Czytam, więc jestem, uwielbiam się przemieszczać, i nie ważne czy samolotem, czy rowerem,zapamiętywać chcę - sercem i aparatem, a żyć nie mogę bez książek, podróży, roweru, spacerów, rozmów i moich licznych pasji. Dzięki hektolitrom herbat wszelakich wypijanych codziennie trzymam się jakoś w pionie:)

W razie pytań lub chęci kontaktu: malamo@op.pl :)

Warto przeczytać


14/01
2026

Jak mi się żyło w 2025 roku. Wspominki

 Tradycyjnie jak co roku o tej porze zabieram się do wpisu, którego pisanie jest dla mnie wielką przyjemnością, i który zawsze bardzo mnie cieszy. Tradycyjnie powinnam również napisać, że pojęcia nie mam, kiedy te dwanaście miesięcy zleciało ale wiecie co? W tym roku mi się dłużyło. Wiem, że to sprawka tego, że bardzo dużo się działo a do mnie nie dociera fakt, że tyle przygód udało mi się upchnąć w zaledwie jednym roku. Bo zawsze w styczniu, kiedy czytam u innych całoroczne podsumowania i zaczynam planować napisanie własnego mam taki moment zatrzymania, w którym myślę: ej no, chwila, przecież dopiero takie podsumowanie pisałam! A teraz mam wrażenie, że poprzednie podsumowanie pisałam wieki temu.

AUSTRIA

 To był świetny rok i chyba nie ma rzeczy, której żałuję albo która wywołuje we mnie jakieś złe emocje. Mogłabym co prawda ponarzekać, że w Alpach było mało śniegu albo że wracając od Marty przez opóźniony lot nie zdążyłam na ten przesiadkowy w Amsterdamie a kolejny mi odwołali, ale kto by się przejmował drobiazgami? No ja to z pewnością nie. W Alpach, pomimo śniegu po kostki i tak ubaw miałam po pachy a z Anglii co prawda późno w nocy, ale wróciłam zatem nie ma tego złego...

ANGLIA

 Miniony rok był rekordowy jeśli chodzi o podróżowanie bo najdłuższy urlop od lat sprawił, że miałam  duuuuuużo czasu, z którym dobrze wiedziałam co zrobię już w dniu, w którym złożyłam wypowiedzenie. Samolotem leciałam osiemnaście razy, byłam w sześciu, w tym trzech nowych dla mnie, krajach i na dziewięciu lotniskach, odwiedziłam trzy europejskie stolice. Dużo jeździliśmy po okolicy ale to przecież żadna nowość, byłam na niemieckiej wyspie i w niemieckim Wrocławiu, spełniłam marzenie o Toledo, widziałam lodowce, spałam w samochodzie, widziałam pierwszą w życiu zorzę polarną, pobiłam rekord życia na rowerze, pływałam po fiordach, spotkałam się na drinka z ulubioną pisarką, dwa razy spędziłam urlop z Anią, poleciałam do Marty i gościłam u siebie dwie cudowne blogowe koleżanki, z czego jedną dwa razy. Wyszłam z domu w dresie i w kapciach zamiast kluczy do mieszkania zabierając ze sobą klucz do samochodu, w konsekwencji czego spędziłam popołudnie u sąsiadki. No i zmieniłam pracę chociaż w sumie od tego powinnam zacząć bo gdyby nie to to nie wydarzyłoby się sporo z przygód, o których pisałam sekundę temu. 

GELTINGER BIRK

GOTHMUND

 Pierwszą zeszłoroczną przygodą była podróż pociągiem do Austrii. Odwiedziłam Salzburg i postawiłam moje małe stópki na kilku mniej lub bardziej ośnieżonych alpejskich szczytach.

SALZBURG

 Majówkę spędziłam w Anglii u mojej kochanej Martulinki, do której znów lecę niedługo!

W czerwcu popłynęłam z koleżanką na niemiecką wyspę Helgoland

 a kilka dni później zwolniłam się z pracy. Po powrocie do domu kupiłam bilety do Budapesztu, który marzył mi się od lat. Wróciłam przezachwycona a Budapeszt to jedna z najpiękniejszych stolic, w jakich byłam. Tak bardzo był to udany wyjazd, że w drodze na lotnisko płakałam 😀.


 Po powrocie z Węgier z radością rozpoczęłam najdłuższy urlop do lat. Miałam dużo wolnego czasu, który wykorzystałam w najfajniejszy możliwy sposób: dużo rowerowałam, czytałam i huśtałam się w koszu na balkonie, gdzie beztrosko upływała mi codzienność.

