Czytam, więc jestem, uwielbiam się przemieszczać, i nie ważne czy samolotem, czy rowerem,zapamiętywać chcę - sercem i aparatem, a żyć nie mogę bez książek, podróży, roweru, spacerów, rozmów i moich licznych pasji. Dzięki hektolitrom herbat wszelakich wypijanych codziennie trzymam się jakoś w pionie:)

W razie pytań lub chęci kontaktu: malamo@op.pl :)

Warto przeczytać


1/07
2026

Volubilis. Ślady Rzymian w krainie tadżinu i miętowej herbaty

 O Maroku można mówić długo i ciekawie bo wizyta tam i podróż po tym egzotycznym kraju jest szeregiem niezapomnianych i przygód, i doświadczeń. Tutaj tradycja miesza się z nowoczesnością a surowa natura tworzy wspaniałe krajobrazy, będące tłem dla tętniących życiem miasteczek i miast. Na ulicach, oprócz turystów, można usłyszeć język arabski, berberyjski i francuski a architektura jest niesamowitą i zapadającą w pamięć mieszanką wpływów afrykańskich, islamskich i rzymskich. Jednym z miejsc, które mnie w Maroku zaskoczyło było Volubilis, najlepiej w tym kraju zachowany kompleks ruin z czasów rzymskich. W 1997 r. został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO a dzisiaj jest obowiązkowym punktem programu dla każdego szanującego się turysty zatem nic dziwnego, że musiałam tam dotrzeć i ja.

 Zakłada się, że miasto zajmowało kiedyś powierzchnię 40 hektarów, z czego do tej pory odkryto zaledwie połowę. Prace archeologiczne pozwoliły w miarę dokładnie odtworzyć plan miasta, a o tym gdzie akurat stoimy informują nas umieszczone w wielu miejscach tablice informacyjne. Dzięki temu, wykorzystując oczywiście wyobraźnię, odbywamy wspaniały spacer  po dzielnicy handlowej, tłoczni oliwy, łaźni publicznej, kapitolu, forum i głównej ulicy miasta. W ciszy tutaj panującej, a Volubilis znajduje się na płaskowyżu, z łatwością można usłyszeć gwar rozmów i echo toczącego się tu kiedyś zwykłego, codziennego życia. Oderwałam się na chwilę od tradycyjnego marokańskiego klimatu i przeniosłam do serca starożytnego Rzymu, takie doznania uwielbiam bo i mnie zachwycają, i - co może być trochę dziwne - wzruszają. 


 Powiedzieć, że byłam tymi mozaikami przezachwycona to tak jak by nic nie powiedzieć. Na zdjęciu tego nie widać ale one są ułożone z naprawdę malutkich elementów i patrząc pod nogi człowiek uzmysławia sobie ogrom czasu i pracy poświęcony na ich stworzenie. Ciekawe czy ich utalentowanym twórcom, których spokojnie można nazwać artystami, przeleciała przez głowę myśl, że świat, a w tym taka Mo. będą je podziwiać wieki później?

 Wszystko mnie w Volubilis zachwyciło, w tym również sam fakt, że można znaleźć starożytne ruiny tam, gdzie człowiek się ich nie spodziewa. Na jeden dzień wyruszyliśmy zatem na spotkanie z przeszłością i zamieniliśmy magię ukrytą wśród uliczek medyny na spacer po rzymskim imperium. Misterne mozaiki, ruiny i kolumny a to wszystko pod niebieskim niebem, w otoczeniu gajów oliwnych i gór.

 Volubilis cieszy się ogromną popularnością wśród turystów odwiedzających Maroko, czego nie wiedziałam a o czym dowiedziałam się zanim jeszcze dotarliśmy na miejsce. Już z daleka widziałam parking zastawiony autokarami, na widok czego zrzedła mi mina bo tłumy lubię średnio nawet na co dzień a co tu dopiero mówić o wakacjach. Z bliska okazało się, że wśród narodowości prym wiodą Azjaci, których w ciepłych krajach łatwo można poznać po ubiorze, kapelusikach i wiatrakach, a bywa i tak, że po maskach. Azjatów bardzo lubię, również za to, że styl zwiedzania mają zupełnie inny niż ja bo w przeciwieństwie do mnie nie muszą zajrzeć w każdy kąt tylko poruszają się zwinnie i szybko, cyk cyk kilka zdjęć i już pędzą dalej. Nie inaczej było w Volubilis a moje obawy, że będę spacerować w towarzystwie sporej grupy rozwiały się szybciej niż para nad szklanką hipersłodkiej marokańskiej herbaty. Cały czas byliśmy sami, jedynie kilka kroków przed nami szli inni turyści, którzy styl zwiedzania mieli podobny do naszego, z zainteresowaniem przyglądali się mozaikom, czytali tablice informacyjne i nigdzie im się nie spieszyło. Tak jak nam bo na szczęście powoli już wyrastam z pośpiechu na urlopie.

