2026
Ja na to jak na lato!
Dacie wiarę, że ja, jak by nie było optymistka, skreśliłam tegoroczne lato zanim nawet się zaczęło? Nie dałam mu szansy pokazać, że może być gorące, przyjemne i miłe, zapomniałam o wszystkich dobrodziejstwach, które ze sobą niesie i tak po prostu byłam pewna, że lata w tym roku nie będzie i tylko krok dzieli nas od jesieni. Winą za mój pesymizm obarczam raczej kiepską pod względem pogody wiosnę, to ona sprawiła, że straciłam wiarę w to, że jeszcze nadejdą piękne dni. Spodziewałam sie po lecie najgorszego, nawet tego że będzie nam kazało czekać na siebie aż do przyszłego roku.
Gdybyście jeszcze jakiś czas temu zapytali się mnie o mój tegoroczny sezon rowerowy to jako odpowiedź usłyszelibyście: sezon rowerowy? A co to w ogóle takiego? Tej wiosny na rowerze nie jeździłam prawie w ogóle i nie myślcie proszę, że mi się nie chciało bo sami dobrze wiecie jaką miłością darzę jednoślady napędzane siłą własnych nóg. Kiedy traciłam wiarę w to, że tej wiosny w ogóle wsiądę na rower czytałam sobie zeszłoroczne wiosenne wpisy, z których jasno wynika, że normalnie o tej porze roku byłam już nieźle rozpędzona. A w tym posucha taka, że o matulu! Nie sprzyjało mi absolutnie nic, głównie pogoda, z którą absolutnie nie mogłam zgrać się tak, żeby sprzyjała w dni wolne od pracy. Ale nic to bo przed nami lipiec a jak lipiec to lato, a ja wierzę w to, że będzie wyjątkowo rowerowe i jak już zacznę pedałować to nic mnie nie powstrzyma. Ba! już zaczęłam.
Bo nagle w ciągu dosłownie kilku chwil zmieniło się wszystko, świat zwariował a z tym światem oszalałam ze szczęścia i ja. Wraz ze słońcem przyszło wszystko to co w życiu najfajniejsze: poranki i wieczory na balkonie, wieczorne pikniki nad jeziorem, zimna kawa, sandały, sukienki i drinki pod chmurką. Jest cudnie, pięknie, wspaniale! Nie ma mnie dla nikogo z wyjątkiem świata, którego uroków nie da się nawet opisać.
Z radością zatem donoszę, że minione dwa dni były idealne pod każdym względem bo spędziłam je na rowerze i nad jeziorem z książką i ... nie nie, nie z herbatą, do której tak Was tu przyzwyczaiłam, tylko z sangrią ale w kubku na herbatę tak dla niepoznaki. I wczoraj i dzisiaj poczułam to za czym tak bardzo tęskniłam jeszcze kilkanaście dni temu i cóż, muszę oddać latu sprawiedliwość i przyznać, że wbrew moim obawom, że jeszcze długo się nie zacznie, ono zaczęło się bezchmurnym niebem i upałami, o jakich mi się nawet nie śniło. Z rozpędu odwiedziłam wiele z ulubionych miejsc, czytałam książkę leżąc na kocu w wysokiej trawie, poczułam jak pachnie lato a nawet zdążyłam się opalić, i to wszystko w dwa dni.
Przepis na udany dzień? Rower i słońce!
Pomyśleć, że wystarczyło kilka słonecznych dni żebym odzyskała optymizm i energię, które gdzieś mi się ostatnio zawieruszyły. Nie mam od lata zbyt wygórowanych wymagań no ale słońce to, sami przyznacie, takie minimum. Nie musi nawet być upalnie, wystarczy że będzie ciepło na przyzwoitym poziomie. Chcę żyć pomiędzy balkonem a moimi plenerami, no i niestety również pracą bo do urlopu jeszcze trochę aczkolwiek sukienki i gołe nogi skutecznie łagodzą fakt, że trzeba do tej pracy iść bo zdecydowanie lepiej idzie się w klapkach lub sandałach. Tak tęsknie wyczekiwałam pięknych i słonecznych dni, że teraz nie pozwolę żeby cokolwiek stanęło mi na przeszkodzie abym mogła cieszyć się latem tak jak na to zasługujemy i ja, i lato!
















