2026
O tym jak było w Edynburgu. Opowieści w odcinkach część pierwsza
Pamiętacie jak jakiś czas temu pisałam Wam, że mam wrażenie iż od grudnia żyję w bańce szczęśliwości bo nowa praca, wizyta blogowych koleżanek, miesiąc świątecznych jarmarków, urlop we Włoszech a po powrocie prawdziwa biała zima, która skończyła się dopiero kilka dni temu? Zatem teraz radośnie donoszę, że ta bańka nadal ma się świetnie a ja w dalszym ciągu mam wrażenie, że sobie w niej siedzę na kopcu usypanym z uśmiechów, radości, pięknych chwil oraz niezapomnianych spotkań i beztrosko dyndając nogami przyglądam się temu co mnie spotyka. Bo są to same dobre i warte zachowania w sercu na zawsze rzeczy.
Równie wspaniale upłynęło mi ostatnie siedem dni podczas których działy się rzeczy dobre, miłe, niezapomniane i szalone. Wczoraj późnym wieczorem wróciłam do domu po tygodniu przygód, odwiedziłam trzy kraje i dwie stolice, cztery razy leciałam samolotem, trzy razy jechałam pociągiem oraz kilkanaście razy piętrowymi autobusami. I jakby było mało tych atrakcji to jeszcze po raz kolejny biegłam sprintem przez lotnisko w Amsterdamie bo 50 minut na przesiadkę wymaga na Schiphol niezłej kondycji. Te dni spędziłam w towarzystwie blogowych koleżanek, Julkę dobrze już znacie a ja śmiało mogłabym zaryzykować stwierdzenie, że spotykamy się często i regularnie bo widziałyśmy się już czwarty raz z czego trzeci w przeciągu minionych czternastu miesięcy. Podczas tej podróży odwiedziłyśmy mieszkającą w Anglii Martę, którą również poznałam dzięki blogowaniu. Z Martą znamy się już chyba z dwanaście lat a widziałyśmy czwarty raz, tym razem dołączyła do nas Julka. Marta niestety już nie bloguje ale - uwaga, uwaga - obiecała, że znów zacznie. Trzymam Ją za słowo i trzymam za Nią kciuki a wspominam o tym tutaj mając nadzieję, że Marta tu zajrzy i sobie przypomni, że miała blogować 😀.
Tak jak już wspomniałam minione dni były niezapomniane. I chociaż moja przygoda zaczęła się gdzie indziej to dzisiaj będzie o Edynburgu, gdzie spotkałam się z Julką i gdzie spędziłyśmy trzy dni. O Edynburgu marzyłam już od dawna ale jakoś się nie składało chociaż w maju ubiegłego roku było blisko. Teraz zaprosiła nas do siebie Marta podrzucając nam temat, że możemy zahaczyć o Edynburg. Mnie tam dwa razy zapraszać nie trzeba, Julki na szczęście też, w związku z czym szybko podjęłyśmy decyzję, że ruszamy ku przygodzie, która zaczęła się w szkockiej stolicy.
Echh, od czego zacząć opisywanie Edynburga, który okazał się być dokładnie taki jak to sobie wyobrażałam? Na chwilą obecną sytuacja wygląda tak, że nie dość, że nie dowierzam, że tam byłam, to jeszcze sama sobie tej wizyty zazdroszczę😊. Szkocka stolica jest szalenie romantyczna a stara zabudowa otula serce i duszę moim ulubionym rodzajem zachwytu. Edynburg to stare ulice i klimatyczne zakamarki, niesamowicie piękne i urokliwe cmentarze a najstarsza część miasta jest miła dla serca i oka. Mam wrażenie, że tam wszystko do siebie pasuje a szarobrązowa architektura, jednolita i w moim odczuciu tworząca spójną całość, była nieustannym powodem zarówno moich jak i Julki zachwytów. Jakby mało było tych powodów do radości to jeszcze niespodziankę zrobiła nam pogoda i było słonecznie i ciepło a nad głową niemal nieustannie miałyśmy niebieskie niebko. I chociaż czasami popadywało to ten deszcz pojawiał się albo wieczorem albo w momencie kiedy i tak szukałyśmy miejsca gdzie można by wypić herbatę.
