Czytam, więc jestem, uwielbiam się przemieszczać, i nie ważne czy samolotem, czy rowerem,zapamiętywać chcę - sercem i aparatem, a żyć nie mogę bez książek, podróży, roweru, spacerów, rozmów i moich licznych pasji. Dzięki hektolitrom herbat wszelakich wypijanych codziennie trzymam się jakoś w pionie:)

W razie pytań lub chęci kontaktu: malamo@op.pl :)

Warto przeczytać


4/08
2026

W Pizie zachwyty tkwią w szczegółach...

 ... kryjących się w cieniu Krzywej Wieży, która jest zaledwie dodatkiem, co z tego, że jeśli chodzi o Pizę to najbardziej znanym?  Nie wiem czemu ale nie spodziewałam się po Pizie zbyt wiele, w związku z czym nie miałam wobec niej zbyt dużych oczekiwań. Marzyłam o zobaczeniu wieży, z której słynie, bo przecież ten zabytek zna cały świat ale pomimo tego, że mieliśmy tam zarezerwowany nocleg na dwie noce to nie zastanawiałam się nad tym, czy będzie tam co robić. A było!

 Plan na Pizę miałam krótki i dla wszystkich oczywisty a jego pierwszym i jedynym punktem była wieża. Po jej zobaczeniu chciałam po prostu ruszyć w miasto i sprawdzić co oferuje i co w sobie kryje, biorąc również pod uwagę wersję, że tych atrakcji może nie być zbyt wiele. A tymczasem Piza zauroczyła mnie od pierwszych kroków i zrobiła to tak dobrze, że po tych kilku krokach zdążyłam już zapomnieć, że widziałam Krzywą Wieżę i w temacie podróżniczych marzeń mam już jedno mniej. Odkrywanie uroków miasta tak mnie pochłonęło i tak zachwyciło, że teraz, po upływie kilku miesięcy, myśląc o Pizie wcale nie myślę o budowli, z której najbardziej słynie.

  Już po kilkunastu pierwszych krokach byłam zbulwersowana turystami z całego świata, którzy tak mało uwagi poświęcają Pizie, skupiając się jedynie na wieży, która chyli się ku upadkowi 😊. Mało kto wspomina o cudownym klimacie ukrytym w labiryntach wąskich ulic, o kamienicach w ciepłych barwach, o okwieconych nawet w styczniu balkonikach, o słońcu prześwitującym między kominami i kładącym się na bruku fantazyjnym cieniem. Wy na szczęście macie mnie a ja Wam pokażę, że Piza pęka w szwach od powodów do zachwytów. Mnóstwo tutaj klimatycznych zaułków w typowo włoskim stylu i kawiarni, w których nikogo nie dziwi zapijanie śniadania Aperolem ( zgadnijcie o kim mowa? ). Piza to dużo więcej niż znana na cały świat wieża, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że cały urok miasta skrywa się poza nią. Nie chcę sobie nawet wyobrażać ile tracą ci, którzy przyjeżdżają tutaj zobaczyć Krzywą Wieżę, po czym od razu jadą dalej. 

 Piza to miasto idealne dla ludzi dostrzegających urok w odpadającym tynku, mikroskopijnych balkonikach, okiennicach, w echu kroków odbijającym się od żółtych i pomarańczowych ścian. A niespieszny spacer to najlepsze co możemy oferować i miastu, i sobie. Nie szukajcie a znajdziecie. 

  Niby trochę się złoszczę na turystów poświęcających tak mało uwagi samemu miastu ale prawda jest taka, że również bardzo im dziękuję. Średnio podobało mi się to, że aby zrobić sobie zdjęcie z Krzywą Wieżą w tle trzeba niemal rozpychać się łokciami i nie da się zrobić kroku, żeby nie wejść innym w kadr. Powiem Wam, że po tych kilku chwilach w okolicach Krzywej Wieży byłam już tak zmęczona i przebodźcowana, że uratować mogło mnie tylko oddalenie się od tego chaosu. I kieliszek Campari.

