2026
Spacer z krasnalami po Hitzacker
Dzisiaj w ramach wygrzebywania się z blogowych zaległości przeniesiemy się w czasie do końcówki września i pewnej pięknej, słonecznej niedzieli. Dzień był ciepły, idealny na małą wycieczkę a naszym celem była kolejna destynacja z długiej listy miejsc, spisanych specjalnie na okazję krótkich jednodniowych przygód. Tempo, w jakim dopisujemy do niej nowe punkty jest szybsze niż odhaczanie miejsc, w których już byliśmy a przysięgam, że robimy co możemy i w wolne dni rzadko kiedy siedzimy w domu.
Tego dnia ruszyliśmy do Hitzacker, małego miasteczka nad Łabą, w Dolnej Saksonii. Bardzo długo nie mieliśmy pojęcia, że tak niedaleko nas znajduje się mieścinka w moim ulubionym stylu, z domkami w kratkę, wąskimi brukowanymi uliczkami i spokojem tak poszukiwanym w wolne od pracy dni. Jest w Hitzacker coś jeszcze, co wyróżnia je spośród innych miast tego typu ale jest bardzo podobne do miasta dobrze znanego nam wszystkim. Honorowymi "mieszkańcami" Hitzacker są bowiem krasnale, wykonane przez artystkę Beatę Zwolańską-Hołod, tę samą, której dzieła można tak licznie oglądać na wrocławskich ulicach.
Zgodnie z legendą wieki temu w jednej z okolicznych winnic mieszkały dobre i uczynne krasnale, pomagając mieszkańcom w codziennych czynnościach. Jako wyraz wdzięczności i pamięci o tym, że krasnale miały czynny udział w rozwoju miasta, upamiętniono ich bytność stawiając im w różnych miejscach miasteczka małe ale jakże urocze pomniki.
Wybaczcie mi proszę większą niż zazwyczaj ilość zdjęć ale Hitzacker to przepiękne miasteczko, z ogromem mojej ulubionej architektury i klimatem, który zawsze mnie otula najmilszymi emocjami. Nie wiedziałam jak podejść do tematu, żeby nie zasypać Was lawiną zdjęć, których zrobienie było w Hitzacker nad wyraz łatwe: nieskończona ilość klimatycznych zakamarków a wśród nich krasnale, których wyszukiwanie jest świetną zabawą.
Wyszukiwanie gnomów miesza się w Hitzacker z zachwytami nad wszystkim tym co mamy dookoła. Bardzo często w ogóle zapominałam o tym, że chciałam szukać małych figurek bo moją uwagę skutecznie odciągały domy w kratkę, których w życiu widziałam ogrom a które nadal zachwycają mnie tak, jakbym je widziała pierwszy raz. Kratka to zdecydowanie mój ulubiony styl w architekturze.
Jeszcze do niedawna byłam pewna, że w ogóle nie tęsknię za wiosną ale teraz sobie przypomniałam ile radości dostarczają mi nasze jednodniowe wyjazdy i coś tam w sercu zadrgało, poruszając struny na których miłość do włóczęgi wygrywa miłe sercu melodie. I chociaż za oknem 15 stopni, co jest warte upamiętnienia bo to ewenement, że jest tak ciepło na początku marca, to nie mam złudzeń, że tak będzie aż do lata. Niemniej jednak coraz bardziej zbliżamy się do długich i ciepłych dni a fakt, że od jakiegoś czasu mamy marzec najpierw mnie zaskoczył a teraz nadal nie przestaje zadziwiać bo pojęcia nie mam kiedy to zleciało.
