2026
Jak radość to na rower...
... jak ulga spowodowana nadejściem urlopu, to też, a tym rowerem do lasu, zachwycającą trasą wśród łąk i pól.
Z niedającą się okiełznać radością oznajmiam wszem i wobec, że dotrwałam do urlopu, co w tym roku nie zawsze wydawało mi się takie oczywiste. W zeszłym roku zwolniłam się ze starej pracy i od października pracuję jako asystentka w dużym hotelu, który latem pękał w szwach a ja musiałam się mierzyć z wieloma nowymi zadaniami. I cóż, prawda jest taka, że na brak obowiązków narzekać raczej nie mogłam, było to chyba najbardziej pracowite lato w mojej karierze, ale i najbardziej ciekawe. Dużo się działo, miałam do ogarniania dużo nowych rzeczy ale to akurat dobrze, bo ja jestem z tych co lubią wyzwania. I tak jak wielu uczniów marzyło o tym, żeby 1 września nigdy nie nadszedł tak ja wyczekiwałam tej daty z utęsknieniem. I nadeszła!
Początek urlopu uczciłam w najlepszy możliwy sposób - na rowerze. Z głową lekką, spokojną, bujającą w obłokach. W hotelarstwie nie ma nic trudniejszego niż lato i wakacje a te się skończyły, nadeszła pora, żeby trochę w pracy odpocząć. Ale póki co będę odpoczywać gdzie indziej a mój największy obecnie problem zawiera się w pytaniu: co mam spakować? No i czy lepiej w plecak, czy jednak w walizkę?
Kiedy dzisiaj, po rekordowej chyba przerwie, wsiadłam na rower objeżdżając ulubione zakamarki, ze szczęścia byłam gotowa się rozpłakać. Ale ponieważ jestem na etapie walki z własnym mazgajstwem to winę za cisnące się do oczu łzy zwaliłam na słońce. Piesek bez łapki, ja w ryk, piesek bez łapki znajduje wspaniałą rodzinę, ja w ryk, piękny widok, ja w ryk, spotkanie z dawno nie widzianymi ludźmi, ryk, pożegnanie z tymi ludźmi, ryk, malutkie kózki i owieczki, ryk, zachwycająca muzyka słuchana na żywo, ryk, niewiele trzeba żebym się wzruszyła. Jeśli jeszcze tego o mnie nie wiedzieliście to właśnie jest okazja, żeby poznać mnie odrobinę lepiej 😄.
Wesołe jest życie wieśniaczki!
I chociaż przemijanie lata sprawiło, że zieleń jest trochę mniej soczysta to słońce prześwitujące przez korony drzew dodawało jej blasku i kładło mi się na drodze fantazyjnym cieniem. Słuchałam rechotu żab, przejeżdżałam przez wrzosowiska, a las pachniał tak, że o ludzie! Bez roweru nie ma życia a świat widziany z dwóch kółek wygląda naprawdę dużo ciekawiej. Perspektywa końca lata nie napawa mnie entuzjazmem ale cieszę się, że skończyły się wakacje i będę miała dużo więcej sił żeby po pracy robić ulubione rzeczy. Wierzę w to, że będzie mi sprzyjać pogoda.
Wiecie co? Dopiero jak wsiadłam na rower i radośnie ruszyłam w siną dal to zdałam sobie sprawę jak bardzo mi tego wszystkiego brakowało. Spoconego czoła, wyplątywania się z pajęczyn, plecaka z książką i earl grey'em, gapienia się w niebo. W tym roku najlepszą część lata zostawiłam sobie na koniec i to był naprawdę sprytny plan, sama sobie teraz tej pomysłowości gratuluję. A po urlopie będę korzystać ile się da z końcówki lata, całym sercem wierząc w to, że jesień będzie najpiękniejsza z możliwych. Mam ku tej nadziei silne argumenty: już od lat nie było tak długiej i pięknej ( czytaj: zaśnieżonej ) zimy, lato było ciągiem temperatur kojarzących mi się z Hiszpanią to co? Jesień będzie gorsza i okaże się taka sobie? Szczerze wątpię 😀.
Mili moi, życzę Wam wspaniałego września i samych pięknych, słonecznych dni! Bądźcie szczęśliwi!















Przez dwa dni nie można było wpisywać komentarzy, masakra.
OdpowiedzUsuńNowej pracy gratuluję, a urlop zawsze cieszy, niezależnie od terminu.
Kiedyś nie lubiłam jesieni, teraz lubię wszystkie pory roku!
Nowa praca już nie taka nowa bo 1 października stuknie mi rok, sama nie wiem kiedy to zleciało.
UsuńProblemy z komentowaniem mnie ominęły bo byłam na urlopie ale widzę, że w powiadomieniach nie pojawiają się nowe wpisy czyli coś się dzieje z blogspotem.
Ja chyba też dochodzę do wieku, w którym taką samą miłością darzę wszystkie pory roku. To dużo ułatwia.
Co znowu dzieje się z blogspotem? Nie dodaje komentarzy...
OdpowiedzUsuńNie wiem co się działo bo byłam na urlopie ale o tych problemach zdążyłam już dzisiaj przeczytać. Udało mi się też napisać kilka komentarzy co pozwala mi wierzyć, że problemy minęły.
UsuńNiełatwe jest życie blogera 🙂
Ależ jestem zła! Spędziłam wczoraj co najmniej godzinę czytając i komentując blogi a żaden z komentarzy nie został opublikowany...
OdpowiedzUsuńWycieczka fantastyczna, ja zdecydowanie za mało pedałuję w tym roku a masz rację - świat widziany z perspektywy roweru jest zupełnie inny. I ten wiatr we włosach, pocałunki słońca na twarzy, te endorfiny.