HAMBURG

  W zeszłym roku przeczytałam 69 książek, w większości świetnych, ale niestety był to również rok kilku tak beznadziejnych pozycji, że zastanawiałam się co widziały w nich wydawnictwa, że zgodziły się je wydać. Chyba jeszcze nigdy w aplikacji Lubimy Czytać nie dałam książce jednego punkta a w poprzednim tak i to kilka razy, kilku książkom dałam też dwa lub trzy punkty a to nie zdarza mi się często.

MOJE MALEDIWY

ZALETY MIESZKANIA NA ZA...PUPIU

 W lipcu, za namową koleżanki, spontanicznie poleciałam z nią do Bergen. Spędziłam wtedy również trochę czasu w moim rodzinnym Trójmieście i spotkałam się na drineczka z moją ulubioną autorką thrillerów. Sonia Rosa ( pseudonim ) raczej nie spotyka się z czytelnikami, unika wywiadów i udziału w targach książki a ja pamiętam jak dziś dzień, w którym siedząc na balkonie postanowiłam do Niej napisać z propozycją spotkania. Kasia odpisała mi już tego samego dnia a chwilę później byłyśmy umówione. Spędziłyśmy razem fantastyczny wieczór, czułam się jak na spotkaniu z koleżanką, było tak fajnie, że nie mogłyśmy się rozstać. Powiem Wam, że to wydarzenie jeszcze mocniej utwierdziło mnie w przekonaniu, że trzeba podejmować próby realizacji marzeń, nawet tych, które wydają się najbardziej szalone i niemożliwe do spełnienia. Bo sami powiedzcie jak często zdarza się, że ulubiony autor chce się z Wami spotkać chociaż raczej tego nie robi? Kasia przyznała mi się później, że moja wiadomość Ją ujęła a serce podpowiadało, że powinna się ze mną spotkać. Zdradzę Wam w sekrecie, że już jesteśmy umówione na makaron 😀.

BERGEN

WYSPA SOBIESZEWSKA

GDAŃSK

 W sierpniu za namową Ani poleciałam do Madrytu

 skąd wyskoczyłyśmy na jeden dzień do Toledo.

 Też zauważyliście, że bardzo ulegam wpływom, całe szczęście są to pozytywne wpływy dobrych ludzi a ja z przyjemnością daję się sprowadzać na podróżniczo-przygodowe manowce, gdzie mi dobrze, wygodnie i czuję się jak w domu. Cieszę się też, że idę przez życie z osobą, która podróżować lubi tak samo jak jak a kiedy nie może gdzieś ze mną lecieć to namawia i zachęca do tego, żebym leciała sama. Robi kanapki, zawozi nocą na lotnisko i nocą z lotnisk odbiera a pomijając te aspekty okołopodróżnicze jest też dobrym człowiekiem. Bez takiego wsparcia i motywacji ten rok nie byłby taki ciekawy.

 Dwa dni po powrocie z Madrytu znów siedziałam w samolocie, a raczej w samolociku, i podniebną autostradą gnałam spełniać kolejne z marzeń. Moim celem była Islandia, o tym że było przeobłędnie dobrze już wiecie ale ponieważ przyjemności nigdy za dużo to jeszcze się pojawią islandzkie wpisy bo i zdjęć, i wspomnień mam ogrom. Widziałam lodowce, zorzę polarną i oszałamiające krajobrazy, których w życiu nie zapomnę.

ISLANDIA

ISLANDIA

KUCHNIA, SYPIALNIA, GARDEROBA, RUPIECIARNIA I ŚRODEK TRANSPORTU W JEDNYM

 Po powrocie zaczęłam szukać pracy co na szczęście nie trwało długo i skończyło się szybko i szczęśliwie. W międzyczasie zaplanowaliśmy noworoczny wyjazd ze znajomymi do Włoch a kilkudniowy urlop na początku grudnia spędziłam w doborowym towarzystwie dobrze Wam znanych blogowych koleżanek. Było przewspaniale i chociaż na początku myślałam, że skoro mam urlop to powinnam gdzieś wyjechać, cieszę się, że zostałam w domu. Dzięki temu były u mnie Julka z Ulą a ja spędziłam jedne z najpiękniejszych w tym roku dni. Kochani, jeżeli są w blogosferze osoby, z którymi chcielibyście się spotkać to nie wahajcie się, róbcie wszystko żeby Wasze ścieżki przecięły się w dogodnym dla obu stron miejscu. Ej, czekajcie, a może to jest właśnie dobry moment żebym wypowiedziała głośno to co siedzi mi w głowie już od jakiegoś czasu: co myślicie o tym, żebyśmy spotkali się w szerszym gronie? Latem albo wiosną? Kilku uczestników już mam, mam również prawą rękę, która zgłosiła się jako pomoc przy organizacji - bardzo proszę o gromkie brawa dla Anity ( KLIK chociaż pewnie dobrze Anitkę znacie ). Mielibyście ochotę na taką przygodę? Ja tak!

