Nie płacz, że coś się skończyło. Ciesz się, że Ci się to przytrafiło. ( G.G. Márquez )

sobota, 9 kwietnia 2011

Wieczorową porą.

Ciekawe kiedy, i czy wogóle, ktoś mnie odwiedzi na blogu mym nowym. Muszę się przyznać, że naprawdę fajnie mi z myślą, że mam takie swoje prywatne miejsce w blogowym wszechświecie, póki co nikt z bliskich o tym nie wiem, znaczy się sekret mam :).I chyba nad wyraz dobrze mi z tym jupi jupi. Generalnie chyba wogóle mi dobrze teraz...Od kilku lat mieszkamy z Żukiem w Hiszpanii ale w sierpniu nastąpi przełom gdyż wracamy na stałe na ziemie przodków, z czego cieszę się przeogromnie, Żuku też mam nadzieję, chociaż On ciut mniej...Fajnie nam tutaj było, nie powiem, ale nigdy nie chcieliśmy być tu na stałe, no i teraz nadeszła pora na wielki come back i wicie gniazda w ojczystym kraju.I ta myśl, że bliscy będą blisko, i że będzie śnieg, i żarełko swojskie, i cudowne Święta, ach uskrzydlona jestem...Za dwa miesiące mamy pierwszych wakacyjnych gości, później kolejnych, a jak już wszyscy sobie pojadą to będę miała trochę czasu na spakowanie dobytku i żegnanie się z miejscami, które były mi domem przez kawałek życia. Więc teraz żyję oczekiwaniem na pierwszych gości, a później to już będzie z górki.

Aha, w profilu nie napisałam, że jestem szalona, więc teraz nadrabiam. Chociaż chyba lepiej pasuje słowo stuknięta. I to zdrowo. Jakiś czas temu pchana impulsem kupiłam bilety lotnicze do Maroko, 10 euro w dwie strony, już z opłatami, podatkami i tymi wszystkimi naciąganymi kosztami. Na szczęście udało mi się znaleźć towarzystwo na wyprawę do Afryki. Teraz tylko pozostaje kwestia znalezienia domu dla psiego stadka, wolałabym, żeby mieszkały "kątem" u znajomych, zamiast w psim hotelu, no ale w ostateczności...Wszyscy nasi znajomi mają psa, tudzież psy, no ale mam nadzieję, że okażą serce i jeden kochany pies więcej nie zrobi im różnicy. Bo na to, że naszym dwóm futrzakom znajdę jeden dom to szans dużych nie ma. Echhh, ciężko będzie się rozstawać na mój marokański tygodniowy wypadzik. No ale cóż, lecę i koniec, i już się nie mogę doczekać, i będę na kolejnym kontynencie, i będą fajne fotki, i pyszne jedzonko, i widoków mnóstwo takich, co w duszy zostawią ślad...

I dzisiaj w nocy Żuczek wraca do domu jupi jupi jupi.Pełnia szczęścia!

4 komentarze:

  1. Będę zatem z zazdrością wyglądać zdjęć z Maroka. Fajnie, że udało Wam się znaleźć takie tanie bilety, teraz możecie więcej wydać na jedzenie!!! No i powodzenia z domem dla zwierzaków. Tylko dziwię się, że wracacie do Polski!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie tylko Ty się dziwisz powiem Ci szczerze.Mnóstwo rzeczy przemawia za tym, żeby tu zostać, ale też wiele, żeby wrócić do PL.Wiesz co, ja chyba za bardzo tęsknię za rodziną i przyjaciółmi, nie chcę ich widywać raz do roku tylko...Z naszego tutejszego grona przyjaciół już wszyscy wrócili do kraju.W ostateczności, jak się okaże, że w Polsce nie da się żyć, to tu wrócimy, aczkolwiek tej opcji staram się nie brać na razie pod uwagę...Wiem, że pewnie ciężko będzie przestawić się na Polski tryb zycia, może nawet ciężej, niż było się przestawić na tryb hiszpański, no ale cóż...Jakoś to chyba będzie co?Musi być!

    OdpowiedzUsuń
  3. pewnie, że jakoś będzie:)...

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJĘ ZA CZAS POŚWIĘCONY NA MOJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ. KAŻDY KOMENTARZ MNIE CIESZY I ZA NIE RÓWNIEŻ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.