Z wielką radością i zachwytem spacerowałyśmy po urokliwych zakamarkach szkockiej stolicy, do niektórych miejsc docierając po kilka razy co w ogóle nam nie przeszkadzało. I chociaż w Edynburgu panował nieziemski tłok to na szczęście udawało nam się regularnie znaleźć miejsce gdzie było spokojniej, chociażby na wcześniej wspomnianych cmentarzach. Ale powiem Wam, że ten tłok trochę nas zaskoczył bo jakby nie było jest luty i żadna z nas nie spodziewała się takich tłumów, których zresztą same byłyśmy małą częścią.
Nie będzie przesadą jeśli napiszę, że starówkę Edynburga znamy świetnie nawet jeśli podczas naszych raczej kiepsko zaplanowanych tras zataczałyśmy koła. Pewnie znaleźliby się tacy, dla których nasz sposób zwiedzania byłby błądzeniem ale nie nie moi mili, w tym wszystkim był sens 😊. Bo Edynburg to miasto, którego nie można mieć dość a już na pewno nie po spędzonych tam zaledwie trzech dniach. Miałyśmy co prawda plan aby ostatniego dnia wyruszyć na szkocką wieś w poszukiwaniu kudłatych krów ale korzystanie z transportu publicznego było trochę zbyt czasochłonne patrząc na nasze ograniczone czasowe zasoby, którymi dysponowałyśmy.
Bardzo się cieszę, że spełniłam marzenie o zobaczeniu szkockiej stolicy, w dodatku w tak fajnym towarzystwie. Zwiedziłam nowe miasto w nowym dla mnie kraju, zachwycałam się światem dookoła, słuchałam szkockich ulicznych grajków a nawet - o zgrozo - polubiłam whisky, której spróbowałam raz w życiu po czym do teraz zarzekałam się, że więcej tego śmierdzącego świństwa nie tknę ( przepraszam jeśli tym stwierdzeniem uraziłam wielbicieli tego trunku ). Najwidoczniej Szkocja i wieczór w pubie z folkową muzyką na żywo robią z człowiekiem różne dziwne rzeczy bo Julka też nie pija whisky a piła. A propos tych pubów to wiecie co mnie najbardziej urzekło? Że w szkockich barach nie widziałam ludzi z telefonami. Tam naprawdę słychać gwar, ludzie ze sobą rozmawiają i nikt nawet nie pomyśli, żeby temu wszystkiemu towarzyszył smartfon. Obie z Julką zwróciłyśmy na to uwagę chociaż na Niej nie zrobiło to aż takiego wrażenia bo zna to z Hiszpanii.
Julka, jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za kolejne spotkanie i nową wspólną przygodę, ciekawe gdzie się spotkamy następnym razem. Moja lista miejsc, które chciałabym Ci pokazać jest długa aczkolwiek nie zapominajmy, że marzę o Minorce a gdzie ja znajdę lepszą i towarzyszkę, i przewodniczkę? 😊.
To był szalony tydzień, który dla mnie mógłby trwać jeszcze tydzień dłużej. Wyjechałam z krainy zasypanej śniegiem a po tygodniu wróciłam do 17-stu stopni ciepła, pierwszego w tym roku suszenia prania na balkonie, i co prawda pośniegowego błota ale również połaci przebiśniegów i krokusów. I chociaż w czasie tych ostatnich ośmiu dni dużo się działo to ani przez chwilę nie poczułam zmęczenia a do domu wróciłam wypoczęta i radosna. Może ja właśnie do takich przygód jestem stworzona?
