2026
Kolorowe domy, spokój i podróż w czasie. Spacer po najbardziej klimatycznej dzielnicy Bergen
Miło mi poinformować wszystkich tutaj zgromadzonych, że jeśli chodzi o wszystkie skandynawskie miasta, w których miałam przyjemność być, mam już swojego faworyta. Kluczowe pod tym względem było minione lato, które dla mnie było latem spełniania marzeń, podczas którego działo się dużo i ciekawie, byłam w wielu pięknych miejscach, a jednym z nich było Bergen.
Zalety Bergen mogłabym wymieniać bez końca bo podobało mi się tam tak bardzo, że głowa mała. Fiordy, góry i ciekawa, charakterystyczna architektura a to wszystko bardzo często zawarte w jednym rzucie oka. Nie trzeba było wykonywać żadnego ruchu głową żeby naraz widzieć to wszystko. Jeżeli dodać do tego najpyszniejszą zupę rybną świata, podawaną z równie pysznym chlebem, owoce morza, świeże ryby i cynamonowe bułeczki to chyba nie muszę Wam tłumaczyć, czemu zauroczyło mnie w mgnieniu oka. I ja i moje kubki smakowe byliśmy przezachwyceni.
Oprócz tego wszystkiego, co wymieniłam akapit wcześniej, w Bergen znajduje się jedna z najbardziej zachwycających dzielnic w jakich byłam. Sami zatem widzicie, że Bergen jest bezlitosne jeśli chodzi o chwytanie za serce i zostawianie tam długotrwałych śladów w postaci pięknych wspomnień. Po Nordnes mogłabym chodzić bez końca i z wielką chęcią bym to robiła ale gonił mnie i czas, i inne atrakcje. I chociaż nie mogłam spacerować tam tyle ile bym chciała to na szczęście mogłam tak obierać trasę, żeby przechodzić tamtędy dwa razy dziennie ponieważ znajdowało się na trasie pomiędzy wynajętym w Bergen mieszkaniem a centrum miasta.
W Nordness można poczuć się częścią spokojniejszej i powolniejszej rzeczywistości a otoczenie przypomina trochę wioskę rybacką, chociaż kiedyś było dzielnicą marynarzy, a trochę scenerię Dzieci z Bullerbyn. Ponieważ najczęściej przechodziłam tamtędy albo wcześnie rano albo pod wieczór, po pełnym wrażeń dniu, zawsze trafiałam na moment kiedy się budziło albo kładło spać. Zawsze było tam cicho i spokojnie i gdyby nie klimatyczny bar, który zawsze był pełen ludzi, ciężko byłoby zauważyć jakiekolwiek ślady życia. Nie będę ukrywać, że ten bar był każdego wieczoru stałym punktem naszego powrotu do domu co tłumaczyłyśmy tym, że przed nami długa droga w górę i musimy nabrać sił. Nie wiem czy gazowany napój na bazie wody, słodu, chmielu i drożdży dodaje energii niemniej jednak piwo serwowali tam świetne, i w ogóle panowała fajna atmosfera, zawsze siadałyśmy na zewnątrz, ludzie grali w karty i w różne gry, pod nogami kręciły się czworonogi. Drugiego wieczoru zostałam przy stoliku a koleżanka poszła złożyć zamówienie, ja sobie zażyczyłam to samo piwko co wczoraj, po czym wraca i mówi, że miły kolega za barem pamiętał czym się raczyłyśmy poprzedniego dnia i powiedział, że sam wybierze dla nas coś pysznego, a ja mam spróbować czegoś nowego a nie pić to co wczoraj 😀. I jak za piwem nie przepadam to tam, nie dość że piłam, to jeszcze z olbrzymią przyjemnością.
Oprócz wspaniałego klimatu, drewnianej zabudowy i mnóstwa zieleni, z Nordnes doskonale widać morze, ponieważ usytuowane jest na samym końcu malutkiego półwyspu, między dwoma fiordami. Znajduje się tutaj również najkrótsza, bo zaledwie szesnastometrowa, uliczka w Bergen. W ogóle jeśli chodzi o uliczki to Nordnes obfituje w uliczne zachwyty a drewniane domy to dla mnie drugie, po domach w kratkę, najulubieńsze budowle w całej mieszkalnej architekturze.
Bergen z marszu stało się moim ulubionym, najładniejszym ze wszystkich skandynawskich miast, w których byłam. Ma klimatyczne zakamarki, dużo tras na spacery i wędrówki, a oprócz tego jest miastem portowym, skąd regularnie można sobie popłynąć na dłuższy lub krótszy rejs malowniczymi trasami wiodącymi wśród fiordów. Patrzycie na wodę i myślicie: a może rejs? Patrzycie na góry i myślicie: a może lepiej wędrówka? Po czym kuszeni zapachami z targu rybnego podejmujecie decyzję, że najpierw najlepiej coś zjeść. Cokolwiek byście nie zrobili i w jakiejkolwiek kolejności, w Bergen to zawsze będzie niezapomniana przygoda!