 Cisza i spokój panujące w uliczkach Pizy były kojące i łagodziły doznania spod wieży. Podejrzewam, że sporo turystów nie zdążyło jeszcze wstać, odsypiając szaleństwa sylwestrowej nocy, reszta została na placu przy katedrze. Dzięki temu w spokoju mogłam nacieszyć się miastem budzącym się do życia, widokiem otwieranych dopiero kawiarenek i gwarem rozmów pierwszych osób zajmujących wolne stoliki. Wstawania wcześnie na urlopie nie zaliczam do atrakcji ale jak już wstanę to czerpię z tych chwil ile się da. Świat budzący się po nocy, w tym przypadku sylwestrowej, ma w sobie niezliczone pokłady doznań zostających w sercu na długo.

 Ten niespieszny spacer był dla mnie najfajniejszą atrakcją a teraz jest najmilszym wspomnieniem. Zaglądanie w zaułki i w bramy, potykanie się na nierównym bruku, wyszukiwanie zachwycających detali a to wszystko pod niebieskim, pierwszostyczniowym niebem. Czy takie poranki mają jakąkolwiek wadę, nawet najmniejszą?

 Jeśli chodzi o Włochy to plasują się na drugim miejscu na liście krajów, w których bywam najczęściej, przegrywając z Hiszpanią. Styczniowy urlop był czwartym spędzonym w kraju mającym kształt buta a prawda jest taka, że mam na swojej liście marzeń jeszcze kilka ( naście? ) włoskich miejsc. Konkurencja na podium jest spora a rywalizacja zaciekła ale Piza może spać spokojnie bo podarowała mi tyyyyyyyyyle zachytów, że znajduje się w gronie włoskich ulubieńców.

  W Pizie lepiej być nie mogło a ja nie mogłam sobie wymarzyć piękniejszego rozpoczęcia i nowego roku, i urlopu. I chociaż kolejne dni przyniosły i Florencję, i Cinque Terre, i San Marino, to w Pizie, echhhhh, w Pizie było przewspaniale. Cicho, spokojnie i miło chociaż serce biło tak szybko, jakbym sobie zrobiła przebieżkę. A wszystko to za sprawą emocji i zachwytów.



Komentarze

  1. Piękna relacja. Zdjęcia kuszą, by rzucić wszystko i ruszyć do Włoch!
    https://okularnicawkapciach.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie takie pomysły nasuwa akurat nawał pracy, rzucić wszystko i ruszyć gdziekolwiek 😊

      Usuń
  2. Magia! W sumie dobrze, że wszyscy latają pod wieżę, przynajmniej w innych miejscach tłok mniejszy. Uliczki i klimat cudny, takie spacery i wyszukiwanie pięknych detali to sama rozkosz!
    Od dziś inaczej pomyślę o Pizie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwiedzanie Pizy zaczęłam od wieży, jak wszyscy. Magia przygody zaczęła się w labiryncie placów i ulic i teraz kiedy myślę o Pizie czuję ten klimat, tak różny od chaosu i przepychanek na Placu Cudów. Taką Pizę chcę zapamiętać.

      Usuń
  3. Niemal każdy pragnie zobaczyć Plac Cudów, na którym znajdują się: Krzywa Wieża, katedra oraz baptysterium i cmentarz Camposanto. A przecież naprawdę warto zapuścić się w uliczki miasta, które są mega klimatyczne, mają ten włoski klimat, którego nie czujemy będąc przy głównych atrakcjach. tam można godzinami spacerować tak, bez celu.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piza przyciąga Krzywą Wieżą i dla wielu wizyta w mieście zaczyna się i kończy właśnie tam; widziałem Plac Cudów więc widziałem wszystko. Jednak najwięcej i wrażeń, i wspomnień można zebrać włócząc się po mieście, nawet bez celu. W uliczkach było najcudniej.
      Fajnego sierpnia, niech dzieje się dużo dobrych rzeczy, takich jak spacery z herbatą po ogrodzie. Uściski.

      Usuń
  4. Widać dawną potęgę miasta. Te znane zabytki są wspaniałe, robią wrażenie na Twoich fotkach. Ale ilość ludzi faktycznie jest tam ogromna, pomimo wczesnej pory i mogą obrzydzić ich zwiedzanie. Za to pozostała część miasta klimatyczna i spokojna. Można odetchnąć oglądając zdjęcia. Może kiedyś będę i też sią zachwycę. Kto wie?
    Całusy Monia:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pod wieżą był tłok, reszta miasta zachwycała ciszą i spokojem świątecznego przedpołudnia. Sama byłam częścią tego tłoku zatem nie mam prawa narzekać. Polecam Ci Ula Pizę całym sercem, nie tylko z uwagi na budowlę, z której słynie. Wiem, że tak jak ja zauroczy Cię klimat i architektura.
      Wysyłam Ci ogrom buziaków i uścisków.

