Nie płacz, że coś się skończyło. Ciesz się, że Ci się to przytrafiło. ( G.G. Márquez )

poniedziałek, 6 października 2014

Caminando por la vida.

Valle de Ricote to miejsce, w którym zakochuję się bez pamięci podczas każdej tam wizyty. I za każdym razem wracam zaskoczona ogromem pięknych miejsc do których można dotrzeć nie tylko szlakami turystycznymi ale też najzwyklejszymi ścieżkami wytyczonymi śladami innych stóp...




Takie widoki przyciągają mnie jak magnes. Zawsze są obietnicą udanego spaceru i fajnie spędzonego czasu. Nie zdobywam szczytów, nie pobijam rekordów prędkości - samo stawianie nogi za nogą jest wielką przyjemnością. I swojego rodzaju mantrą nadającą wędrówce rytm.



Zwykłe chodzenie i patrzenie a radości tyle jak by co najmniej cuda się działy jakieś...


A może się dzieje...Cud codzienności.



Nawet takiej gadule jak ja szkoda było czasu i energii na komentowanie krajobrazu. Oddałam się niememu zachwytowi co u mnie jest zjawiskiem występującym nad wyraz rzadko. Ale może zacznę je praktykować...aczkolwiek wątpię, czy się uda :).


Nogi same nas niosły. I łapy. Ta z prawej to ja, z lewej koleżanka, a tą w środku znacie :)





Migdały prosto z drzewa - uczta nad ucztami. A takie ciepłe, prosto z patelni, z odrobiną oliwy i soli...mhm...palce lizać.


I wizyta na cmentarzu. Może to dziwne ale lubię je odwiedzać, zwłaszcza te takie małe i klimatyczne będące miejscem pochówku mieszkańców okolicznych wiosek. I jestem zdania, że prostota nagrobka wyraża więcej niż kosztowne monumenty...



Dzień się kończył, kończyło się na dzisiaj wędrowanie...



27 komentarzy:

  1. Widoki fajne, takie surowe. Ciekawe jaki jest widok z tych wyższych partii ?! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też by mnie nogi niosły, jak bym miała takie trasy przed sobą. I to słońce... Ekhh ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Surowo, ale pieknie..
    Migdaly, jejku, nigdy ich chyba nie widzialam, jak sobie tak rosna:)
    Usciski:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ...obrazki jak z ...obrazu:)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne krajobrazy. Zupełnie inaczej niż w polskich górach :) I chyba dlatego zawsze z takim wielkim zaintrygowaniem oglądam Twoje zdjęcia :) To wspólne (z koleżanką i Milą) przeurocze :)Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jakie widoki! :) no i jest mój ulubieniec :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Magiczne miejsce, a foteczka z psiurkiem genialna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale pięknie! Chciałabym również wędrować takim szlakiem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, kocham takie klimaty. Prosimy o więcej Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale jesteś opalona! W sumie się nie dziwię :)
    Migdały - bajka, palmy - bajka i w ogóle wszystko bajka :)
    Co do magnesów o których napisałaś u mnie na blogu - wkrótce dodam post na ten temat :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dosłownie dech mi zaparło i słów zabrakło, żeby skomentować. Coś niesamowitego! Chcę tam być! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne widoki... az sie serce wyrywa, zeby znowu gdzieś ruszyć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo klimatyczne zdjęcia, wspaniałe miejsca. Migdały prosto z drzewa pożarłabym w oka mgnieniu;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super miejsce! Tylko dla mnie byloby tam chyba za gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Powalające krajobrazy. Niezwykłe miejsce.
    W swoim życiu raz jadłam pieczone migdały. Są boskie.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  16. W takiej okolicy to można spacerować godzinami :)

    OdpowiedzUsuń
  17. zachciało mi się i tych migdałów i gór i jak miło Cię "zobaczyć" :)
    P.S. Mam wszędzie ogromne zaległości, ale Twoje gorące podróże z pewnością ogrzeją mi zimę ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Też - o zgrozo!- lubię cmentarze... Piękny, surowy i dziki krajobraz. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. "Takie widoki przyciągają mnie jak magnes" - oj mnie też, mogłabym się gapić non stop. Co do cmentarzy to mój M. też je uwielbia, a ja to lubię tak na chwilkę wpaść i wypaść, a on by mógł spacerować w nieskończoność:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Hmmm taki migdał prosto z drzewa... Zaletą Hiszpanii są najróżniejsze owoce rosnące w takim klimacie.

    Szkoda, że nie wrzuciłaś zdjęć cmentarza, chętnie bym pooglądała.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeszcze nigdy nie spotkałam drzewa migdałowego. Bosko. Nie wiem dlaczego, ale mnie jakoś przyciągają takie suche, niezalesione krajobrazy. Też chodzę często na cmentarze, a te południowe mają w sobie mniej smutku.

    OdpowiedzUsuń
  22. Voy cantando por la carretera... Nie wyobrazalam sobie Ciebie jako blondynki. Fajnie Wam, razem z tymi migdalami:)

    OdpowiedzUsuń
  23. I mnie takie widoki przyciągają jak magnes. Piękne zdjęcia. To na którym tak beztrosko leżycie na ulicy - cudne, ale nie bałyście się, że nagle nadjedzie jakiś turysta?
    Pewnie tam jest w miarę spokojnie i pusto... Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJĘ ZA CZAS POŚWIĘCONY NA MOJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ. KAŻDY KOMENTARZ MNIE CIESZY I ZA NIE RÓWNIEŻ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.