2026
Bezsenność na Lofotach
Z czeluści blogowego archiwum wpisów, które miały powstać a nigdy nie powstały, wyciągam dzisiaj ten o Lofotach. Tytuł wymyśliłam, bagatela!, półtora roku temu, tyle trwało żeby ten wpis doczekał się czegoś więcej, jak widać w ogóle mi się nie spieszyło. Jednak życie nocne na Lofotach było tak piękne, ciekawe i niezapomniane, że muszę o nim tutaj wspomnieć. W dodatku któż to wie czy kiedyś przeżyję coś równie fajnego a jeśli tak, to kiedy?
Wyobraźcie sobie, że przez prawie tydzień bez przerwy jest jasno, słońce nie zachodzi a noc nie istnieje w ogóle. Już? Macie to? Ja, dopóki tego nie przeżyłam, nie byłam sobie tego w stanie wyobrazić. Lofoty i bez tego są wyjątkowym miejscem na mapie świata a to, że nawet w nocy był dzień sprawiło, że na przygodę miałam dwa razy więcej czasu i dobrze wiedziałam co z tym czasem zrobić. Sen był ostatnim co brałam pod uwagę, na szczęście sprzyjał mi kosmos i szczęśliwy układ gwiazd bo w ogóle nie byłam zmęczona.
Musicie mi uwierzyć na słowo, że wszystkie zdjęcia z dzisiejszego wpisu zrobiłam w nocy albo nad ranem, nad resztą Europy już dawno zapadła ciemna noc a mieszkańcy Lofotów już dawno spali zbierając siły przed kolejnym dniem. Na mnie ta niekończąca się jasność zrobiła wielkie wrażenie, zmęczenia nie czułam niemal w ogóle chociaż dni na Lofotach były intensywne i obfitowały w różnorakie przygody. I nawet kiedy kładłam się spać to ten sen nie trwał długo bo szybko budziła mnie myśl, że jak to tak spać w dzień, w dodatku na Lofotach o których marzyłam od lat. Kiedy próbowałam spać a za oknem był dzień to uwierało mnie niedające się przepędzić uczucie straty czasu. Zatem nie spałam albo spałam naprawdę mało. Te dwa zdjęcia nieba zrobiłam dokładnie o godz. 23:58. Niesamowite co?
Od dawna podejrzewam, że działam na baterie słoneczne a Lofoty tylko to potwierdziły, bo kiedy jest jasno ja działam na zwiększonych obrotach, rzadko bywam zmęczona. Nawet kiedy próbowałam spać to szybko budziła mnie cudowna mikstura stworzona ze słońca, adrenaliny i ekscytacji; z tamtych dni pamiętam doskonale swoje wędrówki do latarni w piżamie, skarpetach w Muminki i w sandałach kiedy wszyscy smacznie spali a ja nie. W ogóle ta latarnia na końcu naszego świata na Lofotach była miejscem, które odwiedzałam codziennie i nie tam, że raz. Kiedy nie było mnie w domu to wszyscy wiedzieli gdzie mnie szukać. Poniższe zdjęcia zrobiłam na krótko przed północą, chwilę później zmieniła się data a my śpiewaliśmy Sto lat Ani i Arkowi obchodzącym kolejną rocznicę ślubu.
I chociaż po pierwszej białej nocy te kolejne nie powinny mnie dziwić to i tak codziennie byłam tą jasnością zdumiona. Podobno człowiek szybko się przyzwyczaja do dobrego, dla mnie ten niekończący się dzień był wielkim dobrodziejstwem a i tak nie mogłam pojąć, że np. wtorek płynnie przechodził w środę, bez żadnej ciemnej granicy pomiędzy.
W tych namiotach śpią ludzie. Śpią bo jest noc.
Któregoś razu, nie patrząc na zegarek, wybrałam się z Anią i Pankracym na spacer, w ogóle nie myśląc o tym, że normalni ludzie na naszej wiosce i nie tylko dawno już śpią. Mało tego, my próbowaliśmy wejść do sklepu po lody. I dopiero te zamknięte drzwi uzmysłowiły nam i porę, i fakt, że wioska śpi w najlepsze bo wokół nas noc cicha i głucha, chociaż jasna.
I chociaż zdaję sobie sprawę, że na dłuższą metę taka niekończąca się jasność może być męcząca to cieszę się, że co przeżyłam to moje i że w ogóle nie byłam przez ten tydzień ani śpiąca, ani zmęczona, a naprawdę żyliśmy intensywnie i ciekawie. To było naprawdę niezapomniane doświadczenie i mam nadzieję, że będzie mi jeszcze dane żyć 24 godziny na dobę i to na pełnych obrotach, w słońcu. Pamiętam, że pierwszego wieczoru po powrocie do domu wyszłam na balkon i powiedziałam do Pankracego: patrz, noc, dawno takiej ciemnej nocy nie widziałam. I staliśmy na balkonie patrząc się w ciemne niebo, które owej nocy zdumiało nas tak jak to niebieskie o północy na Lofotach.

