Nie płacz, że coś się skończyło. Ciesz się, że Ci się to przytrafiło. ( G.G. Márquez )

środa, 12 września 2018

Ryga. Sześć godzin w stolicy Łotwy.

Stolica Łotwy urzekła mnie od pierwszego wrażenia chociaż jeśli mam być szczera i dokładna to w pierwszym momencie zszokowała cenami za uliczne parkingi. Nawet jak już udało nam się znaleźć tani parking podziemny to i tak było to jedno z naszych najdroższych parkowań w historii. 5 euro za godzinę to naprawdę lekka przesada, możliwe że gdzieś na obrzeżach miasta jest taniej ale my nie mieliśmy czasu ani na szukanie ani na przemieszczanie się miejskimi autobusami. Pozostawało tylko mieć nadzieję, że Ryga jest tego warta ale jak się póżniej okazało - była.


Do Rygi wybraliśmy się samochodem z Litwy, podróż zajęła nam trochę ponad 3 godziny. Wakacyjny grafik mieliśmy napięty i już w momencie planowania wyjazdu do Rygi było wiadomo, że będziemy mogli poświęcić jej jeden dzień co po odjęciu czasu na dojazd i powrót dało niecałe 6 godzin. Mało, ale w takich sytuacjach zawsze się pocieszam, że mało to i tak więcej niż nic.


Ryga słynie przede wszystkim ze swojego pięknego starego miasta wpisanego na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Kolorowe kamienice, brukowane uliczki w których śmiech echem odbija się od ścian, gołębie, uliczne kawiarenki, galerie sztuki i różnorodne restauracje i kawiarnie - takie właśnie jest turystyczne i artystyczne serce miasta.


Jednym z najważniejszych zabytków Rygi jest Katedra Najświętszej Marii Panny. Łączy w sobie styl romański z gotykiem, w okresie reformacji stała się własnością kościoła protestanckiego i tak jest do dziś. 


Ryga to miasto "gołębie" co pewnie nikogo nie zdziwi gdyż większość starych europejskich stolic taka jest. Tam gdzie są stare kamienice i ulice kryte brukiem muszą być też i gołębie. I zawsze znajdzie się też dobra dusza żywicielka i ta trochę gorsza zwracająca jej uwagę. Typowa taka scena u góry, łatwo się domyślić kto jest kto.


Dom Czarnogłowych to jeden z najbardziej charakterystycznych budynków miasta, występuje na wielu widokówkach, magnesach i pamiątkach. Po jego zbudowaniu w XIV w. był siedzibą stowarzyszenia skupiającego bogatych kupców pochodzenia niemieckiego. Jak się dobrze przyjrzycie to na jego fasadzie widać cztery posągi: Merkurego - boga kupców i handlu, Neptuna - boga mórz i oceanów oraz dwa posągi mające symbolizować Zgodę i Pokój.




Charakterystyczna dla starych europejskich miast plątanina wąskich ulic zachwyca i przyciąga uwagę detalami. Ryga to miasto gdzie w zgodzie i harmonii koegzystuje ze sobą odpadający tynk i kolorowe okiennice, surowa cegła z ciepłym kolorem drzwi, szara ściana z parapetem pełnym zielonych roślin. Uwagę przykuwają stare szyldy i stylowe uliczne latarnie, chociaż była też i ulica rozświetlona wielkimi gwiazdami. 



Ten budynek z lewej strony na zdjęciu poniżej znajduje się w czołówce moich ulubionych kamienic - to najbardziej oryginalny i kolorowy budynek w Rydze. Cała Ryga, a przynajmniej jej starówka przywołuje mi na myśl - nie wiedzieć czemu - Boże Narodzenie. Widzę ulicę rozświetloną świątecznym blaskiem, spadające z nieba płatki śniegu delikatne niczym puch a w oknach rodziny zgromadzone przy świątecznym stole. Wizja bożonarodzeniowej Rygi towarzyszyła mi przez cały czas co dziwi tym bardziej, że była upalna końcówka sierpnia. I teraz marzę o tym, żeby pojechać do Rygi raz jeszcze, zimą, i przekonać się czy ta moja wyobrażona bajkowa sceneria "dzieje" się tam naprawdę w czasie Świąt.


Ryga jest ładna, czysta i zadbana. Nie byłam zaskoczona ilością turystów i różnorodnością języków jakie można było usłyszeć spacerując. To miasto, które ma swój klimat a pisząc swój mam na myśli mój - Ryga to miasto zdecydowanie w moim stylu a jej urok doceni każdy fan wąskich ulic, bruku i kolorowej architektury.




Na jednej z wąskich uliczek znajdują się trzy przytulone do siebie średniowieczne kamienice - Trzej Bracia. Pomimo tego, że znajdują się w każdym przewodniku i są zaznaczone na każdej mapie to trafiliśmy do nich dopiero za drugim razem. Może dlatego że spodziewaliśmy się bogato zdobionych kamienic a Trzej Bracia to kolorowe domki wyglądające jak ze scenerii bożonarodzeniowej baśni. Kiedyś były zwykłymi czynszowymi domami mieszkalnymi a teraz mieści się tutaj siedziba Muzeum Architektury Łotwy.



Stare miasto w Rydze jest miłe i przyjemne dla oka. Przeważają pastele i stonowane kolory, nie ma krzykliwych barw ani jaskrawych neonów. Wszystko pasuje do siebie stylistycznie dzięki czemu starówka trzyma swój styl - miasta pięknego i zadbanego, będącego dumą mieszkańców i budzącego zachwyt u turystów.


Pomnik Muzykantów z Bremy. Prawie dokładnie rok temu widziałam podobny w Bremie :).


Ryga to kocie miasto a czarny kot to jeden z jej symboli, który pojawia się na kubkach, magnesach i pamiątkach. Jest też ozdobą jednego z budynków zwanego Kocim Domem.



To co w Rydze bardzo mnie zaskoczyło to brak tandetnych pamiątek Made in China. Miasto trzyma poziom i nie daje się ponieść fali azjatyckich gadżetów. W sklepach z pamiątkami przeważała ceramika, ręcznie lepione gliniane domki i świeczniki oraz tkaniny z łotewskim motywem ludowym.



Ostatnim punktem naszej wycieczki był Pomnik Wolności, symbol niepodległości Łotwy odsłonięty w 1935 roku. Niedaleko tego pomnika był nasz parking i po małych spożywczych zakupach wyjechaliśmy z miasta. I pomimo tego, że niebo na zdjęciu poniżej straszy deszczem to cały dzień było słonecznie i ciepło - idealna aura na zwiedzanie.


Mhmmm, może niebawem Ryga zimą?

3 komentarze:

  1. Oj podobało by się mi tam, podobało!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie też zachwyciła Ryga w Twoim wydaniu. Jeszcze tam nie dotarłam. Może kiedyś.
    Architektura Starego Miasta jest bardzo piękna i sporo tam secesji, i szczególną uwagę zwracają zwłaszcza bogate zdobienia kamienic. Coraz bardziej pragnę poznać to miasto.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJĘ ZA CZAS POŚWIĘCONY NA MOJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ. KAŻDY KOMENTARZ MNIE CIESZY I ZA NIE RÓWNIEŻ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.