Czytam, więc jestem, uwielbiam się przemieszczać, i nie ważne czy samolotem, czy rowerem,zapamiętywać chcę - sercem i aparatem, a żyć nie mogę bez książek, podróży, roweru, spacerów, rozmów i moich licznych pasji. Dzięki hektolitrom herbat wszelakich wypijanych codziennie trzymam się jakoś w pionie:)

W razie pytań lub chęci kontaktu: malamo@op.pl :)

Warto przeczytać


1/06
2026

Niedziela najlepsza pod słońcem

 Pierwsze co wczoraj usłyszałam to ptaki i już samo to wystarczyło żebym, zanim otworzyłam oczy, miała pewność że to będzie dobry, bardzo dobry dzień. Trochę szkoda, że te trele obudziły mnie o siódmej rano, bo mogłam sobie pospać dłużej niż na codzień, a trochę nie szkoda bo dzięki temu miałam przed sobą piękny i długi dzień. Nie byłabym sobą gdybym pozwoliła mu się zmarnować, żeby tak poprostu przeciekł mi przez palce.

 Codzienną porcję kofeiny, zawartą w porannym latte macchiato, z przyjemnością zażyłam bujając się w koszu na balkonie, w nieuczesaniu i w piżamie rzecz jasna, czytając i słuchając ćwierkania, które mnie obudziło. Coraz śmielej zaczynał się dzień, coraz mocniej świeciło słońce, było mi cudnie, przyjemnie i miło a dusza zapragnęła Malediwów nad Łabą. Mam tego mojego raju niedosyt bo w tym roku, niewiarygodne! byłam tam dopiero pierwszy raz. Przyhamowała mnie długa chociaż przewspaniała zima a później taka sobie wiosna, w zeszłym roku rowerowałam już od stycznia, w tym przez styczeń i luty, ku mojej wielkiej radości, brodziłam po łydki w śniegu.

 Zaledwie kilka chwil wystarczyło żebym sobie przypomniała jaką radość daje mi mój raj, który mam kwadrans od domu. Piękna plaża, spokój i cisza jak makiem zasiał. No i słońce, które całe popołudnie świeciło mi prosto w twarz. I wiecie co? Piękne są te wszystkie Pragi, Barcelony i Rzymy ale w starciu z naturą i przyrodą nie mają najmniejszych szans. Bo w sumie to wczoraj nie robiłam przecież nic nadzwyczajnego; poza wpatrywaniem się w wodę i przesypywaniem piasku między palcami nie miałam żadnych więcej obowiązków. A jednak było mi najlepiej pod słońcem, tym samym które tak cudnie mi świeciło.           

           

 Jeżeli chcecie możecie się śmiać a ponieważ i tak tego nie usłyszę to możecie śmiać się nawet głośno, bardzo proszę sobie nie żałować wszak śmiech to zdrowie, ale wiecie co? Ja naprawdę wierzę w to, że można czerpać dobrą energię od Matki Ziemi i korzystam z każdej nadażającej się ku temu  okazji. I ja, i moje małe stopy byłyśmy już spragnione kontaktu z trawą, piaskiem i wodą zatem zdjęłam klapki niemal od razu po tym jak wysiadłam z samochodu. Wczoraj przydarzały mi się same wielkie małe cuda!

 Z premedytacją nie wzięłam ze sobą książki, chociaż to przecież do mnie niepodobne ale wiecie co? Ja nazwyczajniej w świecie potrzebowałam posiedzieć sobie w ciszy, uporządkować myśli i wyrzucić z głowy te w ogóle niepotrzebne. Jak już mi się znudziło siedzenie to szłam sobie wzdłuż plaży, a później znów siedziałam, a później znowu szłam i tak pół dnia zleciało. Tak byłam tym wszystkim zmęczona, że w drodze do domu pojechaliśmy jeszcze na Aperolka z widokiem na startujące samoloty. Tak to można żyć, no sami powiedzcie!

 Plan jest taki, żeby następnym razem pojechać na Malediwy jedynym słusznym w tym przypadku środkiem lokomocji, i najbardziej ulubionym - na rowerze. I żeby jeździć tam tak często jak co roku. Bo chociaż podróżowanie jest super to z drugiej strony mam wrażenie, że w tym roku trochę przesadziłam i przez częstą nieobecność sporo mi umknęło. Niemal przegapiłam magnolie, nie pojechałam "na rzepak", jak było ciepło to albo byłam w pracy, albo w podróży a jak miałam wolne to zazwyczaj padało. W tym roku byłam już w siedmiu krajach i na dziesięciu różnych lotniskach i czasem mam wrażenie, że trochę przesadziłam bo przecież minęło dopiero pięć miesięcy. Te mniej i bardziej spontaniczne podróże mnie wykończą 😀. Plan na najbliższe tygodnie jest zatem prosty chociaż cudny: cieszyć się zwyczajną codziennością. Trzymajcie proszę kciuki, żeby jedynym światem w który będzie mnie ciągnęło, był ten najpiękniejszy, który mam niedaleko domu.

 Tymczasem życzę Wam fajnego czerwca i pięknej codzienności. Ten miesiąc przyniesie lato, czy możemy mieć lepsze perspektywy? 

Dobranoc, pchły na noc.



