Nie płacz, że coś się skończyło. Ciesz się, że Ci się to przytrafiło. ( G.G. Márquez )

sobota, 14 września 2019

Urlop inny niż wszystkie.

Od poniedziałku jestem na urlopie w Hiszpanii, w miejscu, które kiedyś było mi domem i mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości znów będzie. Nigdy nie wyjeżdżam sama więc jest to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, coś, na co czekałam i czego byłam na swój sposób ciekawa.



Nie miałam na ten czas absolutnie żadnego planu ani zobowiązań. Chciałam cieszyć się wolnymi dniami i robić to na co przyjdzie mi ochota, bez pośpiechu ani napięcia. Spotykać się ze znajomymi, czytać książki, jeść i pić pyszne rzeczy albo siedzieć do południa w piżamie. Jak się okazało najtrudniejsze do wykonania jest to ostatnie bo najczęściej budzę się o szóstej i chwilę później spaceruję już brzegiem morza moją codzienną trasą aż do latarni na końcu mola.





Chociaż nie jestem wielką fanką plażowania i bardzo często uważam to za stratę czasu to zmarnotrawiłam tak całe popołudnie spragniona słońca, ciepłego piasku i szumu fal. Teraz z perspektywy kilku dni widzę, że to była dobra decyzja bo słońce jest teraz towarem deficytowym.



Po dwóch słonecznych i upalnych dniach zepsuła się pogoda i myślę, że wśród turystów byłam jedną z niewielu, które cieszyły się z braku słońca. O ile oszałamiająco niebieskie niebo zawsze mnie zachwyca to takie zachmurzone ma w sobie dużo więcej uroku. Ilość zdjęć, które mam z tych moich "zachmurzonych" spacerów nawet samą mnie zdumiewa. Siedziałam wpatrując się w chmury i we wzburzone morze w ogóle nie zauważając upływu czasu.


Pogoda ze złej zmieniła się na jeszcze gorszą a poźniej na katastrofalną w skutkach. Padający ulewny deszcz zamienił się w powódź, bezsenne noce odmierzane grzmotami polegały na czekaniu do rana. I chociaż na całe szczęście ominęło mnie najgorsze, to jedna z najbliższych mi tu osób straciła przez tę powódź dużo.


Czekałam na ten hiszpański tydzień prawie całe lato. Nie wyobrażałam sobie jednak, że praktycznie zostanę uziemiona a deszcz i wichury pozbawią możliwości spędzania czasu tak jak bym chciała. Zostały mi jeszcze dwa dni, wracam w poniedziałek wieczorem i mam nadzieję, że pogoda nie pokrzyżuje mi planów.


Powódź, którą obserwuję, jest najtragiczniejszą w historii, życie straciło sześć osób a tysiące zostały ewakuowane i straciły dorobek całego życia. Miejscowość, w której kiedyś mieszkałam to kumulacja wody i nieszczęść, nigdzie nie jest gorzej niż tam. Miał to być dla mieszkańców najradośniejszy czas bo właśnie obchodzą dni swojego miasta a dzisiaj i jutro miały odbyć się koncerty znanych hiszpańskich piosenkarzy, na których też miałam być. Ulice powinny teraz rozbrzmiewać muzyką i radością a tymczasem jest smutek a region został uznany za obszar klęski żywiołowej.


Staram się wykorzystywać ten czas najlepiej jak potrafię, od wczoraj nie pada tylko wieje silny wiatr co nie przeszkadza mi w spacerach. Moim planem na ten pobyt albo raczej obietnicą złożoną samej sobie były codzienne śniadania z widokiem na morze, bez pośpiechu i z książka czytaną na deser. Póki co, mimo tych wszystkich pogodowych niedogodności nie udało mi się to tylko jeden raz.


Wspominałam kiedyś o tym, że według mnie najgorsze co nas może spotkać w podróży, oprócz nieszczęśliwych zdarzeń losowych, jest deszcz. No chyba, że ktoś lubi muzea. Przez ostatnie dni starałam się dużo spacerować i wykradać te chwile w ciągu dnia kiedy nie padało. Na szczęście ostatnio tylko wieje.