Chociaż o istnieniu Hitzaker dowiedziałam się przypadkiem to bardzo się cieszę, że tak się stało. Miła jest świadomość, że "królują" tutaj krasnale podobne do tych wrocławskich i wykonane przez naszą rodaczkę. Ich wyszukiwanie może być świetną zabawą chociaż przyznam się Wam, że we Wrocławiu wydaje się to być dużo łatwiejsze. Bo tutaj, chociaż miasteczko małe, to albo krasnale są bardziej ukryte albo nam od pobytu we Wrocławiu pogorszył się wzrok i instynkt detektywa. Kilku krasnali nie udało nam się zlokalizować a robiliśmy dużo, żeby tak się stało. Niemniej jednak bawiliśmy się przednio i to był naprawdę fajny dzień.
Pisząc o Hitzacker przypomniałam sobie radość jaką dają mi takie jednodniowe wycieczki oraz zdałam sprawę, że coraz szybciej zbliża się czas kiedy na stałe zagoszczą w naszej codzienności. Nie bez znaczenia jest również fakt, że odkąd wróciłam z Anglii, czyli od tygodnia, codziennie jest ciepło i świeci słońce. Najniższa temperatura ostatnich dni to 13 stopni, najwyższa 18, najczęściej jest gdzieś pomiędzy. I nie pomyślcie, że bawię się w synoptyka, poprostu to co się dzieje w pogodzie wywołuje we mnie niedowierzanie tak wysokie, że oczom nie wierzę w to co widzę i muszę to regularnie sprawdzać w aplikacji. Której, żeby było śmieszniej też nie wierzę, chociaż skaczę z radości bo teraz akurat ma rację. Jak zapewne większość z Was się domyśla, w związku z pogodą roznosi mnie energia, przede mną wspaniały weekend bo w planach mam takie cudowności jak rower, rzeka i las. Czy może być coś lepszego?

Ależ mnie ta ilość fot cieszy. Uwielbiam takie domy, klimatyczne uliczki. Krasnale są super, legenda fajna. To jest bardzo przyjemny post. Miej cudowny weekend, zresztą taki Ci się zapowiada. Niech poczucie totalnej radości jest z Tobą. Pozdrawiam cieplutko. :))
OdpowiedzUsuńDziękuję Aga, ja Tobie też życzę wiosny w sercu i za oknem chociaż wiem, że wolisz te chłodniejsze pory roku. Mnie roznosi energia 😃
UsuńZa wiele zdjęć? nigdy, zwłaszcza gdy takie perełki pokazujesz!
OdpowiedzUsuńNajbardziej spodobał mi się krasnal z bułeczkami!
Mogłabym tam zamieszkać:-)
Krasnal z bułeczkami i precelkami siedzi na schodku przed piekarnią. Oprócz krasnali i klimatycznych domów ma Hitzacker jeszcze jedną zaletę a mianowicie jest położone nad Łabą, niedaleko terenów naprawdę pięknych przyrodniczo. Uściski.
UsuńPiękne zdjęcia i widoki :) Ja wręcz odwrotnie, już od końca lata czekam na wiosnę :D
OdpowiedzUsuńU mnie zawsze też tak było. Jednak tegoroczna zima przypomniała mi jak bardzo lubię śnieg i świat zasypany białym puchem, było tak cudnie, że w ogóle nie tęskniłam za wiosną. Ale teraz, po pierwszych pięknych dniach zaczynam się cieszyć z tego co przed nami i z utęsknieniem czekam na magnolie.
UsuńPięknych marcowych dni.
Dziękuję, że zaprosiłaś nas na spacer po takim fajnym miasteczku. Podoba mi się wszystko od domów w kratkę po schowane krasnale. Nie dziwię się Twoim zachwytom, bo rzeczywiście gdzie nie spojrzeć to coś miłego dla oka. No i potwierdza się twierdzenie - małe jest fajne. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńO tym, że małe jest fajne przekonuję się regularnie, w temacie odwiedzanych miasteczek ta zasada nie myli się. Ja mam duszę wiejską łamane przez małomiasteczkową, niewielkie mieścinki to moje miejsca na ziemi.
UsuńNiedzielne serdeczności.
Urocze miasto! A ja się cieszę, że dowiedziałas się o nim przypadkiem bo dzięki temu i ja wiem o jego istnieniu.