Ściskam Was wszystkich bardzo serdecznie i nad wyraz wiosennie. I chociaż nie mam złudzeń co do tego, że od teraz codziennie będzie słońce a ptaki będą ćwierkać z całych nagromadzonych w małych płuckach sił, to nie da się ukryć, że prawdziwa dwumiesięczna zima i pierwsze prawdziwie wiosenne dni już w lutym, wypełniły mnie po brzegi radością i ekscytacją.





















Edynburg to miasto wyjątkowe pod każdym względem. Także pod tym, że nie ma tam wieżowców, ale jeździ np autobus śladami duchów - co sfotografowałaś.. :-)) Dziewięć lat temu spędziłam w Edynburgu cały tydzień.... wędrowałam też po Górze Artura... i po wielu wyjątkowych miejscach.
OdpowiedzUsuńPiękne mam wspomnienia ze stolicy Szkocji. I chciałabym do niej wrócić...
Na Górę Artura też weszłyśmy, zamiast tej wycieczki na wieś o której wspomniałam. Kilka razy rozmawiałyśmy z Julką o tym, że w Edynburgu nie ma wysokich budynków bo też na to zwróciłyśmy uwagę, a co najlepiej widać z wyższych partii miasta.
UsuńA jeśli chodzi o duchy to są jeszcze wycieczki szlakiem nawiedzonych miejsc pod ziemią, to dopiero musi być przygoda!
Mam nadzieję, że wrócisz do Szkocji, może zrobicie sobie wyjazd w kilka pokoleń? Uściski.
Pewnie wrócę. A jeździmy zawsze w trzy pokolenia!!!
UsuńPozdrawiam pięknie :-)
I to jest właśnie w Twoim podróżowaniu najpiękniejsze i najbardziej wartościowe.
UsuńKochana, kto za Toba nadąży!
OdpowiedzUsuńZadyszkę mam od zdjęć i zachwytów, ale i mnie zachwyt rozpiera!
Absolutnie piękne widoki, jak gotowa scenografia do wielu filmów, a te daty na szyldach!
Te czerwone kratki i góry za kominami, no cudowne!
Same wykrzykniki mi wyszły ...
Jeszcze tylko jeden wyjazd i trochę zwolnię bo sama czasem widzę, że chyba lekko przesadzam 😀. Nawet jeszcze nie skończył się luty a ja byłam w pięciu krajach, pięć razy leciałam samolotem i odwiedziłam dwie stolice. Sama za sobą nie nadążam.
UsuńA Edynburg jest przepiękny i ma magiczną starówkę, nie widziałam takiej nigdzie indziej.
Wykrzykniki doceniam bo to oznacza, że wzbudziłam emocje 🙂
Przed chwilą zgrałam zdjęcia z aparatu i telefonu i mam ich ponad tysiąc! Ta ilość perfekcyjnie dowodzi w jakich pięknych miejscach byłyśmy w zeszłym tygodniu. O towarzystwie nawet nie wspominając, lepszej kompanii na te brytyjskie wojaże nie mogłabym sobie wymarzyć. Ja jeszcze jestem pod wpływem tak silnych emocji, że nawet nie wiem, od czego zacząć relacjonowanie tej wyprawy, a po przeczytaniu Twojego wpisu naszły mnie jeszcze większe wątpliwości, bo już nawet moje wrażenia zdołałaś opisać :D Blogowi przyjaciele, musicie się teraz przygotować na nawałnicę szkockich kadrów i wielu zachwytów, bo czuję, że marzec w blogosferze będzie stał pod znakiem Edynburga. Ach, wspaniała była to wyprawa. I mam takie poczucie, że niby tylko tydzień i szybko zleciało, ale z drugiej strony tyle się działo, że był to jak dotąd najdłuższy (oczywiście w takim pozytywnym znaczeniu) tydzień w tym roku. Monia, ty się tak rozpędziłaś w tymi wojażami, że boję się, że dopadnie Cię jakieś wypalenie podróżnicze, a tego byśmy nie chcieli, więc teraz weź głęboki oddech i trochę zwolnij i odpocznij przed kolejną dawką przygód. Wykorzystaj ten domowy czas na nadrabianie blogowych zaległości. Ściskam
OdpowiedzUsuńZaszalałaś z tymi zdjęciami ale w ogóle Ci się nie dziwię, ja zrobiłam około 700 ale dokładniej będę wiedzieć jak je zgram na laptopa. Chociaż ten Twój 1000 i tak robi wrażenie.