Komentarze

  1. :-) nie śmieje się tylko uśmiecham. chciałabym nie pracować w ogóle i podróżować naprzemiennie z napawaniem sie moim miejscem. Rozumiem cie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba nie pracować bym nie chciała. Kto wie czy podróże cieszyłyby mnie tak bardzo gdyby były moją codziennością? Przez jakiś czas może i byłoby fajnie ale chyba szybko bym zatęskniła za zwykłym życiem. Chociaż uwielbiam odkrywać świat to póki co cieszę się, że podróże są elementem codzienności, taką nagrodą, na którą muszę zapracować 😃. Póki co bez pracy nie wyobrażam sobie życia ale to pewnie przez to, że mam fajną i pracę, i współpracowników.

      Usuń
  2. O siódmej? nas ptaki budzi o 4-5 rano!
    No byłaś w raju, a w raju trudno czytać, gdy wszystko wokół zachwyca:-)
    A dlaczego masz sobie żałować? codzienność jest tez fajna, ale na kapcie i kocyk masz jeszcze czas:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio wracałam do domu o 4 rano i też już śpiewały w najlepsze ale o tej porze zazwyczaj śpię jak niedźwiedź i pewnie ich nie słyszę.
      Z czytaniem w plenerze zazwyczaj nie mam problemów i potrafię się skoncentrować tylko teraz mi się nie chciało, podejrzewam o wszystko przebodźcowanie.

      Usuń
  3. Świetny wpis ;) Chwila ciszy porządkuje myśli, a otaczająca nas natura jest cudowna i warto się nią cieszyć :) A to, że pewne ważne dla nas momenty umykają.. Ehh.. Faktycznie, coś w tym jest.. Też przegapiłam pewne momenty będąc ciągle w pracy albo narzekając na padający deszcz.. :] Także dokładnie wiem o czym mówisz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bo trochę mnie pocieszyłaś tym, że i Tobie umyka codzienność. Podejrzewałam, że nie jestem w tym osamotniona ale po Twoim komentarzu mam to na piśmie 😃. I trochę mi lżej na duszy...
      Fajowego czerwca! Niech nic nam nie umyka.

      Usuń
  4. Relaksujące i bardzo uspokajające miejsca. Nawet na zdjęciach widać tę ciszę i spokój. Reset widocznie był bardzo Ci potrzebny. Mam nadzieję, że zregenerowałaś się przynajmniej na tydzień! Ja też wróciłam zresetowana, w nadmiarze miałam bryzę morską i cudne zachody słońca.
    Wyciągaj rower, bo lato w natarciu. Całusy Monia:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w natarciu raczej jesień chociaż żyję w zgodzie ze sobą i staram się nie wierzyć prognozom. Przymykam na nie oko 😃.
      Czerwiec rozpoczyna lato a to już jest wspaniała wiadomość! Buziaki Uleńka.

      Usuń
  5. Piękne masz te Malediwy, w sam raz na leniwy relaksujący dzień dla oczyszczenia myśli.
    Jeśli taki Twój wybór, kciuki mogę trzymać, z uroków własnej okolicy też trzeba korzystać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie robię sobie przerwę w dalszych wyjazdach. Kolejny urlop mam we wrześniu i wtedy z pewnością gdzieś polecę ale lato chcę spędzić blisko domu, na łąkach i polach 😊

      Usuń
  6. Twoje Malediwy są urocze i nie dziwię się, że w takim miejscu szukasz wyciszenia. I kolejny ich atut - są blisko i można pojechać tam rowerem a czas spędzać na różne sposoby spacerując, czytając książkę czy po prostu gapiąc się na wodę. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje Malediwy mają mnóstwo zalet ale chyba największą i dla mnie najważniejszą jest to, że mogę się odbodźcować bo cisza tam panująca relaksuje mnie jak mało co. Jestem tylko ja, Łaba i przyroda, doborowe towarzystwo!
      Pozdrowienia z Polski.

      Usuń
  7. Piękne te " Malediwy", dobrze mieć je tak blisko! Korzystaj ile się da:)

    https://okularnicawkapciach.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korzystam, robię wszystko co w mojej mocy :)

      Usuń
  8. To prawda, natury nic nie przebije! Ja też na jej łonie najlepiej odpoczywam. I też się z nią energetycznie łączę 🙂, mam nawet swoje małe rytuały. Uściski ♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podobnie jak ja i właśnie dlatego kontakt z naturą jest dla mnie taki ważny, bo ważne są rytuały 😊

      Usuń
  9. Oj, chyba będzie to bardzo trudne wyzwanie, żebyś zdołała przystopować z tymi podróżami. Masz już taką wprawę w wykorzystywaniu każdego dłuższego weekendu, że chyba będziesz musiała się przywiązać do swojej huśtawki na balkonie, żeby Cię nie kusiło, żeby gdzieś dalej wyjechać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja huśtawka jawi mi się jako cudowna alternatywa dla bycia w podróży, już i tak często się zdarza, że spędzam na niej niemal cały dzień. Nadszedł moment na rower, łąkę, las i Malediwy, niech tylko trochę poprawi się pogoda.

      Usuń

Prześlij komentarz

DZIĘKUJĘ ZA CZAS POŚWIĘCONY NA MOJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ. KAŻDY KOMENTARZ MNIE CIESZY I ZA NIE RÓWNIEŻ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.