OdpowiedzUsuńWcale się nie dziwię że napstrykalas tyle fotek, bo jest czym się zachowywać!
I nie ma nic lepszego więc tych 15 stopni, lasu czy rzeki Ci życzę 😘
Niestety jak to często w weekendy bywa trochę skiepściła się pogoda i zamiast rowerowania mam blogowanie. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło bo przy okazji zrobiłam pranie, porządki w szafie i wysprzątałam kuchnię :). Od jutra znowu słońce.
UsuńOgrom ciepłych uścisków.
Uwielbiam takie malownicze miejsca, uwielbiam oglądać je Twoimi oczami, a najbardziej lubię miejsca, które zwiedza się po śladach krasnali, jelonków, bachusów czy królików oraz innych koziołków.
OdpowiedzUsuńWrocław zwiedzałam na przykucu, zgięta w pół, i tutaj było podobnie. Zwiedzanie śladem ciekawych figurek może być naprawdę świetną zabawą, miła jest też świadomość że w małym niemieckim miasteczku usłyszeli o wrocławskich krasnalach i zapragnęli mieć własne, chociaż też wrocławskie :)
UsuńNo i rozlały się nasze krasnale po świecie! Cieszę się, że je tam odnalazłaś, ale z zazdrością lekką powiem ci Monia, że nawet bardziej pasują do tamtej architektury niż do naszej, wrocławskiej. Bardziej pasują im tamte bajkowe klimaty w kratkę. Dzięki za ten, Twoim zdaniem, przydługi spacerek, ale takie cuda to można oglądać prawie z nieskończoność. Najlepsze życzenia z okazji Dnia Kobiet Monia. Całusy!
OdpowiedzUsuńHitzacker to miasto w moim ulubionym stylu, magiczne i bajkowe, a do bajek przecież pasują krasnale. Też potrafię sobie wyobrazić jak krasnale biegają i dokazują wśród tych kolorowych bajkowych chatek.
UsuńRadosnego tygodnia Ulcia i do usłyszenia.
Urocze są te krasnale. I jak je zobaczyłam, to od razu pomyślałam o Wrocławiu, a teraz już rozumiem, że to podobieństwo nie jest przypadkowe. Wyszukiwanie krasnoludków poszło Wam naprawdę dobrze, znaleźliście ich całe mnóstwo i gdybyś nie napisała, że nie udało się odnaleźć wszystkich, to bym sama nie wpadła na to, że może być ich tam jeszcze więcej. Architektura miasteczka też jest zachwycająca. Fajny klimacik i oczywiście jak na Niemcy przystało wszystko czyściutkie, schludne i zadbane. Dopisuję to miasteczko do mojej listy miejsc, które chciałabym odwiedzić.
OdpowiedzUsuńŚciskam :)
Mam wrażenie, że we Wrocławiu krasnale są wszędzie i łatwo jest jakiegoś przeoczyć bo znajdują się w różnych miejscach. Tutaj powierzchnia do poszukiwań mniejsza ale i mniej krasnali, z czego większość jest całkiem dobrze ukryta. Np. ta para w pontonie ukryta była w trawie, wiem że to pewnie przez długie jej niekoszenie ale jednak widoczne były słabo.
UsuńZostaw sobie Hitzacker na czwarty wizytą u mnie bo na trzecią wstępny plan już mam, zapewniam Cię że będziesz zachwycona ogromem różnorakich doznań 😃.