UsuńDziękuję Ci za ten komentarz bo zrobiłaś mi dzień i nawet się wzruszyłam. Jeśli moja kolejna podróż dojdzie do skutku, bo patrząc na sytuację na świecie może być różnie, to usiądę i będę odpoczywać a wszystkie podróże będą dotyczyły najbliższej okolicy. I kolejny zagraniczny wyjazd będzie miał miejsce we wrześniu, tzn. z tych zaplanowanych bo w międzyczasie może wpadnę na Menorkę 😀.
Bardzo Ci dziękuję za ten wyjazd, fajnie że znalazłam w Tobie taką towarzyszkę. Co złego to nie ja ale o długu pamiętam 😀. Buziaki i mam nadzieję że do szybkiego zobaczenia!
Zapomniałam jeszcze napisać, że ja też nie wiedziałam od czego zacząć zatem tradycyjnie jak to ja zaczęłam od wyboru zdjęć. Później do głowy wpadło mi pierwsze zdanie a z tym zawsze mam problem więc się ucieszyłam, że najgorsze za mną. Pojechałam na zakupy, zrobiłam dwa prania, rozpakowałam walizkę, trochę posprzątałam po czym usiadłam do pisania i poszło gładko. Tzn. pisanie poszło gładko bo miałam problem z bloggerem a niektóre zdjęcia mają dziwne kolory chociaż tylko je lekko rozjaśniłam. No ale nic, napisane, opublikowane i niech jest 🙂. Gdybym nie napisała teraz to dopiero w następny weekend a to już byłyby trzy tygodnie przerwy. Po takim czasie powrót do blogowania byłby ciężki 🙈. Fajnej niedzieli.
UsuńAż szkoda że to nie ja byłam tą Julką, która do Was dołączyła 😉. Tyle krajów, tyle stolic, ależ masz tempo! I umiłowanie podróżowania, super! Uściski ♥️
OdpowiedzUsuńZ dwoma Julkami też byłoby fajnie! Napiszę niedługo trochę więcej o tej szalonej podróży bo przygód było co nie miara, na szczęście wszystkie wspaniałe!
UsuńPięknej niedzieli życzę Tobie i dziewczynom.
Monia ! Jesteś niesamowita. Jeszcze nie zapomniałaś o poprzedniej podróży a już wróciłaś z kolejnej. Wspaniała relacja z Edynburga. tez jestem zachwycona tym miastem. Uważam, że jest jednym z najładniejszych brytyjskich miast, jakie widziałam. Według mnie Edynburga to wspaniały klejnot, pięknie w góry oprawiony. Historia miesza się ze współczesnością, jedno drugie przenika. Fajnie było odświeżyć wspomnienia.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Moje wspomnienia z Edynburga są równie miłe jak te Twoje, nigdy nie byłam w podobnym mieście. Mimo upływu wieków czuć na ulicach Edynburga magię dawnych lat a ja takie wrażenia uwielbiam. Planowałam Edynburg już od dawna bo serce mi mówiło, że będę przezachwycona i tak się właśnie stało. Dopiero co wróciłam do domu a już tęsknię za Edynburgiem, z chęcią bym tam wróciła ale w takim samym towarzystwie.