 Kilkukrotnie wspominałam już o tym, że bardzo lubię miejsca, które są podróżą w czasie; generalnie uwielbiam podróże ale te do minionych czasów zajmują w moim sercu odzielne miejsce. I kiedy tak sobie od niechcenia wertowałam przewodnik po Maroku szukając ciekawych miejsc, zobaczyłam mozaiki, łuk triumfalny i ruiny kolumn, w stylu dalekim od tego, jakim zachwyca Maroko. Od razu stwierdziłam, że muszę tam być.

 To niesamowite, że w tym miejscu istniało kiedyś miasto a na podstawie ruin, które stoją tu do dzisiaj, możemy sobie wyobrazić jak wyglądało. Volubilis jest jednym z najważniejszych stanowisk archeologicznych w Maroku i najważniejszym w Afryce Północnej, szacuje się, że w szczytowym momencie mieszkało tutaj 20 tysięcy osób. Historia tego miejsca jest burzliwa, Volubilis było wielokrotnie atakowane przez najeźdźców, przeżyło trzęsienie ziemi a nawet okradanie przez mieszkańców najbliższej okolicy, którzy wywozili stąd materiały do budowy domów. Dopiero w latach 50. ubiegłego wieku, kiedy Maroko odzyskało niepodległość władze kraju przejęły odpowiedzialność za ochronę i konserwację tych opowiadających długą historię ruin.

 Wizyta w Volubilis uzmysłowiła mi, że Maroko to nie tylko medyny starych miast, pustynie, ocean i góry Atlas ale że można tutaj również znaleźć miejsca o jakich mi się nie śniło a które niekoniecznie kojarzą się z Afryką. I chociaż Maroko uwielbiam za niezapomniany klimat, walory przyrodnicze i mega pyszną herbatę a medyna w Fezie to jedno z moich miejsc na ziemi, fajnym doświadczeniem było zostawić na chwilę to wszystko i spędzić kilka godzin w zupełnie innej rzeczywistości.


Komentarze

  1. Fantastyczna relacja! Też podobnie jak Ty, "wyrosłam" z narzucania sobie zbyt szybkiego tempa podczas zwiedzania, wolę nawet zwiedzić mniej, ale skupić się na tym, co faktycznie mnie interesuje i poświęcić temu tyle czasu ile chcę :) No i wcale się nie dziwię Twoim zachwytom nad tymi mozaikami... cudne są!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym, że chyba jestem zbyt zachłanna zdałam sobie sprawę w Rzymie, po pierwszym dniu wróciłam do hotelu taka zmęczona, że chciało mi się płakać 😄. Ledwo stałam na nogach pod prysznicem. Ale to był wyjazd trzydniowy i bałam się, że wszystkiego nie zobaczę ( wiem wiem, wymówka taka sobie ). I stwierdziłam, że jak przeżyję noc to zwalniam i będę się cieszyć tym co uda mi się zobaczyć, zamiast martwić się tym, czego nie. I nieskromnie przyznam, że wychodzi mi to całkiem nieźle i niech już tak zostanie. Pięknego lipca.

      Usuń
  2. To niesamowite, ile się zachowało i jaki był ówczesny rozmach. Mnie zachwycają nie tylko mozaiki, także kolumny, łuki, rzeźby - ile pięknych detali tworzono. Budowano miasta z dbałością o szczegóły. Gdy porównać to do blokowisk współczesnych, to wstyd dla obecnych projektantów i wykonawców. I jeszcze te wszystkie cuda na tle gór!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nieraz o tym myślałam, czemu obecne budynki są tak do bólu proste.. bez żadnych detali, ozdób. Nie chodzi mi o powrót do barokowego przepychu, ale chociaż trochę.. finezji? ;) Jak patrzę na odrestaurowane kamienice w naszym mieście, te piękne, przemyślane bryły i detale, to aż chciałoby się widzieć tego więcej.

      Usuń
    2. O tak, zgadzam się, na niektóre budynki to teraz nawet strach patrzeć, nie mówiąc już o dbałości o spójność z resztą krajobrazu. A kiedyś było i ciężej zdobyć budulec, i dłużej trwała budowa a jednak powstawały cuda, które w dodatku przetrwały wieki.

      Usuń
    3. ~NotSooMinimal Bo teraz czasy mamy takie, że liczy się funkcjonalność i czas a wiadomo, że ładne rzeczy wymagają czasu, talentu i chęci. Myślę też, że teraz estetyka nie jest aż tak oczywista, styl w architekturze był jeden a teraz to ciężko o spójność i jednolitość bo wszystko jest modne.