Podzielam Twój zachwyt, jest klimacik i chętnie bym tam zamieszkała, każdy spacer byłby jak lek na chandrę!
OdpowiedzUsuńByłabyś zachwycona spokojem! W dodatku tuż za rogiem woda a trochę dalej góry, tak to można żyć.
UsuńOj marzy mi się kiedyś zwiedzić choć trochę Skandynawię.. może się uda! Piękne zdjęcia ;))
OdpowiedzUsuńTrzeba mieć rozmach w marzeniach i odwagę w ich spełnianiu! Zaczynaj planowanie 😊
UsuńPiękne słoneczko Ci towarzyszyło podczas pobytu w Bergen. Te piękne kolorowe drewniane domy prezentują się w takim anturażu świetnie i nie dziwią mnie te zachwyty. W dodatku położenie też urokliwe na styku gór i morza i jak piszesz można mieć problem z wyborem. Jest wieczór, zacząłem oglądać mecz Igi Świątek a Twój wpis o piwie coś mi zasugerował. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńNo to na zdrowie! A ten pomysł na piwko to kolejna zaleta płynąca z blogowania, blogi to niewyczerpane źródło różnorakich inspiracji 😃. No i trzymamy kciuki za Igę.
UsuńFajnego tygodnia.
Opis bardzo zachęcający, a zdjęcia tylko potwierdzają. Śliczne są te domy, do tego tak spójnie. I jeszcze bliskość wody i widok na góry, czego chcieć więcej :) No, może tych zup rybnych i cynamonowych wypieków :D
OdpowiedzUsuńKelner, który pamięta, co się wzięło, i potrafi doradzić, czego jeszcze spróbować, to też cenne znalezisko!
Myślę, że ten barman nas zapamiętał bo byłyśmy jedynymi spoza dzielni, miałam wrażenie, że tam wszyscy się znali. Ale i tak to było bardzo miłe.
UsuńAle bym sobie teraz zjadła taką zupę rybną na śmietanie, najlepiej w wielkim głębokim talerzu.
pięknie :-) kocham Skandynawię.
OdpowiedzUsuńDwa razy byłam w Bergen...ale nie mieliśmy farta do ładnej pogody, lałoooo, tam jest szczególny mikroklimat. Myślałam, że się powiesimy po dwóch dniach w pobliżu Bergen. Szwecję i Norwegię zwiedzamy kamperem więc w miasta nie wjeżdżamy z zasady. Zwiedziliśmy jedynie bardzo ładną starówkę w Ystad, Helsinborg i Fjelbakę. ach i Kirunę oraz Narwik. osobno polecieliśmy samolotem na siedem dni do Sztokholmu, na Midsommar. byłam zachwycona. na Bergen jeszcze przyjdzie czas. podobnie jak na Oslo ale też raczej osobno samolotem.
Ja byłam w Norwegii trzy razy, zaczęłam od Lofotów, później fiordy a za trzecim razem Bergen i okolice. Pogodę zawsze miałam przepiękną, Bergen było spontaniczne i na cały pobyt zapowiadali deszcz. Leciałam z koleżanką, ona była załamana tymi prognozami a ja ją uspokajałam, że aplikacja pogodowa kłamie po czym wyszło na moje i przez cały nasz pięciodniowy pobyt padało raz, w nocy. Zresztą nie chcę się chwalić ale ja często słyszę, że przyciągam słońce. W Sztokholmie byłam cztery dni, w Oslo półtora, dwa razy w Kopenhadze i jeden dzień w Helsinkach. Nie jestem wielką fanką dużych miast bo wolę przyrodę ale Bergen mnie urzekło!
Usuńmusze ciebie nadrobić Mo :-)))
Usuńo proszę to zaczęłaś od razu z górnej półki. my metodycznie tygodniami.... po kolei od dołu do góry :-))
Od dawna marzyłam o Lofotach zatem poleciałam tam dwa lata temu w czerwcu a krótko po powrocie kupiłam bilety lotnicze na fiordy na jesień zatem byłam w Norwegii i w czerwcu i w październiku tego samego roku 😃. Tak mi się spodobało. W Bergen byłam w lipcu rok temu, akurat byłam w trakcie zmiany pracy i miałam dużo wolnego więc poleciałam spontanicznie z koleżanką. A teraz marzy mi się daleka północ albo wschodnie wybrzeże.
UsuńNigdy nie byłam w Bergen. Generalnie, słabo u mnie ze Skandynawią. Mam zaliczony tydzień w Danii, głównie w Kopenhadze, który to tydzień był pięknym doświadczeniem, ale Bergen z Twoich fotek mnie woła i zaprasza.
OdpowiedzUsuńBergen to mój skandynawski faworyt, idealne połączenie ładnego miasta z walorami przyrodniczymi, blisko w góry i do fiordów, codziennie można sobie popłynąć w inny rejs, i jeszcze dobrze karmią 😀
UsuńJak dobrze karmią, to odkładamy do czasu, aż będę mogła spróbować 😉
UsuńW takim razie życzę Wam żebyście nie musieli czekać długo. Uściski i dużo zdrówka.