A więc podobnie jak ja jesteś "człowiekiem na baterie słoneczne" :D Też kocham słońce! Piękne masz te plenery wokoło, nic tylko siedzieć na kocyku z książką i korzystać z ślicznych widoków :))
OdpowiedzUsuńO tak, zdecydowanie jestem ciepłolubna i rzadko jest mi zbyt gorąco. Te ostatnie upalne dni naładowały mnie taką energią, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych a z ekscytacji i radości niemal unoszę się nad ziemią. Tyle czasu spędzam w moim lesie i na łąkach, że chyba powinnam sie tam zameldować 😄
UsuńJuż nieraz pisałem macie piękne ścieżki rowerowe. Taka jazda zacienioną ścieżką z dużą ilości zieleni wokół to sama przyjemność. No i samo miejsce docelowe też kuszące. Życzę wielu okazji do spędzania czasu z rowerem, książką i herbatką. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńMoje ścieżki rowerowe i piękne plenery, które mam w okolicy to jedno z moich największych życiowych dobrodziejstw. Może i muszę dojeżdżać pół godziny do pracy ale mam za to przyrodę na wyciągnięcie ręki a tego zazdroszczą mi wszyscy znajomi mieszkający w centrum Hamburga.
UsuńTak bardzo mnie cieszy i lato, i pierwsze upalne dni, że nie pozwolę żeby przeleciały mi przez palce. Bo lato każdego roku trwa zbyt krótko a ja nie chcę żałować straconego czasu.
Wszystkiego dobrego! Wspaniałego lata.
Och, tu gdzie jestem czyli nad morzem i między dwoma jeziorami, to rowerzystów huk, bo drogi za wąskie na auta, jest bosko, choć my na własnych nogach raczej.
OdpowiedzUsuńNawet upału tu się nie odczuwa, bo wiaterek od morza mile chłodzi:-)
Udanych wycieczek rowerowych!
jotka
Na własnych nogach też super, to najlepsza alternatywa dla rowerowania, też lubię chodzić. Znając Was też pewnie w miejscu nie siedzicie 🙂.
UsuńUdanego wyjazdu i ciekawych wrażeń.
W pewnym momencie też już skreśliłam tegoroczne lato, bo kto to widział, żebym w czerwcu musiała spacerować w bluzie, a i tak mieć zmarznięte dłonie? Potem lato się zrehabilitowało, a obecnie już odrobinę przesadza ;)
OdpowiedzUsuńMożliwość założenia sukienki i sandałków czy okazję do zrobienia napojów z lodem (normalnie nie lubię pić zbyt zimnego) chętnie wykorzystałam, stan licznika kroków się zwiększył. Tylko na rower dla mnie teraz byłoby dla odmiany za ciepło :D
Za ciepło? Nie ma nawet takiego sformułowania! 😜.
UsuńJa zniosę każdy upał, na spacerach i rowerze obowiązkowo czapka z daszkiem bo jak mam zakrytą twarz to od razu mi dużo chłodniej. Zimnego też nie lubię, nawet latem piję gorącą herbatę a na zimno to jedynie kawa bo mnie orzeźwia jak nic.
piękne masz okolice, lubię jeziora:-)
OdpowiedzUsuńi tez się cieszę latem.
To prawda, okolice mam zacne, idealne dla włóczykijki. I regularnie korzystam z tych dobrodziejstw.
UsuńKońcówka wiosny była zimna, deszczowa. Od poniedziałku cudowne lato. Jak ja kocham słońce, upalne dni i słońce. Lato to idealny czas na ładowanie baterii, spędzanie czasu na świeżym powietrzu i relaks. Letnia aura daje mnóstwo możliwości. Przepiękne są Twoje zdjęcia. Natura i bujna roślinność to naprawdę prawdziwe źródło inspiracji. Cieszy mnie, że uwielbiasz uwieczniać te zachwycające widoki, dzięki temu my możemy to oglądać.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
O takim lecie marzyłam, ciepłe noce, upalne dni i naprawdę mam wrażenie że żyję w jakimś tropikalnym kraju, tylko roślinność trochę inna. Wiem, że dla Ciebie takie lato to również spełnienie marzeń i jesteś szczęśliwa tak samo jak ja. Musimy robić wszystko żeby jak najlepiej wykorzystać ten piękny czas. Pięknych letnich dni.
UsuńByło fajne, ale teraz to zdecydowanie przesadziło. Dobrze, że mam w domu klimę. I w dodatku w poniedziałek wyjeżdżam na wycieczkę do Tarnowa i okolic. Mam nadzieję, że wytrzymam.
OdpowiedzUsuńTrzymaj kciuki Monia. Ciesz się dalej latem. Całusy 😘
Ja w przeciwieństwie do Ciebie jestem wniebowzięta, takie upały to dla mnie raj chociaż bywa, że muszę się wspomagać hiszpańskim wachlarzem. Dostałam dawno temu od Vanesy a teraz się śmieję, że ratuje mi życie. U mnie dzisiaj ma być już trochę burzowo co nie zmienia faktu, że nadal skwar.