 Całkiem zapomniałam, że w październiku byłam na immersyjnej wystawie Od Vermeera do Van Gogha i byłam mile zaskoczona jak było fajnie bo do takich wynalazków podchodzę raczej sceptycznie. 


Byliśmy na zakupach na farmie dyń. Część zdobyczy wylądowała w zupach a część aż do świąt cieszyła oko jako jesienna dekoracja.

 Podejrzewam, że ten rok był rekordowy jeśli chodzi o częstotliwość odwiedzania świątecznych jarmarków, które uwielbiam i na które zawsze znalazło się fajne towarzystwo. Grudzień w tym roku był magiczny, były u mnie Ula i Julka ale to już wiecie. Spędziłyśmy razem wyjątkowy czas i kiedy wracam pamięcią do minionego roku to myśląc o pierwszych dniach grudnia nieustannie się uśmiecham.


  Z wielką przyjemnością pokazałam dziewczynom ulubione zakamarki Hamburga, w tym dawną rybacką dzielnicę Blankenese, pojechałyśmy również do Bremen. 



 Końcówkę roku spędziłam we Włoszech, gdzie rzutem na taśmę spełniłam marzenie o Cinque Terre i Pizie. Podczas tego wyjazdu widziałam więcej włoskich miejsc ale że rzecz się miała już w Nowym Roku to będę je wspominać za rok.


 Są tacy, którzy twierdzą, że przed nowym rokiem trzeba zrobić porządki aby przywitać go w czystości,  ja nowy rok powitałam z kurzem na meblach, koszem pełnym brudów do prania i z pełną zmywarką. Nie mogę też zapomnieć o niepościelonym łóżku bo samolot do Włoch mieliśmy wcześnie rano i nie w głowach były nam takie ekscesy jak poprawianie kołdry i trzepanie poduszek. Dobrze, że nie jestem zabobonna bo byłabym spalona już na starcie. Całe szczęście, że sylwestra spędziłam z dala od tego bałaganu a uporałam się z nim już po powrocie.

 To był wspaniały rok i zawsze kiedy sobie myślę, że lepiej być nie mogło to kolejny rok pokazuje, że jednak było. Na ten rok nie mam planów ani żadnych marzeń, nie mam też żadnych wobec niego oczekiwań. Oby tylko nie działo się źle. Niech nie opuszcza mnie dobry humor, pogoda ducha i radość ze zwykłych rzeczy a codzienność dostarcza wielu powodów do uśmiechu. Patrząc na to, że ten rok dopiero co się zaczął a ja mam już na koncie pierwszy zagraniczny urlop, odwiedzony nowy kraj, spotkanie we Florencji z kolejną blogową koleżanką, cieszyłam się białą zimą a kilka dni temu kupiłam bilety na kolejny wyjazd, perspektywy mam zacne a 2026 zaczął się z przytupem. Niech tylko dalej trzyma taki poziom!

 Kochani, minął kolejny rok, który był również kolejnym rokiem mojego blogowania, archiwum mojego trzymania się chmur wzbogaciło się o 49 nowych wpisów. Z całego serca dziękuję Wam, że tutaj zaglądacie i dzielicie się swoimi przemyśleniami, zostawiacie życzenia i dobre słowa. Bez Waszej obecności ta cała pisanina miałaby dużo mniej sensu. Cieszę się, że z roku na rok rośnie liczba tych z Was, których miałam szczęście poznać osobiście. Życzę Wam wielu powodów do radości w nowym roku, czerpcie z życia pełnymi garściami, dbajcie o siebie, spełniajcie marzenia, realizujcie pasje i żyjcie w zgodzie ze sobą. Mam nadzieję, że za rok spotkamy się tutaj w tym samym składzie i wszyscy będziemy zadowoleni i szczęśliwi. Trzymajcie się radośnie moi najmilsi ludzie, niezmiernie się cieszę, że Was mam!