Najfajniejsze w tym moim trochę smutnym urlopie jest to, że robię to co chcę przy czym jeśli nie chcę robić nic, to to też jest dobry plan. Czytam już drugą książkę i oglądam hiszpańskie seriale. Spotykam się ze znajomymi i mam nadzieję, że te momenty wzruszeń, radosnego śmiechu i dobrych rozmów pozwolą mi wytrwać do następnego z nimi spotkania.



To jest dobry czas, dopiero będąc tutaj zdałam sobie sprawę, jak bardzo tego potrzebowałam. I chociaż zdecydowanie wolę podróżować w towarzystwie to ten tydzień bardzo mi się podoba. Pozwolił mi między innymi zauważyć zmiany jakie we mnie zaszły bo kiedyś byłabym smutna i rozczarowana faktem, że jeśli chodzi o wycieczki i turystyczne atrakcje to na tym urlopie prawie nic się nie dzieje. Lenistwa jest więcej niż czegokolwiek innego i to lenistwo ma teraz dla mnie całkiem inną wartość patrząc na nieszczeście jakie się dzieje dookoła. Od wtorku wraca codzienność ale ten fakt nie przeraża mnie zbytnio, aczkolwiek odrywając się od płyty lotniska i patrząc na morze w dole na pewno uronię kilka łez jak to ja.


Aplikacja podtrzymująca mnie przy życiu w tych ciężkich i smutnych chwilach między wyjazdami informuje mnie, że kolejna podróż za 41 dni. Wytrwam jakoś nie?

16 komentarzy:

  1. Pięknie tam jest zdjęcia cudowne tylko szkoda że pogoda się popsuła, nie ma jak po zwiedzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez tę powódź w całym regionie zamiast martwić się, że nie zwiedzam, cieszę się, że nie musiałam być ewakuowana. A smutno mi strasznie bo wielu znajomych ucierpiało.

      Usuń
    2. To przykre że takie wydarzenie miało miejsce, zawsze to jakaś utrata, dobrze że ty miałaś bezpieczne miejsce.

      Usuń
  2. Smutne to, co się teraz dzieje z pogodą w Hiszpanii, ale niestety nie mamy na nią żadnego wpływu. Na Majorce w pierwszy dzień po wakacjach wiele szkół odwołało zajęcia, choć tak naprawdę nic poważnego się nie działo. Najgorsza sytuacja jest na wschodnim wybrzeżu na półwyspie, ale miejmy nadzieję, że słońce znów wyświeci :)
    Nawet nie wiesz jak fajnie mi się ogląda te zdjęcia, bo rozpoznaję miejsca ;) Minął już prawie rok odkąd byłam w tamtych stronach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj też szkoły zamknięte chociaż w niektórych jutro zaczną się zajęcia. Wczoraj byłam w Mercadonie a tam pustki bo ludzie wszystko wykupują a nowe dostawy nie dojeżdżają przez powódź. Całe szczęście, że sobie wcześniej zrobiłam zakupy, tylko mi krewetek brakuje. Może jutro jeszcze się uda.
      Generalnie to nie chce mi się wracać, mnóstwo znajomych ucierpiało w tej powodzi a ja nawet nie mogłam się z nimi spotkać bo wszystko zalane. Dziwny to był ten tydzień, smutny...

      Usuń
  3. Droga Mo, smutne jest to, że ludzie zginęli a inni stracili dobytek życia...
    Mimo wszystko dobrze, że spędziłaś czas, w miarę tak, jak chciałaś. Odpoczynek, spacery też są ważne.
    Zdjęcia niebiesiech cudne!
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W całym tym smutku cieszę się tylko z faktu, że najgorsze mnie ominęło i tu gdzie jestem lało przez dwa dni ale powodzi nie było. Chociaż smutno mi bardzo.