      Usuń
  5. Muszę przyznać, że chyba pierwszy raz spotykam się z odmienną opinią na temat Pizy. Większość właśnie skupia się na wieży, bo uważa, że w mieście nic nie ma. A tutaj proszę. Okazuje się, że jest warte więcej niż można byłoby się spodziewać :)
    Przepiękne fotografie! Super, że tak miło rozpoczęłaś rok :) Mam nadzieję, że kolejne wycieczki były równie udane, co ta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, to jest mylne założenie, w Pizie jest dużo fajnego! Cieszę się, że mam w sobie ciekawość świata która pcha mnie do odkrywania miejsc, w których rzekomo nic nie ma bo ja zawsze coś znajduję 😊. Mało tego, kiedy słyszę że gdzieś nie ma nic ciekawego to ta opinia jeszcze bardziej motywuje mnie do tego, żeby udowodnić światu, że się myli.
      Fajnego sierpnia!

      Usuń
  6. W Pizie wszystko jest piękne... ale najpiękniejszy jest Plac Cudów... I ja tam byłam... I mam zdjęcie jak ręką podtrzymuję wieżę ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie akurat najbardziej podobało się miasto chociaż bardzo się cieszę, że mogłam zobaczyć Krzywą Wieżę i o jej skrzywieniu przekonać się na własne oczy. Też mam różne wariacje z wieżą u boku, nawet podtrzymuję ją nogą, a dla koleżanki pisarki robiłam zdjęcia z Jej książką w tle. Serdeczności.

      Usuń
  7. Trudno się dziwić tym tłumom na Placu Cudów, wszak większość jedzie tam głównie by go obejrzeć. Na nas największe wrażenie wywołała nie sama wieża ale katedra i zabytkowy cmentarz tak inny od tych które znamy. Uliczki w Pizie są takim ciekawym dopełnieniem i odsapnięciem po tłumach i ilości wrażeń. Wtedy dopiero widać całe bogactwo tego miejsca. Pozdrawiam serdecznie w te upalne dni i życzę wspaniałego sierpnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama byłam częścią tego tłumu ale jak już się nim nacieszyłam to szybko uciekłam. Nie powiem że nie byłam wzruszona tym, że spełniam jedno z marzeń ale jednocześnie cudownie zaskoczyło mnie to, jakim pięknym miastem jest Piza. Mogłabym spacerować bez końca i bez końca się zachwycać. Piza to jeden z moich włoskich ulubieńców.
      Lato jest w tym roku przewspaniałe, jako fanka wysokich temperatur jestem ukontentowana 😀.
      Cieplutkie pozdrowienia dla Ciebie i Asi.

      Usuń
  8. Cudownie, że zabrałaś nas na ten niespieszny spacer po mieście, przecież tam jest przepięknie! :) Powiedziałabym wręcz, że takie zwiedzanie sprawdza się w większości miejsc, do których się udajemy. Nawet po naszym mieście widzę, ile ma unikatowych zakamarków, na które mogą się natknąć tylko wytrwali turyści. Ci, co lubią się "zgubić" ;) Podoba mi się to stwierdzenie "Nie szukajcie a znajdziecie" w kontekście zwiedzania, muszę je zapamiętać :D
    Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej zależało mi, żeby pokazać że Piza to coś więcej niż Krzywa Wieża i Plac Cudów. Bo może akurat zajrzy tu ktoś przed podróżą do Pizy a ja go zainspiruję do zagubienie się wśród klimatycznych placów, ulic i bram. Uwielbiam odkrywać miejsca które na pierwszy rzut oka wydają się niepozorne i mało ciekawe, albo giną w cieniu znanych atrakcji. Zawsze ale to zawsze trzeba dać miejscu szansę. Mnie Piza oczarowała.
      Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  9. Monia i to są klimaty, które kocham: wiekowe zabytki, odpadający tynk, tajemnicze zaułki! Nawet oldskulowa czerwona "renóweczka" nie umknęła mojej uwadze - cudowny klimacik w czasach hybryd i elektryków ;-)
    W Pizie jeszcze nie byłam, więc z największą przyjemnością chłonęłam Twoje słowa i fotografie. Pamiętam też piękną relację piszącego u góry "wkraja" i zachwyty nad budowlami wokół osławionej Krzywej Wieży.
    Ściskam i pozdrawiam w ten letni, upalny dzień...
    Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwone Renault to jedno z pierwszych zdjęć, jakie zrobiłam w Pizie, nie licząc tych na Placu Cudów, i od razu wiedziałam że fotograficznie będzie w Pizie dużo się działo. Dużo i ciekawie.
      Piza ma niezapomniany włoski klimat a spacer po uliczkach i zakamarkach jest scenerią niezapomnianych wspomnień. Wiem o czym piszę, przekonywałam się o tym na każdym kroku 😊.
      Pięknych i niezapomnianych sierpniowych dni. Ściskam i pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  10. Na szczęście Twoje zdjęcia są fantastyczne, w ogóle nie widać na nich szalonych turystów i innych mankamentów 😉. Wspaniała relacja i wyprawa, do pozazdroszczenia! Buziaki ♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pierwszym zdjęciu widać tłumy ale na szczęście były tylko tam, w centrum miasta było już zdecydowanie spokojniej. Nie wiem czy to za sprawą pierwszostyczniowego rozleniwienia czy może turyści zostają na Placu Cudów i nie idą nigdzie dalej.
      Moc pozdrowień!