Komentarze

  1. Piękne masz wspomnienia, a tych Alp to w dalszym ciągu Ci zazdroszczę, ale tak pozytywnie. Niech te wspomnienia pozostaną z Tobą na długi, długi czas. Pozdrawiam zimowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alpy są niesamowite. Od tego wyjazdu minął prawie rok a ja nadal wspominam te widoki chociaż liczyłam na zdecydowanie więcej śniegu ale niestety zmiany klimatu widać również w wysokich górach.
      Dobrego dnia, serdeczności.

      Usuń
  2. Faktycznie zaszalałaś w poprzednim roku podróżniczo. Każdy z tych pobytów opisujesz tak radośnie, że czytającym się udziela Twój entuzjazm. U nas też były wyjazdy planowane i o wiele więcej spontanicznych lub w ostatniej chwili zmienianych. Mając dom i zobowiązania rodzinne tych wyjazdów było zdecydowanie mniej niż u Ciebie ale też sprawiły sporo radości. Żona nie wyobraża sobie życia bez wnuków więc często poświęcamy im czas. Dla nas to też jest czas radosny a czasem lekko zwariowany. Życzę dużo zdrowia i kolejnych fascynujących odkryć podróżniczych i towarzyskich. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim głównym ograniczeniem jest praca na etacie, bywa że czasem w weekendy, co niestety trochę ogranicza weekendowe wyjazdy. Ale i tak uważam, że udaje mi się całkiem dużo z urlopów i wolnego czasu wycisnąć. Asię doskonale rozumiem, czas spędzony z najbliższymi jest i ważny, i cenny i przy całym moim zamiłowaniu do podróży rozumiem, że stawia to ponad poznawanie świata.
      Życzę Wam wielu ciekawych podróży, pięknych chwil z najbliższymi a Asi dużo, dużo zdrowia. Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  3. Rzeczywiście bardzo duzo się u Ciebie działo, i przed przeczytaniem podsumowania podejrzewałam, że zebrało się sporo przeżyć jak na jeden rok :) Tylko lepiej, jeśli tak pozytywne!
    Zaciekawiła mnie ta immersyjna wystawa. Jestem sceptycznie nastawiona do takich wynalazków, ale wydaje mi się, że Ty jeszcze bardziej, więc skoro byłaś zadowolona, to może powinnam dać kiedyś szansę, gdy będzie okazja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce też one są, sprawdź u siebie. Fajne połączenie ruchomego obrazu i dźwięku a wszystko to z rzutników na duże powierzchnie. Bardzo mi się podobało, na kolejne też pójdę.

      Usuń
  4. To nie podsumowanie roku, to piękna opowieść o pasji podróżowania i ludziach, z którymi Ci po drodze.
    Oby i ten rok był wspaniały, a nawet jeśli planów nie ma, to może się okazać tym ciekawszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie są w tym wszystkim najważniejsi, cieszę się, że mam do nich szczęście.
      Lubię jak plany same mi się tworzą w międzyczasie, coś tam co prawda planuję ale ze świadomością, że wszystko może się zdarzyć. Chociaż zdecydowanie bardziej lubię spontaniczne przygody 😀.

      Usuń
  5. Planów może nie być, bo to nie są one potrzebne i bez planów odbędziesz wiele ciekawych podróży i poznasz parę nowych osób. Jeśli uda się zorganizować takie spotkanie (dziś w komentarzu u mnie wspominała o takim też Alicja) to byłoby fajnie. Rok miałaś niezwykle bogaty w odkrycia i przygody. Podziwiam Twoją spontaniczność, której mnie trochę brakuje. Dobrego Roku nawet nie muszę ci życzyć, bo jestem przekonana, że taki będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że Alicja też byłaby chętna spotkać się w większym gronie bo już mnie do siebie zapraszała. I naprawdę mam nadzieję, że się spotkamy. My dwie na pewno jak będę w Gdyni.
      Dziękuję za wiarę w to, że to będzie dobry rok, zrobię wszystko żeby tak było. Uściski.

      Usuń
  6. Cały rok w jednym wpisie - fajne są te podsumowania. Cudowne miejsca, cudowne przeżycia i jeszcze cudowniejsi ludzie wszystko razem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię czytać takie podsumowania u innych ale również te swoje z poprzednich lat. Pomagają mi one pamiętać ale również uświadamiają jakie mam fajne życie. Pięknych styczniowych dni.