      Usuń
  4. Nieszczęścia, niestety, chodzą po ziemi i czasem narobią wiele szkód i smutku, ale są wpisane w nasze życie:)
    Jednak dzięki tej pogodzie: wzburzonemu morzu i groźnym chmurom wykonałaś takie zdjęcia, że nie mogę przestać ich oglądać! Są cudne, moje ulubione to to z samotną żaglówką:) Dzięki za doznania:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia wykonałam zanim rozpętało się piekło. Zanosiło się na deszcz ale myślę, że nikt nie przypuszczał, że skończy się katastrofą.
      Też bardzo lubię to zdjęcie z żaglówką. W ogóle wszystkie mają taki fajny klimat. Hiszpania w pochmurny dzień też jest fajna

      Usuń
  5. Monia jak ja bym tam z Tobą posiedziała i tak nic nie robiła :) kurcze, mam dość obenej pogody jaka jest w Norwegii. Od miesiąca leje i leje... Bogu dziękować że jest jeszcze ciepło ale deszcz jest tak duży że wystąpiły podopoenia i ewakuacja ludzi z kilku regionów kraju :( ten tydzień ma być ciut lepszy ale też nie wiadomo tego na 100%
    Właśnie słyszałem że w Hiszpanii też pogoda się zepsuła i było trochę szkód... Zdjęcia Twoje są boskie i powiem Ci że czasami dobrze ze ta pogoda się psuje :)
    Pozdrawiam serdecznie Ania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda mi faktycznie nie dopisała ale naprawdę mogło być gorzej. Jakoś lawirowałam między opadami deszczu a jak już przestało padać to tylko wiał wiatr. Burze lubię więc mi nie przeszkadzały, fajnie mi się książki czytało.
      Wykorzystywałam fakt, że znów mam pięć minut do morza i spacerowałam tak często jak tylko się dało. Niestety nie udało mi się spotkać ze znajomymi bo powódź odcięła ich od świata. Trochę nie mogę się pogodzić z faktem, że nawet nie mogłam im pomóc a wczoraj wróciłam już do domu.
      Zdjęcia naprawdę fajne wyszły, taka pogoda chyba nawet fajniej wychodzi na zdjęciach niż te idealne śródziemnomorskie krajobrazy. I na żywo też to obłędnie wyglądało a spacery miały w sobie coś z magii.
      Uściski.

      Usuń
  6. Piękne są zdjęcia pochmurnego nieba nawet mam swoje ulubione. Natomiast to co malowniczo wygląda na zdjęciach przyniosło ludziom wiele nieszczęścia i to przeraża. Dobrze, że chociaż urlop się udał. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda przed tą tragedią miała w sobie coś z magii. Fajnie to wyszło na zdjęciach a na żywo to naprawdę był obłęd.
      Pomimo prognoz pogody nikt się nie spodziewał, że te ulewne opady deszczu skończą się najtragiczniejszą powodzią w historii Hiszpanii. Wróciłam do domu wypoczęta ale też przepełniona smutnymi kadrami tego nieszczęścia.
      A Twoje ulubione zdjęcie to? Może mamy taki sam gust.
      Pozdrowienia.

      Usuń
  7. Wyrazy współczucia dla twoich przyjaciół z tamtąd. Bywa, pogoda nie kieruje się naszymi oczekiwaniami.
    Ciężko jest być turystą w takim miejscu, pewnie czuł bym się podle, musząc powstrzymać się od działania zamiast ruszać z pomocą. Z drugiej strony, podczas akcji ratunkowych zazwyczaj nie ma miejsca dla wolontariuszy, zwłaszcza wczasowiczów.

    A miejsce naprawdę piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj jechałam na lotnisko i to co widziałam w dole z okien autobusu było przerażające.
      Jedna z moich koleżanek tydzień temu wprowadziła się do nowego domu. Straciła prawie wszystko ale uratowała dla siebie najważniejsze: dwa konie i trzy psy. Nawet w ogólnokrajowych wiadomościach ją pokazali jak prowadzi te swoje konie brnąc po piersi w wodzie.
      Miejscowość, w której kiedyś mieszkałam praktycznie zniknęła pod wodą. I rozumiem, że to pogoda i nie mamy na nią wpływu ale dla ludzi, którzy stracili wszystko to chyba marna pociecha.

      Ale pogoda na chwilę przed ulewą naprawdę była magiczna, to fakt.

      Usuń
  8. Super, dzięki wielkie za ciekawy wpis. Z całą pewnością mi się przyda :)

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJĘ ZA CZAS POŚWIĘCONY NA MOJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ. KAŻDY KOMENTARZ MNIE CIESZY I ZA NIE RÓWNIEŻ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...