UsuńNie daj się upałom chociaż w Tarnowie pewnie też gorąco. Polecam kupno wachlarzyka 😘. Buziaki!
Zawsze mam w torebce ten wentylator 😉
UsuńŚwietny pomysł!
UsuńKocham lato i słońce i nawet te upały, chociaż gdyby mialy trwać za długo to już byłoby ciężko, ale kilka dni da się wytrzymać 😊
OdpowiedzUsuńGdyby te upały trwały zbyt długo to pewnie byśmy się do nich przyzwyczaili i już by na nas nie robiły takiego wrażenia. Czasem sobie myślę, że może właśnie dlatego tak się nimi cieszę bo wiem, że nadejdą dni kiedy bardzo za nimi zatęsknię. I pewnie nie tylko ja 🙂
UsuńNapisałam do ciebie maila na pocztę onet.pl, ale nie został dostarczony. Failure. To chyba stary, adres bo sama kiedyś taki miałam.
OdpowiedzUsuńMoże napiszesz słówko na na ten
aloklus2015@gmail.com
Właśnie przeczytałam maila od Ciebie, bardzo Ci dziękuję, wieczorem odpiszę. Przykro mi z powodu śmierci Kima ale jednocześnie bardzo się cieszę, że w całej tej smutnej sytuacji nie zapomniałaś o sobie. Wypoczywaj, zbieraj siły i ciekawe przygody, o których koniecznie będziesz nam musiała opowiedzieć. Ściskam Cię mocno Alutka i ślę buziaki.
UsuńSłoneczko = energia. Tak, chce się żyć i działać! Piękne widoki.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Dokładnie tak! Dzięki słońcu mam tyle energii i wyśmienitego humoru, że unoszę się pod chmury. Serdeczności!
UsuńSiedzę właśnie w pokoju zacienionym roletami, wypiłam ze 3 litry wody a pot spływa mi dosłownie wszędzie. Mam jednak nadzieję, że temperatura spadnie poniżej 30 stopni. Albo niech tam u Ciebie grzeje mocno, a tutaj u mnie poproszę troszkę mniej upalnie. W tej chwili mój termometr kuchenny pokazuje 47 stopni (nawet, jeśli to efekt nasłonecznienia to i tak nie idzie tego znieść)- a jest godzina 17.30
OdpowiedzUsuńCo by nie mówić i cokolwiek pokazują termometry to nie da się ukryć, że takie temperatury w naszej części Europy są czymś niezwykłym a ja jako osoba ciepłolubna mam nadzieję, że zostaną z nami na całe lato. Najbardziej męczące są dla mnie dojazdy i powroty z pracy w kolejkach podmiejskich, w których klimatyzacja niby jest ale albo nie działa, albo jest wyłączona. Życie ratuje mi hiszpański wachlarz 😄. A tak to jestem przezachwycona słońcem, życiem na balkonie i codziennością w sukienkach i w sandałach, za gorąco to chyba jeszcze mi nie było 😄. I jak chyba jeszcze nigdy smakuje mi zimne piwko z sokiem, bez którego nie wyobrażam sobie wieczornej posiadówki na balkonie. Teraz też popijam.
UsuńAż się człowiek uśmiecha czytając to, bo dokładnie ten stan „lato nigdy nie nadejdzie” przed pierwszym naprawdę ciepłym tygodniem to chyba każdy zna 😄 Też mam wrażenie, że pogoda potrafi kompletnie ustawić nastrój i wyłączyć wszelki optymizm, a potem nagle dwa dni słońca i człowiek jak nowa wersja siebie. Tylko zastanawiam się, czy to lato faktycznie się „naprawiło”, czy my po prostu tak bardzo go potrzebujemy, że już kilka dobrych dni wystarcza, żeby wszystko wróciło na swoje miejsce.
OdpowiedzUsuńDopiero teraz zauważyłam że są nowe posty u Ciebie...
OdpowiedzUsuńTy i pesymizm? Nie wierzę! Niech te lato będzie dokładnie takie, jakie potrzebujesz! Wypoczywaj i ładuj baterie! Buziaki ♥️
Czytałam na innych blogach, że blogger podobno pokazuje najnowsze wpisy z opóźnieniem, może faktycznie coś w tym jest i nowych wpisów nie widać. Ale lepiej późno niż wcale.
UsuńWam też życzę niezapomnianego lata i jestem ciekawa co jeszcze wymyślisz? Buziaki.