Dopóki tego nie doświadczę na własnej skórze, to nie uwierzę :D No jak to tak, żeby było jasno o północy? Piękne to nocne światło.
OdpowiedzUsuńWracając dzisiaj do domu myślałam o tym, czy dasz się namówić na poszukiwanie zorzy polarnej w Norwegii. Ale dobra, może być i zorza, i białe noce, udowodnię Ci, że istnieją i że to nie wymysły 😃
UsuńNo naprawdę trudno uwierzyć, chyba trzeba się przygotować, choćby specjalnym zaciemnieniem domu. Bo mnie latem budzi światło, a słońce wstaje o 4 rano.
OdpowiedzUsuńAle spacer nocny w takich okolicznościach przyrody, to jak najbardziej!
Nawet jakoś nie zwróciłam uwagi czy mieszkańcy mieli jakoś specjalnie zaciemnione okna, w naszym pokoju mieliśmy jasnoniebieskie zasłony, które w noim przypadku akurat na nic się zdały 😃.
UsuńPewnie gdybym tam mieszkała to ta jasność nie byłaby już dla mnie taką atrakcją ale że byłam na urlopie to cieszyłam się, że mam aż tyyyyyle czasu na przygody.
byliśmy w zeszłym roku na trzytygodniowej wyprawie kamperem. Jechaliśmy przez całą Szwecję, Laponia i Norwegia, Senja i Lofoty, dokładnie tydzień na Lofotach :-) kocham Norwegie, to dla mnie najpiękniejszy kraj... a Lofoty to sztos. I białe noce dokładnie pamiętam.
OdpowiedzUsuńto byłam ja Teatralna, a i jeszcze dodam, że musiałam się przyzwyczaić, trzy tygodnie bez snu to bym zwariowała a już pierwsze trzy noce mnie złamały...
UsuńDomyśliłam się, że to Ty 🙂. W Laponii jeszcze mnie nie było ale bardzo bym chciała, nawet niedawno sprawdzałam loty. Lofoty to krajobrazowy raj, w ogóle cała Norwegia jest zachwycająca. Ja spać lubię ale na Lofotach było mi szkoda czasu.
UsuńMieliśmy okazję przeżyć kilka dni z białymi nocami w Petersburgu, ale tak jasno nie było. Było wrażenie. że zbliża się wieczór ale nie nadchodził. W hotelu były bardzo grube i ciemne zasłony, by goście mogli spać. My wybraliśmy się na spacer ale się rozpadało, więc dopiero kolejna noc spełniła nasze oczekiwania i też nie byliśmy zmęczeni. Ostatnio zastanawiamy się nad jakimś północnym kierunkiem podróży, zobaczymy. Choć dzisiaj najmłodsza wnuczka uświadomiła nam gdzie nasze miejsce zadając pytanie babciu kiedy umrzesz? Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuń🤣
UsuńJestem ciekawa reakcji Asi i tego co odpowiedziała na to rozbrajająco szczere i bezpośrednie pytanie. Tak pytać mogą jedynie dzieci bo chyba tylko one nie są świadome, że od śmierci nie ma odwrotu i nie wiedzą z czym się ona wiąże.
Serdeczności, życzę Wam fajnego weekendu i, cóż... długiego życia!
To musi być fascynujące. Nie chciałabym tak na stałe - tym bardziej, że oprócz białych nocy są też ciemne dni - ale na trochę jak najbardziej. Dużo więcej czasu do wykorzystania! Chociaż ja bym pewnie i tak spała :P
OdpowiedzUsuńNam sie trafiła przepiękna pogoda i non stop było słonecznie i to było w tym wszystkim niesamowite. Gdyby było zachmurzenie byłoby zdecydowanie ciemniej, może nawet namiastka nocy ale nie, ciągle było jaśniutko i cudnie!
UsuńNa dłuższą metę z pewnością jasne noce utrudniają normalną egzystencję ale dla nas turystów to była dodatkowa atrakcja.
Też jestem człowiekiem na baterie słoneczne, więc doskonale Cię rozumiem :D Pewnie podobnie jak Ty, ganiałabym wszędzie i zwiedzała ile się da.. przecież tam jest BAJECZNIE :D
OdpowiedzUsuńPamiętam, że ciągle miałam w sobie taką myśl, że wyśpię się po powrocie do domu a teraz muszę żyć pełnią życia i korzystać ile się da. Jasne noce były dla mnie takim czasem extra, były to moje urlopowe nadgodziny, nie mogłam pozwolić żeby się zmarnowały 😃
UsuńPrzydałyby mi się takie Lofoty w Krakowie. Może wtedy bym w końcu się wyleczył z hipersomni... Świetne zdjęcia. Te skały. Super.