UsuńPrzesyłam Ci ogrom serdeczności i dobrych życzeń.
Jak miło Was widzieć na tym wspaniałym edynburskim tle. Ani przez chwilę nie pomyślałam, że Wam się tam nie spodoba. Miasto ma mnóstwo klimatu i dawnego uroku, który nigdy nie spowszednieje. Wszelkie zabytki, parki, zamki, punkty widokowe i położenie sprawiają, że nie można w nim się nie zakochać. A próbować whisky tam nawet trzeba, bo to przecież jej ojczyzna. Ja nie piję alkoholu, ale whisky próbowałam... i była dobra!
OdpowiedzUsuńCzekam na dalej...
Może faktycznie nie wypada być w Szkocji i nie raczyć się najbardziej znanym szkockim trunkiem, tutaj whisky wszystkim smakuje a my z Julką jesteśmy na to najlepszym dowodem. Vanesie też smakowała🙈.
UsuńWiem, że jak Tobie się gdzieś podoba to i ja będę zachwycona, Edynburg jest przepiękny, klimatyczny a nam jeszcze dopisała wspaniała pogoda. Nie sposób się nie zakochać!
Ściskam Cię z całych sił kochana moja. Tęsknię 💞
Edynburg ale także Wielka Brytania to dla nas ląd nie odkryty. Kiedyś pisałem, że wybieraliśmy się z trzy razy i zawsze coś stanęło na przeszkodzie. Została zakupiona waluta, wizy i już wiem że w tym roku znowu nic z tego nie wyjdzie. Asia jest po trudnej operacji, jakiś czas nie może latać samolotem a i powrót do zdrowia trochę czasu zajmie, Z ochotą przeczytałem Twoją relację i choć trochę udzieliła się nam radość z tej podróży. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńBardzo mi przykro z powodu zdrowotnych problemów Asi, przekaż Jej moje serdeczne pozdrowienia i życzenia szybkiego powrotu do zdrowia. W obliczu takich zawirowań wszystko inne wydaje się trywialne. Wierzę, że kiedyś dotrzecie do Edynburga, i trzymam za to kciuki. Może poprostu Wasza szkocka wycieczka będzie pod hasłem: do czterech razy sztuka. Jeśli tylko będziecie mieli okazję to jedźcie bo Edynburg jest niesamowity a ja wiem, że będziecie podzielać moje radości i zachwyty.
UsuńDużo ciepłych pozdrowień dla Was obojga, pięknego marca.
Edynburg- niedawno też wspominałam u Alicji (ardioli) że jest bardziej klimatyczny od Londynu i mniej zatłoczony. A ty piszesz, że ludzi sporo- więc chyba już nie ma spokojnych miejsc bezludnych, czy mało zatłoczonych. No cóż - przyjdzie przywyknąć. Marzy mi się powrót, ta atmosfera mglistego zamku na wzgórzu, ten pokoik w pensjonacie przypominający mi facjatkę Ani z Zielonego Wzgórza, niesamowitą atmosferę, byłam podczas referendum (czy Szkocja pozostanie w Wielkiej Brytanii) i to, że ludzie tam byli tacy sympatyczni i każdy witał się w autobusie z kierowcą. No i bogate muzeum w Edynburgu i chodzenie szlakiem Marii Stuart i wycieczka do Rosllyn. Już od pierwszego dnia mi się spodobało i na pewno tam wrócę.
OdpowiedzUsuńZwiedzanie Edynburga zaczęłyśmy w piątek rano od wejścia na wzgórze zamkowe i tam były takie tłumy, że nie do końca wiedziałam o co chodzi. Na głównych ulicach było podobnie, nie sposób było zrobić zdjęcie żeby ten tłum nie wchodził w kadr. Naprawdę nie myślałam, że w lutym będzie w Edynburgu tak gęsto od turystów. Na szczęście w ogóle nam to nie przeszkadzało w zwiedzaniu i w zachwycaniu się a sama wiesz, że powodów do zachwytów oferuje szkocka stolica ogrom. Bardzo mi się Edynburg spodobał bo jest dokładnie taki jak w moich wyobrażeniach i marzeniach a magia i klimat zostaną ze mną na długo.
