.... nadzieja! :)) dobrze że mamy tą potęgę mocy w nas samych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nadzieja umiera ostatnia, jak widać ta dotyczącą pogody również. Naprawdę nie chcę być monotematyczna ale tak okropnej wiosny jak w tym roku nie widziałam już dawno. Echhh...
      Pozdrawiam cieplutko mimo słoty.

      Usuń
  16. Ja oczywiście nie mam takich sposobów, sama czekam na tę wiosnę, jak na zmiłowanie, bo choć sporo ciepłych dni było u nas w lutym i marcu, to kwiecień jest zupełnie zimowy i to w tym takim najgorszym wydaniu.
    Teraz to już w ogóle mrozy przyszły i częściowo zniszczyły mój ogrodowy dorobek, dlatego jestem cholernie przygnębiona i nic mi się nie chce, nawet pisać...
    Pozdrawiam Cię cieplutko, kochana i... wybacz, więcej dzisiaj nie napiszę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty, zostawiłaś długi komentarz, który bardzo mnie ucieszył i za który serdecznie dziękuję. A wiesz, że nawet kiedyś się zastanawiałam czy i do Ciebie dotarła ta okropna pogoda i jak sobie z nią radzi Twój raj. Mam nadzieję, że szybko zmieni się pogoda a Twój ogród odzyska swój blask.
      Pozdrawiam i przytulam.

      Usuń
  17. Tak się cieszyłam, ze wiosna przyszła wcześniej, piękna, słoneczna. Sprawiła mi tyle radości kwitnącymi krokusami, zawilcami, przylaszczkami, śpiewem ptaków. Teraz wkurza mnie na maksa. Kwiaty azali i różaneczników, winorośl i hortensje całkowicie zmrożone. I ten deszcz jest bardzo dokuczliwy, zimny.
    Życzę nam wszystkim pięknej wiosny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nadal chodzę w puchowym płaszczu, który już wyprałam i powiesiłam na samym końcu szafy. Miało być pięknie zatem przygotowałam sobie wiosenne ciuchy ale jak się okazało, kwiecień to dla nich za wcześnie. A najgorsze jest to, że w tym ulewnym deszczu umyka mi wiosna a możliwość cieszenia się nią mogę sobie tylko powspominać z poprzednich lat. No ale niedługo maj a w maju to już musi być pięknie!
      Pozdrawiam Cię cieplutko i życzę szybkiego powrotu wiosny.

      Usuń

Prześlij komentarz

DZIĘKUJĘ ZA CZAS POŚWIĘCONY NA MOJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ. KAŻDY KOMENTARZ MNIE CIESZY I ZA NIE RÓWNIEŻ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.