      Usuń
  7. No, powiem Ci Monia, że miałaś super fajny rok. Ale tak mają osoby, które są super fajne. Ja się bardzo cieszę, że byłam jego niewielką częścią. Za to wspomnienia, które pozostały są przeogromne!
    Co do zjazdu blogerów jestem za. Czekam na dalsze decyzje i głosy. Całuję mocno:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to niewielką? Kochana, byłaś dużą i ważną częścią moich przygód i sprawiłaś, ze grudzień był jednym z najfajniejszych miesięcy w całym roku. W dniu kiedy przyjechałyście zaczęły się dla mnie święta! Odzew na razie żaden zatem trzeba coś planować "prywatnie", między nami, Alicją, Gosią i Anitą, może Julka przyjedzie. Albo kiedyś wspomnę o pomyśle spotkania w osobnym wpisie bo teraz napisałam o tym pod koniec i pewnie dużo ludzi nie doczytuje 😃. A jak nie to się umówimy z tymi co chcą, o! Zaproszenie przecież mamy 😀. Buziaki Uleńka, spadam poczytać jak było na Kaszubach. Fajnego weekendu!

      Usuń
  8. Hej dziewczyny, ja w rozjazdach cały weekend, takie jednodniowe wycieczki, ponadto różne spotkania rodzinne. Teraz mam w głowie piątą symfonię Beethovena, której słuchałam w filharmonii kieleckiej i nie mogę dojść do siebie z wrażenia.
    Monia, rok miałaś cudowny ♥️
    Będę się odzywać w następnym tygodniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie Kochana! Ciesz się życiem i korzystaj z okazji do miłego spędzania czasu, później nam wszystko opiszesz 😀. Dobrej zabawy i radosnych dni. Uściski.

      Usuń
  9. Ale miałaś piękny rok ! Niech następny będzie równie piękny !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Dołożę wszelkich starań żeby tak było. Ja Tobie również życzę dobrego, obfitego w piękne momenty roku. Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  10. Monia, wreszcie jestem!!! "Wykopałam" się spod śniegów, które zasypały nasz kraj. Niemal dosłownie, bo wyjazd do Szczawnicy w apogeum śnieżycy mocno zweryfikował moje umiejętności jako kierowcy. Na szczęście mąż był obok, wyciągnął z opresji i wszystko skończyło się szczęśliwie :-))
    Cudownie i z bananem na twarzy czyta się Twoje wspomnienia z minionego roku! Jestem przekonana, że i ten 2026 będzie dla Ciebie piękny i obfitujący w nowe, fantastyczne przeżycia. Tego, z całego serca Ci życzę!
    Oczywiście zrobię, co w mojej mocy, byśmy wreszcie spotkały się osobiście i to w szerszym gronie - wszystkich chętnych i gotowych na takie wyzwanie ;-)) U mnie pełna dyspozycyjność czasowa, więc będziemy w kontakcie!
    Ściskam gorąco i pozdrawiam najserdeczniej...
    Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ jako pierwsza poparłaś moją myśl o spotkaniu, to oprócz zaszczytu bycia moją prawą ręką masz zarezerwowane pierwsze miejsce na liście zgłoszeń 😃. Jestem tak pozytywnie nastawiona to tego pomysłu, że nawet sobie nie wyobrażasz, ekscytacja level milion. Ciekawe co to będzie jak już ustalimy termin i będzie znana lista chętnych. Bardzo się cieszę, że samochodowa przygoda skończyła się szczęśliwie, bez żadnych niemiłych zdarzeń. Jak się spisuje nowy samochód?
      Anitka, życzę Ci dużo ciepła na te mroźne dni i ściskam super mocno.

      Usuń
    2. Monia, ja również czekam z niecierpliwością na rozwój sytuacji i ogromnie się cieszę ze wstępnych deklaracji kilku osób. Myślę, że kluczowy oprócz terminu, będzie też wybór miejsca spotkania, aby okazał się dogodny dla większości chętnych 😉
      Będziemy więc w kontakcie... a wymarzone autko daje mi teraz pełną samodzielność i niezależność w podróżowaniu 😊
      I dziękuję za życzenia, bo tego srogiego mrozu mam już po kokardę... codziennie rano poniżej 10 stopni, dlatego tak pragnę choćby chwilowego powiewu cieplejszego powierza...
      Serdeczności posyłam!