UsuńAleż miałaś piękne słoneczko w Bergen. W słońcu wszystko wygląda jakoś piękniej. Mnie zawsze będzie kojarzyć się z ulewnym deszczem. Mimo to, urzekło mnie. Znasz z pewnością ten dowcip o padających deszczach w Bergen? Turysta po przylocie pyta spotkane dziecko czy to długo już tak pada a dziecko odpowiada, że nie wie bo ma dopiero cztery latka. Inny mówi że: konie przestraszyły się na widok mężczyzny bez parasola.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Dowcipów nie znałam ale dziękuję bo się uśmiałam w drodze do pracki.
UsuńPogodę w Bergen miałyśmy wspaniałą, codziennie słońce i niebieskie niebo a aplikacje pogodowe pokazywały nieustanny deszcz. Na szczęście miałam w walizce miejsce na letnie ciuchy bo inaczej pewnie musiałabym je kupić. W ogóle Norwegia kojarzy mi się z tropikami 😀, byłam trzy razy i zawsze świeciło słońce.
Pięknego czwartku!
Ta kolorowa, drewniana architektura mocno chwyta za serce. Na pewno jest tam wesoło i optymistycznie nawet w szare zimowe wieczory. Fajnie, że mogłaś chłonąć miasto wszystkimi zmysłami. Może też tam trafię, bo się wybieram.
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia Monia. Wiem, że się powtarzam, ale cóż zrobię, że znów mnie zachwycają.
Całusy z wietrznego Dźwirzyna:)))
Musisz tam trafić jak będziesz w Bergen, przypomnę Ci. I będziesz przezachwycona!
UsuńA ja będę szczęśliwa razem z Tobą że jesteś w takim pięknym miejscu. Buziaki 🥰
A wiesz, że skojarzyło mi się trochę z Brugią, tam kolorowe, acz murowane domki, tutaj drewniane ale równie kolorowe. Wygląda to bardzo zachęcająco, no i perspektywa rejsu jest dla mnie kusząca. Miała być w tym roku Skandynawia, nie wyszło, to będzie za rok.
OdpowiedzUsuńNo pewnie, jak nie teraz to za rok, wszystko dzieje się w swoim czasie.
UsuńMnie te domki kojarzą się ze skansenem w Aarhus tylko tam żyły dla turystów a tutaj dzieje się życie.
Monia, potwierdzam! Bergen jest absolutnie magiczne ♥️ Może nie widziałam zbyt wiele norweskich miast, ale parę ich było i faktycznie Bergen potrafi oczarować. Mnie również powitało piękną, słoneczną pogodą, co nie jest tak oczywiste, bo to miasto z największą roczną sumą opadów w całym kraju. Tak twierdziła przewodniczka i taką informację wyczytałam też w przewodniku po Bergen. Twoja relacja pokazuje wspaniałą, drewnianą zabudowę, dzięki której miasto zyskuje bajkowe, kolorowe, sielskie oblicze, a to przecież tylko cząstka tego, co w Bergen zachwyca i zaskakuje😉
OdpowiedzUsuńŚciskam, pozdrawiam i życzę Ci pięknego tygodnia... już czerwcowego!
Anita
Ja też nie widziałam wielu norweskich miast a jak już to te małe, którym niewiele brakuje żeby być wioskami. Byłam za to we wszystkich skandynawskich stolicach a Bergen jest ulubieńcem wśród wszystkich skandynawskich i stolic, i zwykłych miast w których byłam, zostawia w tyle nie tylko Norwegię. Ma wszystko to co lubię i żeby to odnaleźć nie trzeba nigdzie jechać. Świetnie się tam bawiłam.
UsuńPięknego czerwca!
Oj narobiłaś mi smaka na Skandynawię! Ale tam urokliwie ♥️
OdpowiedzUsuńTo prawda, Norwegia jest zachwycająca, z tym faktem nawet nie można dyskutować. To jeden z najpiękniejszych krajów w których byłam.
UsuńSerdeczności.
Te domy są naprawdę piękne ;)
OdpowiedzUsuńZ całą pewnością bardzo klimatyczne.
UsuńO matko, jak tam pięknie. Te domki takie malutkie, jak z jakiejś bajki, trochę jak domki krasnoludków, albo wioska Muminków. Jestem zauroczona tą dzielnicą. O Bergen myślałam w zeszłym roku, ale ostatecznie się nie zdecydowałam na żaden krótki wypad i teraz przeogromnie żałuję.
OdpowiedzUsuńMnie zawsze bardzo uszczęśliwia to, że są na świecie miejsca, które wymykają się standardom i tak jak piszesz, przypominają scenerią bajkę. Cudownie, że istnieją a jeszcze fajniejsze jest to, że mogę tam być 😃
UsuńBardzo mi się podobają ;)
OdpowiedzUsuń