Usuńhttps://alicjawilson.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńWięcej napiszę potem, bo już rzucam się do łóżka.
Oki, dziękuję i dobranoc 🙂
UsuńŁadny ten Edynburg, taki spójny. Zdecydowanie nie można mu odmówić klimatu, trochę przenosi w przeszłość, w takim pozytywnym sensie, z nostalgią i podziwem.
OdpowiedzUsuńRównież nie spodziewałabym się tłumu turystów w lutym, może trafiłyście na jakiś okres wolnego? Ale pewnie turyści byli też w dużej mierze międzynarodowi.
Zdecydowana większość turystów to Hiszpanie, bardzo często miałam wrażenie że jestem w Hiszpanii. Raz poszłyśmy na fish and chips do takiej dużej restauracji i z każdej strony otaczały nas stoliki zajęte przez Hiszpanów.
UsuńTo prawda, że jeśli chodzi o architekturę to Edynburg jest bardzo spójny, mam wrażenie że tam nie ma ani jednego budynku który by nie pasował do reszty, no i jest uroczo płaski bo tam nie ma drapaczy chmur.
Jestem zachwycona, ponieważ Edynburg ciągle jeszcze przede mną, a widoki rzeczywiście zachwycają. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy spódniczki w szkocką kratę były szalenie modne! 😉😄
OdpowiedzUsuńEdynburg oczarowuje klimatem od pierwszej chwili, od pierwszego postawionego tam kroku. Na każdym rogu czają się magiczne zakamarki, słychać szkocką folkową muzykę, króluje tu whisky i fudge, no i przepyszne fish and chips. Tyle frytek co przez szkocko - angielski tydzień nie zjadłam przez cały rok, a ja jestem mało ziemniaczana. Tam wcinałam 😃.
UsuńPamiętam spódnice w szkocką kratę, czy mody na nie nie zapoczątkowała czasem Britney Spears swoją piosenką Oops I did it again?
Serdeczności z bardzo wiosennej Europy.
Kochana, nie zwalniasz tempa! Tymczasem ja z trudem ogarniam, gdzie Ty aktualnie wojażujesz 😉Ale zupełnie się nie dziwię, bo w miłym towarzystwie, zwiedzanie i próbowanie (w tym trunków) smakuje wybornie!
OdpowiedzUsuńTymczasem Edynburg to klasyka, która nie potrzebuje dodatkowej zachęty. Historia zaklęta w tej zabytkowej architekturze miasta kusi niesamowicie. Zatem nie tylko stolica, ale w ogóle Szkocja to dla mnie obowiązkowy kierunek podróżniczy… kiedyś 😊
Pozostaje mi życzyć, aby Twoja bańka szczęśliwości trwała nieskończenie długo! Mnie z kolei uszczęśliwia przepiękna, słoneczna, ciepła i prawdziwie wiosenna aura. Niech też trwa jak najdłużej!
Monia, moc serdeczności posyłam. Uściski…
Anita
Pod koniec tego miesiąca mam zaplanowaną kolejną podróż ale nie wiem co z tego wyjdzie bo przesiadka jest w jednym z krajów na Bliskim Wschodzie. Póki co jestem nastawiona optymistycznie ale jak będzie to czas pokaże. I po tej podróży mam zamiar wieść życie osadnicze i spokojne, bez żadnych dalekich wyjazdów. Będę sobie jeździć po okolicy, również na rowerze, i cieszyć się wiosną, która w tym roku zaczęła się jeszcze w lutym. Jest tak pięknie, że można oszaleć, ciepło, słonecznie i miło! Niech ten stan trwa jak najdłużej!