      Usuń
    3. Dla mnie fajnie by było gdyby w mieście naszego spotkania było lotnisko ale dostosuję się jakby co i dojadę gdzie będzie trzeba. Myślałam, żeby jak już będzie lista chętnych, wybrać jakieś miejsce pośrodku miejsc zamieszkania, tak żeby każdy miał tak samo blisko ( albo daleko ). Jeżeli zdecydujemy się na spotkanie weekendowe to będzie trzeba również znaleźć jakieś lokum, które nas pomieści, albo hotel. Ale zacząć trzeba od listy chętnych i od daty a dalej to już zostaną drobiazgi.
      Ja z mrozu jestem taka zadowolona, że sobie nie wyobrażasz, nigdy nie przypuszczałam że tyle radości da mi zimno, którego przecież szczerze nie lubię 😃.
      Nie daj się chłodom Anitka, polecam hektolitry herbaty albo grzane winko, ale w mniejszych niż herbata dawkach. Buziaki.

      Usuń
  11. Wzruszyłam się czytając Twoje podsumowanie. Jak ja się cieszę, że Cię poznałam, również osobiście. Bije od Ciebie tyle pozytywnej energii i optymizmu, że trudno się tym nie zarazić. Wiesz już, że ja również jestem chętna na spotkanie bloggerów, więc jeśli tylko podpasuje mi termin, możecie na mnie liczyć.
    Miałaś pozytywnie szalony rok i życzę Ci, żeby i ten taki był!
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobimy to tak żebyś i Ty mogła być bo sobie nie wyobrażam żeby Cię nie było. Również bardzo się cieszę, że Cię poznałam i że możemy spotykać się często i regularnie, i w dodatku w rożnych krajach 😀. To cudowne móc spełniać marzenia w tak fajnym towarzystwie. Do zobaczenia za miesiąc!

      Usuń
    2. Jeśli nie będę mogła być osobiście, to na pewno będę z Wami myślami :)
      To życie jest niesamowite. Jeszcze kilka lat temu nawet przez myśl by mi nie przeszło, że spotkam się na żywo z blogowymi znajomymi, a teraz popatrz, widujemy się regularnie :)
      Ściskam

      Usuń
    3. Ja się widuję z Tobą nawet częściej niż z nieblogowymi koleżankami 😃. Cieszę się, że mi się ta blogowa paczka rozkręca i nie dość, że goszczę u siebie to i sama się wpraszam w gościnę, tak dla równowagi 😃. Moja ekscytacja sięga chmur!

      Usuń
  12. Wspaniały miałaś rok, bogaty podróżniczo, czytelniczo, spotkaniowo i artystycznie. Na pewno 2026 będzie równie bogaty, pełen pięknych podróży i nowych doświadczeń. No i oby się udało spotkanie "blogowej rodzinki", czego Tobie i sobie z serca życzę :) A nowy tydzień niech każdego dnia pozwoli Ci się choć trochę uśmiechnąć i czerpać z życia tak jak Ty to potrafisz :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że uda się zorganizować spotkanie bo jest całkiem sporo chętnych. Problemem może być zgranie terminów ale całym sercem wierzę w to, że przy odrobinie dobrej woli uda nam się dogadać. Cieszę się, że i Ty chcesz dołączyć do tego zacnego grona i już się cieszę na spotkanie. Życzę Ci pięknych styczniowych dni.

      Usuń
  13. Miałaś cudowny rok, obfity w przygody i nowe doświadczenia! Ja jestem na spotkanie bardzo chętna, więc jak już coś uda się zorganizować koniecznie mnie poinformuj! Uściski ♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie, że też chcesz się spotkać, bardzo się cieszę! Wpisuję Cię na wstępną listę i obiecuję informować na bieżąco chociaż wszystko będziemy ustalać publicznie wszyscy razem. Może zabierzesz również dziewczyny? Ściskam Cię przeserdecznie i życzę radosnego wczasowania.

      Usuń
  14. Przepiękny rok. Tylko pozazdrościć. Tyle przeżyć i wrażeń i pięknych widoków.
    Dzięki serdeczne że i ja mogłam to zobaczyć albo przypomnieć sobie, bo w niektórych miejscach też kiedyś byłam. Albo ... niedługo będę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podróżowanie to wspaniała rzecz ale nie mniej radości daje mi to, że mam się z kim dzielić wspomnieniami. Podróżuj ze mną zawsze kiedy masz ochotę 😃

      Usuń
  15. W sumie... pięknie spędzony rok:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

DZIĘKUJĘ ZA CZAS POŚWIĘCONY NA MOJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ. KAŻDY KOMENTARZ MNIE CIESZY I ZA NIE RÓWNIEŻ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.