Czy to znaczy, że powinnam rezerwować bilety? :D
UsuńNo tak! Tylko zgraj z Ulą termin. W sobotę w jednym ze sklepów widziałam wyprzedaż ślicznych zimowych kubków i sobie wyobraziłam jak we trzy pijemy z nich herbatę z kulkami 😃
UsuńTeż lubię taką architekturę, małe miasteczka i spokój. Nie mam też nic przeciwko wiośnie, zwłaszcza po długiej i mroźnej zimie. Jak przeczytałam o krasnalach w tytule posta trochę się skrzywiłam bo myślałam, że będziesz pisać o tych ogrodowych .. A te wrocławskie i im podobne są bardzo sympatyczne, też wyszukiwałam, jak dziecko, ale po wyszukaniu z pięćdziesięciu poddałam się, jest ich tak wiele, że trzeba by cały czas poświęcić szukaniu. Ale nawet te znalezione cieszyły mnie ogromnie i teraz po sześciu, a może siedmiu wizytach we Wrocławiu za każdym kolejnym razem zdejmę jeszcze kilkoro.
OdpowiedzUsuńPewnie są gdzieś w internecie blogowe wpisy poruszające temat ogrodowych krasnali ale to nie moja tematyka. Nawet gdybym chciała to wyszły z mody i niemożliwe byłoby zebranie dokumentacji fotograficznej 😃. We Wrocławiu byłam dwa razy i za każdym razem robiłam zdjęcia krasnali ale za tym drugim zdałam sobie sprawę jak wiele ich jest. Trzeba było patrzeć pod nogi bo pojawiały się niemal wszędzie a zabawa w ich szukanie nie miała końca. Znalazłam zatem mały Wrocław tu niedaleko 🙂.
UsuńFajnego weekendu.
Domy w kratkę też należą do moich ulubionych. Dlatego jeden jest w moim posiadaniu 👍 W Zielonej Górze są z kolei bachusiki, które pokazują historię winiarstwa. Szukałyśmy ich w zeszłym roku z wnuczką.
OdpowiedzUsuńPozdrowienia z Gryfowa Śl.
Czyli jesteś szczęściarą! Zawsze widząc bajkowy pokratkowany domek myślę sobie, że wnętrze też musi być klimatyczne bo w moich wyobrażeniach w takich domach zatrzymał się czas. Ale mam świadomość, że prawda jest zgoła inna i trochę bardziej nowoczesna.
UsuńWeekendowe pozdrowienia i uściski.
Niesamowite te krasnale. Ja widziałam i chodziłam krasnalową ścieżką we Wrocławiu .... pięknie i bardzo ciekawie było, bo jeden krasnal jest tam nawet w ogrodzie zoologicznym.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię serdecznie
Ja znalazłam krasnale na jednej z ulicznych wrocławskich latarni i też byłam zaskoczona jak one się tam wdrapały 😄.
UsuńMiła jest świadomość, że krasnale stworzone przez Polkę dotarły nawet do małego niemieckiego miasteczka. Moc pozdrowień.
Taka cudowna miejscowość a Ty Monia zamieściłaś tylko 28 zdjęć i piszesz aby Ci wybaczyć. Kochana, ja czuję niedosyt. Pisałam Ci wielokrotnie, że uwielbia Twoje zdjęcia. Wracając do postu, to zachwyciła mnie architektura Hitzacker, bo od zawsze uwielbiam domy z muru pruskiego. A poza tym Hitzacker skradło moje serce bo są tam prześliczne krasnale a ja uwielbiam w polskich miastach tropić takie figurki.
OdpowiedzUsuńSerdecznie Cię pozdrawiam:)
Dziękuję Ci bardzo za rozwianie obaw dotyczących zbyt dużej ilości zdjęć, jak na panujące na tym blogu standardy 28 to dużo 🙂. No ale są miejsca wymuszające na mnie łamanie zasad i Hitzacker jest właśnie jednym z nich. Ciepłem otula mnie świadomość, że nasze rodzime krasnale dotarły nawet tutaj.
UsuńPozdrawiam Cię przeserdecznie i życzę Ci radości i słońca na kolejne dni. Niech to będzie fajny tydzień.
Trochę jak nasze wrocławskie krasnale :)
OdpowiedzUsuńBo to są nasze wrocławskie krasnale, napisałam o tym.
Usuń