Czytam, więc jestem, uwielbiam się przemieszczać, i nie ważne czy samolotem, czy rowerem,zapamiętywać chcę - sercem i aparatem, a żyć nie mogę bez książek, podróży, roweru, spacerów, rozmów i moich licznych pasji. Dzięki hektolitrom herbat wszelakich wypijanych codziennie trzymam się jakoś w pionie:)

W razie pytań lub chęci kontaktu: malamo@op.pl :)

Warto przeczytać


Calpe - powtórka ze spełniania marzeń.

Moja kolejna, nieplanowana wizyta w Calpe była powtórką z radości, szczęścia i satysfakcji jaką daje spełnienie marzenia z dzieciństwa kolejny raz. A wszystko to za sprawą widokówki, której historię opisałam  TU . Więc kiedy sąsiedzi zaproponowali mi…

Sierra Nevada czyli jak mi się marzył śnieg po uszy.

Z chronologią wpisów u mnie kiepsko, z systematycznością też - ale dziś nie o tym. Nie wiem jak ja to robię, że poślizg czasowy musi być. Oto dowód, pierwszy z brzegu - wpis z pachnącej pomarańczami Sevilli pojawił się po pół roku, a jego druga czę…

Valle de Ricote, kolejna odsłona - Abaran.

Mój ulubiony obszar spacerowy, którego znam dopiero małą część jak zwykle mnie nie zawiódł. Na szczęście nie zawiodła mnie również pogoda i dosłownie na jeden dzień wypogodziło się na tyle, że miałam nadzieję, ze to już wiosna. Po przebytej chorobi…

Pierwszy dzień Nowego Roku.

Kiedy większość Europejczyków budziła się z odsypiania sylwestrowej nocy ja byłam w drodze w nieznane ( jak człowiek ostatnią noc w roku spędza w piżamie a o 22 marzy już o pójściu spać, to może sobie pozwolić na pobudkę bladym świtem :) ). Nieskro…