OdpowiedzUsuńO tak, hipersomnia jest jeszcze gorsza niż bezsenność. Pamiętam moje rekordowe ilości snu i to jak bardzo byłam później zmęczona. Cały dzień chodziłam do tyłu 😃
UsuńBiałe noce nie ułatwiają zasypiania, ale po co spać, jak można zwiedzać i fotografować? To oczywiste, że organizm domaga się snu. Ale czy można spać gdy otacza Cię taka magia i wokół dzieje się tak wiele? To normalne, że musiałaś dostosować się do natury i przestawić się zdecydowanie na inny tryb życia i chodziłaś swoimi ścieżkami.
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci pięknego lata i serdecznie pozdrawiam:).
Niekończąca się jasność to nieustanny dzień a ja przecież na Lofotach nie miałam czasu do stracenia. Z tej jasności i słońca czerpałam energię, ładowała mnie non stop, w ogóle nie byłam zmęczona. Nie wiem jak długo bym tak dała radę ale tydzień wytrzymałam bez problemu. Jasność i słońce to moje klimaty 🙂. I właśnie spod tego słońca i zaczynającego się pięknego dnia wysyłam Ci ogrom serdecznych pozdrowień.
UsuńPamiętam, jak Ania umieściła na blogu wpis z białych nocy, wpisała wtedy godziny, o której fotka była robiona, bo inaczej trudno byłoby uwierzyć, że o dwunastej w nocy jest tak jasno, jak w dzień. Teraz sama tego doświadczyłaś, tego niezwykłego zjawiska. A swoją drogą ciekawa jestem jak długo potem odsypiałaś te zagubione nocki?
OdpowiedzUsuńPrzesyłam weekendowe pozdrowienia nieco wyczerpana nadmiarem gorąca. Pa, Monia.
Właśnie w ogóle nie odsypiałam bo zupełnie nie byłam zmęczona. Myślę, że to dlatego, że jeszcze długo po powrocie energii dodawały mi piękne lofockie przeżycia. Też na początku miałam plan żeby pod każdym zdjęciem dodać godzinę, o której było zrobione ale później stwierdziłam, że za dużo z tym zabawy. Ale zdjęcia z plażą i z górami były robione krótko przed północą i trochę po czyli w środku nocy.
UsuńPięknego dnia Uleńka, u nas jest tak cudnie że jestem wniebowzięta!
Ciekawe jak bym się odnalazła w tej "jasności", ale coś czuję, że byłoby to świetne doświadczenie! Mi akurat spanie przy lampce zapalonej w ogóle nie wadzi! :)
OdpowiedzUsuńA widoki, bajka!
https://okularnicawkapciach.wordpress.com/
Ja z kolei przy świetle w ogóle nie umiem spać, jakaś krótka drzemka przy zapalonej małej lampce jest ok ale spanie przy świetle na dłużej? A w życiu 😀
UsuńNie doświadczyłam a myślę że byłoby ciekawie! Widoki bomba! Usciski ♥️
OdpowiedzUsuńTeż bym chciała przeżyć coś takiego jeszcze raz ale przy pięknej pogodzie bo szaruga osłabia uczucie jasności i pewnie trochę psuje efekt. Nam niemal nieustannie świeciło słońce, w nocy też. Jestem szczęściarą!
UsuńPięknych dni!
Chciałabym, żeby mój dzień był tak długi! Ile rzeczy można zrobić kiedy noce są białe? Muszę poczytać i dowiedzieć się o tym miejscu więcej. Zjawiskowe zdjęcia, niesamowita opowieść. Pozdrawiam. 🤗🫶
OdpowiedzUsuńDzięki tej jasności na urlopie można zrobić zdecydowanie więcej a ja nieskromnie muszę przyznać, że świetnie wykorzystałam tę szansę. Gdybym natomiast rano musiała wstać do pracy to pewnie spałabym twardo jak inni i byłaby to dla mnie najzwyklejsza noc, z tą różnicą, że jasna 😀.
UsuńBalkonowe serdeczności.
Lofoty mnie prześladują ostatnio, do tego stopnia, że zaczęłam planować wyprawę na przyszłe lato, kamperową, po krzakach i punktem docelowym Lofoty. Urabiam Teda. Trzymaj kciuki.
OdpowiedzUsuńLofoty są tak zachwycające, że nie trzeba nikogo urabiać, wystarczy że pokażesz Tedowi kilka lofockich zdjęć a od razu zacznie się pakować 😃. Ale kciuki trzymam, z całych sił!
UsuńCześć! Ciekawe doświadczenie, dzień który trwa i trwa - nigdy nie miałem takiej okazji, ale pewnie wtedy musiałbym chodzić spać z zegarkiem 🤣
OdpowiedzUsuńTaki trochę dzień świstaka 🙂. Zapętlona codzienność z tą różnicą, że każdego dnia dzieją się inne rzeczy i nie ma przerwy na noc.
Usuń