UsuńŻyczę Ci Anitka pięknych marcowych dni oraz wiosny w sercu i za oknem. Serdeczności.
Piekne to miasto, totalnie klimatyczne. Niech Twa bańka szczęścia trwa i trwa. Miło Was zobaczyć razem. :) Nie ma co, tam jest klimacik niepowtarzalny. Cudowności kochana, niech marzenia się spełniają. :))
OdpowiedzUsuńTo prawda, Edynburg to jedno z najbardziej klimatycznych miejsc w jakich byłam, ze starówką jaką ciężko spotkać gdziekolwiek indziej. Póki co nigdzie się z tej mojej bańki nie ruszam bo dobrze mi w niej i miło.
UsuńŚciskam Cię Aguś najmocniej jak potrafię 😘
Wyprawa fantastyczna. Piękne wspomnienia będziesz miała. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTo prawda. Niezapomniane chwile w pięknym mieście i w cudownym towarzystwie. Taką codzienność to ja doceniam i szanuję. Wszystkiego dobrego.
UsuńNo tak piękna codzienność. Można podsumować świat jest piękny.
UsuńOczywiście to ja Krystyna 78
UsuńTo prawda, żyjemy na najpiękniejszej z planet i na najpiękniejszym kontynencie. Radosnego weekendu.
UsuńMoniko, nie mogę nadążyć za Tobą i zorientować się, gdzie Twoje włóczykijskie geny aktualnie Cię poniosły! i nie nadążam z komentowaniem. Zawsze z ogromną radością czytam i oglądam Twoje pełne pasji i emocji fotorelacje z miejsc, które odwiedziłaś. A jeszcze jeśli się przebywa z miłym towarzystwie, to każda chwila wyprawy staje się wyjątkowa i niezapomniana. Tym razem najpierw byłam u Julki, a teraz oglądam Edynburg Twoimi oczami. I razem z Tobą zachwycam się tym miastem zaklętym w kamieniu mającym tyle wspaniałości do zaoferowania. I jeszcze ten autobus oferujący turystom spotkanie z duchami... dodatkowy dreszczyk emocji ;)
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci kolejnych szczęśliwych dni i pewnie niedługo jakiejś następnej podróży...
Z tą następną podróżą to trafiłaś, wyruszam w poniedziałek ale póki co staram się zbytnio nie ekscytować bo to był urlop z przebojami. Zacznę się cieszyć jak dolecę na miejsce. Po tej podróży mam zamiar posiedzieć trochę w domu i nacieszyć się wiosną i latem bo chociaż podróżowanie jest super to jednocześnie dużo się traci z tej zwyczajnej okołodomowej rzeczywistości. Dasz radę za mną nadążyć 😄.
UsuńPozdrawiam Cię serdecznie i co tu ukrywać, przedurlopowo. Wszystkiego dobrego!
Cześć 😃 Urokliwe cmentarze - to mi najbardziej utkwiło w pamięci, świetny tygodniowy pobyt w Edynburgu - zazdroszczę i przesyłam mnóstwo pozdrowień!
OdpowiedzUsuńUwielbiam cmentarze, jakkolwiek to brzmi 😃, a te szkockie i angielskie są zdecydowanie moimi ulubionymi. W ogóle Edynburg jest bardzo urokliwy, zachwyci każdego!
UsuńPozdrawiam serdecznie.
Piękne zdjęcia :) Do tej pory Edynburga nie było na mojej liście "must go", ale kto wie... Teraz pomyślałam, że chciałabym zobaczyć to miejsce. No i super, że Wam się podobało!
OdpowiedzUsuńPolecam Ci Edynburg z całego serca. Tworząca fajny klimat architektura i jedna z najbardziej magicznych starówek po jakich miałam okazję spacerować i po której mogłabym chodzić bez końca, za każdym razem odkrywając coś nowego.
UsuńWpisuj Edynburg na listę 😃