Nie płacz, że coś się skończyło. Ciesz się, że Ci się to przytrafiło. ( G.G. Márquez )

niedziela, 10 lutego 2013

W białych obszarów ciszę płynę...

Przez te kilka lat, w czasie których miałam możliwość żyć w ciepłym kraju, zdążyłam porządnie zatęsknić za śniegiem i mrozem (wiem, wiem...ale taka jest prawda).Chyba już trochę zaczynała mi doskwierać monotonia i przewidywalność hiszpańskiej aury, w zasadzie przeplatana tylko dwoma porami roku - tą upalną, i tą chłodniejszą:).Wiadomo było, że jak w marcu lub w kwietniu zacznie się lato, to do października prognoza pogody w zasadzie będzie codziennie taka sama. Brakowało mi trochę tej zimowej atmosfery, świata pokrytego bielą, skrzypienia śniegu pod butami,łapania na język śniegowych gwiazd...I kiedy wreszcie po latach pierwszy raz spadł śnieg cieszyłam się jak dziecko i późnym wieczorem, kiedy w zasadzie byłam już gotowa do spania, wyskoczyłam z piżamy,zabrałam Milę i sobie krążyłam po osiedlu ciesząc się do siebie samej. I nawet kiedy już pierwsze emocje opadły, moje uwielbienie do śniegu nie zmalało.Uwielbiam zimę i już! I nawet zmarznąć lubię (aczkolwiek nie pamiętam kiedy zima tak porządnie dała mi w kość,chyba jestem mrozoodporna),po takim zimowym spacerze cudnie jest wrócić do domu i uraczyć się kubkiem, albo dwoma (ewentualnie trzema) grzanego wina.Bo przecież zasłużyłam.

 
 
 
 

 
 
 
 
 
 
Dla niektórych członków naszej rodziny było to pierwsze spotkanie z białym puchem. I od pierwszego momentu, pierwszego postawienia łap na śniegu, miłość wybuchła gorąca (wbrew temperaturze) i teraz mam u boku wiernego kompana moich śnieżnych spacerów.
 
 
 
 
 
 
 

Jakby nie było, słonka też mi trochę brakuje i mam nadzieję, że wiosna w tym roku zawita wcześnie. Tęsknota za ciepłem i słońcem też była mi obca przez ostatnie lata, na początku dziwnie się czułam, kiedy przez kilka ( albo nawet kilkanaście dni ) nie było słońca...A kiedy wreszcie się pojawiło, radość moja była tak samo wielka, jak radość ze śniegu. Od czekania na słońce i ciepło odzwyczaiłam się trochę, bywało raczej, że czekałam  na deszcz...

Bo ja uwielbiam wszystkie pory roku jednakowo chyba...

3 komentarze:

  1. Mo co za zdjecia! i fajnie ze znowu jestes : -)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym trochę chciała, żeby było wiadomo, jaka będzie pogoda jutro, pojutrze i za tydzień, na dodatek, kiedy wiadomo, że raczej słoneczna i ciepła. A teraz słońca u nas nie ma i nie ma, i nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja bym chciała, żeby już wiosna była, śnieg śniegiem, piękny biały puch białym puchem, ale ja ciepłolubna jestem:)
    Blog o życiu & podróżach
    Blog o gotowaniu

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJĘ ZA CZAS POŚWIĘCONY NA MOJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ. KAŻDY KOMENTARZ MNIE CIESZY I ZA NIE RÓWNIEŻ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.