      Usuń
  11. :-) i znów mnie przekonałaś Mo :-) pięknymi zdjęciami. planuję wyjazd w tamte strony od lat, Florencja, Piza, Lukka, Siena, Livorno...ech.
    mam zobaczone południe, Rzym, Sycylię ale jeszcze wrócę, to kolejna moja podróż w planach, i północ, Wenecje Padwę a środecek nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Florencja też piękna, i Lukka, a Piza to dużo więcej niż Krzywa Wieża i Plac Cudów chociaż mam wrażenie, że większość turystów dociera tylko tam. Naprawdę warto zapuścić się trochę dalej...

      Usuń
  12. Miałam podobnie z Veroną. Planów żadnych, po prostu chciałam tam być, bo jak to tak, żeby Julia do Verony nie pojechała, skoro była tak blisko? :D Wszyscy się skupili pod balkonem Julii, a mało kto wybrał się na spacer niepozornymi uliczkami miasta, które tworzyły prawdziwy jego klimat. Myślę, że Piza również by mi się podobała. Do tej pory rzeczywiście kojarzyła mi się głownie z wieżą i prawdę mówiąc, chyba jeszcze nigdy nie widziałam innych kadrów z Pizy, jak właśnie tylko te z wieżą. A miasto ma naprawdę sporo do zaoferowania. Chciałabym też się odnieść do odpadających tynków, ale nie wiem, jak to ująć w słowa, żeby nie zabrzmiało idiotycznie. W każdym razie, podzielam Twoją opinię w temacie tynków :D Piza od dawna jest na mojej liście, ale teraz przeskoczyła na znacznie wyższy poziom.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tych tynkach nie musisz nic pisać bo myślę, że Cię rozumiem. W starych miastach odpadający tynk to dla mnie nie zaniedbanie a atrakcja turystyczna. Wymuskanie dałoby zupełnie inny i klimat, i doznania.
      Piza szalenie mile mnie zaskoczyła i cieszę się że jestem ciekawa świata bo dzięki temu odkryłam jej urok.
      Buziaki!

      Usuń
  13. No tak. Wszyscy nastawiają się na wierzę. Też bym ją chętnie obejrzył, ale zdjęcia mnie przekonują, że jest coś więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie Piza to dużo więcej niż wieża, przekonałam się o tym osobiście 😊

      Usuń
  14. Cześć Monika 😀

    Fajnie nie mieć zbyt wygórowanych oczekiwań a będąc już na miejscu zdziwić się bardzo pozytywnie - że w Pizie to nie tylko wieża...

    Ten pierwszy czerwony samochodzik świetny 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze przed urlopem coś mi mówiło, że w Pizie znajdę mnóstwo powodów do zachwytu, pomijając oczywiście Krzywą Wieżę. Ja jestem z tych co to każdemu miejscu dają szansę i wszędzie widzą potencjał, Piza również mnie nie zawiodła.
      To czerwone Renault też mi się podoba 🙂

      Usuń

Prześlij komentarz

DZIĘKUJĘ ZA CZAS POŚWIĘCONY NA MOJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ. KAŻDY KOMENTARZ MNIE CIESZY I ZA NIE RÓWNIEŻ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.