      Usuń
  3. stare dobre imperium Rzymskie :-)
    miasto zupełnie jak odkopane Pompeje. jak wiele stanowisk na przykład na Cyprze...pozostałości w Turcji ...można całą kilkumiesięczną podróż zrobić śladami Rzymian.
    no i Maroko jeszcze przede mną. dzieki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maroko to sztos! Byłam dwa razy i mam nadzieję na przynajmniej jeszcze kolejne dwa. A Volubilis naprawdę mile mnie zaskoczyło.

      Usuń
  4. A mnie naszła refleksja o wielkości i upadku wielkich imperiów. Cesarstwo rzymskie które obejmowało niezmierzone przestrzenie niemal całą część dzisiejszej Europy poza jej wschodnimi rubieżami, sporą część Azji, i obrzeża Afryki dziś nie istnieje. Wróć istnieje w historii i naszej wyobraźni. To z jednej strony smutne, a z drugiej pocieszające, iż wielkie imperia które podbijają sąsiadów i grabią ich ziemię w końcu same giną.
    Rzymskie mozaiki podziwiałam w wielu miejscach Europy i podzielam twój zachwyt. I też nie miałam pojęcia o tym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na przestrzeni wieków działy się różne rzeczy, w większości destrukcyjne a wojny domowe, epidemie, wędrówki ludów, kryzysy polityczne i gospodarcze albo brak silnej armii to czynniki, w starciu z którymi nie mają szans najsilniejsze nawet mocarstwa. Dowodzi temu również historia współczesna, kraje które były potęgami tracą swoją moc a te słabsze pną się w górę.

      Usuń
  5. Monia, piękne zdjęcia starożytnych ruin na tle wspaniałych krajobrazów. Takie to nie marokańskie miejsce, ale dowodzi, że Rzymianie byli w wielu miejscach świata. A mozaiki fantastyczne, fajnie, że się zachowały i możemy podziwiać kunszt ich twórców. Podoba mi się też tytuł wpisu, ciekawa jestem czy przyszedł Ci do głowy już w momencie zobaczenia ruin...
    Dzięki za piękny spacer w przeszłość. Całusy zasyłam miłego weekendu życząc:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł to pomysł jeden z wielu, w pierwszej wersji miało być coś że z medyny wprost do rzymskich ruin, w kolejnej że Maroko to nie tylko medyna i baśniowy klimat ale również starożytna historia, kolejne pomysły to mieszanka tych wszystkich. Powiem Ci że nawet po opublikowaniu tego wpisu sprawdziłam na jaki w końcu tytuł się zdecydowałam 😄. U mnie z tytułami to w ogóle jest tak, że najczęściej najpierw tytuł, dopiero później cała reszta i bardzo często między tytułem a tekstem upływa naprawdę dużo czasu.
      Lipcowe serdeczności dla mojej Uleńki przekochanej.

      Usuń
  6. Monia masz rację. O Maroku można mówić bardzo, bardzo długo bo to niezwykły kraj na styku Europy i Afryki. To tygiel różnorodnych kultur i religii. A ponieważ jestem pasjonatką starożytności, Maroko oczarowało mnie rzymskimi ruinami w Volubilis, takimi jak Łuk Karakalli, Kapitol i Dom Orfeusza. To miejsce to prawdziwa skarbnica piękna dla miłośników historii i kultury. Spacer po starożytnych ulicach i zwiedzanie pozostałości domów, świątyń i budynków publicznych pozwolił mi dogłębnie docenić i zrozumieć bogatą historię regionu. To było wiele lat temu ale zaskoczył mnie całkowity brak turystów. Ciekawi mnie czy i w czasie Twojego pobytu to miejsce mieliście tylko dla siebie?
    Ściskam mocno i serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa odmiana. Niby wiadomo, że imperium rzymskie było rozległe, ale nie spodziewałabym się zachowanych ruin w Maroku.
    Bardzo lubię mozaiki na chodnikach, a te są wyjątkowo zachwycające i imponują szczegółowością i ilością tych malutkich elementów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś, gdy planowaliśmy podróż do Maroka wiedziałem, że tego miejsca nie można pominąć. Każdy wie jak rozległe było Imperium Rzymskie ale zawsze te zachowane miejsca robią niesamowite wrażenie. Świetnie to udokumentowałaś poprzez swoje zdjęcia. Podobne mozaiki widzieliśmy w Macedonii Północnej, chociaż były to mozaiki greckie. Zwiedzanie takich miejsc przenosi nas w czasie tak było i w Heraclei i w Pompejach. Twój kolejny wpis o Maroku mocno nas zachęca by jednak się tam wybrać. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

DZIĘKUJĘ ZA CZAS POŚWIĘCONY NA MOJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ. KAŻDY KOMENTARZ MNIE CIESZY I ZA NIE RÓWNIEŻ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.