Również liczę na złotą, piękną jesień. Buziaki ♥️
Dziękuję, że mimo wszystko się nie poddałaś i zostawiłaś tutaj kilka słów. Chociaż rozumiem, że wielokrotne bezskuteczne próby pozostawienia komentarza były frustrujące.
UsuńJutro mój ostatni dzień urlopu i plany też mam rowerowe. Ściskam mocno!
Też mi się czasem oczy pocą, gdy coś pięknego widzę. Czasem trudno się nie wzruszać, ale tak mają tylko najwrażliwsi ludzie. Nie wypłacz tylko oczu za bardzo na wakacjach, bo tam znów będzie dużo pięknego. Miłego wypoczynku dla Was:)))
OdpowiedzUsuńOj tam, uroniłam ze szczęścia i wzruszenia kilka łez na urlopie, w tym również podczas lądowania we mgle i w deszczowych chmurach. Brak słonka był ku temu dobrym powodem 🙈.
UsuńPrzede mną ostatni dzień urlopu, muszę zrobić wszystko żeby było fajnie i miło. Buziaki 🥰.
To jest najzyczliwsza pora roku, jeszcze ciepło, a już nie ma męczących upałów, dzień jeszcze w miarę długi, za chwilę kolory, jest pięknie. Świetna pora na urlop, bez tłumów. Też ostatnio "wróciłam" na rower. A, i na bloga też, zapraszam 😊
OdpowiedzUsuńDzień niby jeszcze długi a mimo wszystko ostatnio zaskoczyła mnie ciemność o 21.
UsuńBardzo się cieszę z Twoich powrotów, na rower i do blogowania. Niech jedno i drugie sprawia Ci dużo przyjemności.
Co się dzieje z tym blogspotem ostatnio? Napisałam tyle komentarzy i żadnego nie opublikował?
OdpowiedzUsuńWcale mnie nie dziwi Twoja miłość do czterech kółek! Ile radości, endorfin daje trudno policzyć. Ja w tym roku stanowczo za mało pedałuję, muszę coś z tym zrobić.
Uściski ♥️
Mało pedałujesz bo dużo się u Ciebie i działo, i dzieje, a lato było bogate w przygody. Może końcówka lata i początek jesieni będą świetną okazją do rowerowych wycieczek, również z Darkiem 🙂.
UsuńWszystkiego dobrego na kolejne dni 🥰.
My od zawsze lubimy końcówkę lata i początek jesieni. Pogoda staje się spokojniejsza, kolory cieszą oczy i wycieczki w takich okolicznościach są przepiękne czy to rowerem czy pieszo. Przepięknego urlopu życzę pełnego cudnych widoków, okazji do wzruszeń i wielu miłych zaskoczeń. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńUrlop był niezapomniany, pełen tego czego mi życzyłeś. Spełniło się wszystko co do joty. Przede mną ostatni dzień urlopu, który mam zamiar spędzić w lesie, muszę odpocząć od egzotyki 🙂.
UsuńPourlopowe pozdrowienia.
U mnie lato bywa gorętszym okresem, bo klienci mają przestoje i wtedy można robić największe prace. W tym roku też czekałam na jesień, żeby było trochę więcej spokoju, no i na jesień zaplanowałam sobie urlop :)
OdpowiedzUsuńJesień mamy póki co bardzo ładną, tylko korzystać :)
Przez Sri Lankę i Malediwy, które mi przepadły przez wojnę na Bliskim Wschodzie, miałam w tym roku w urlopach przetasowanie i ten wrześniowy też miał wyglądać zupełnie inaczej. Ale zmiany wyszły mi na dobre, nie żałuję niczego, nawet tej Sri Lanki. Może kiedyś sobie odbiję.
UsuńUrlopy we wrześniu mają też tę zaletę, że przynajmniej teoretycznie powinno być mniej turystów ale na Krecie tego nie zauważyłam. Może to zatem tylko plotki 🙂
No i super. Warto mieć takie przyjemności, które dają nam autentyczną radość. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBez tych drobnych radości codzienne życie miałoby zdecydowanie mniej uroku. Trzeba cieszyć się wszystkim czym tylko można, bo w sumie po co się smucić bez powodu?
UsuńUściski.
Mi w tym roku znów zdrowotne problemy nie pozwoliły na rowerowe wycieczki. Może za rok? :)
OdpowiedzUsuńhttps://okularnicawkapciach.wordpress.com/
Przykro mi, że nadal walczysz z problemami zdrowotnymi, o których wspominasz już od jakiegoś czasu. Życzę Ci dużo zdrowia i trzymam kciuki za szybki powrót do pełni sił. Przytulam!
UsuńPewnie ruszyłaś już w świat skoro nie reagujesz na komentarze🤔
OdpowiedzUsuńprzejażdżka była znakomita jako
przedstart wakacyjny.
Ruszyłam i wróciłam, szybko zleciało 😃. Urlop zaczęłam na rowerze i tak samo mam zamiar jutro go zakończyć, od środy wraca rzeczywistość. No trudno.
UsuńBlogger znowu szwankuje. Mam nadzieję, że tym razem komentarz opublikuje się. Jesień zbliża się szybkimi krokami. Kolejny dzień bez słońca i na dodatek zimny. Musieliśmy włączyć gaz. Podziwiam przepiękne wrzosy i pole z aksamitkami. Cudownego urlopu.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Ja dopiero co wróciłam z krainy słońca ale lądowanie miałam w szarej rzeczywistości złożonej z ciemnych chmur i mgły. Jutro zapowiadają słońce a do jest mój ostatni urlopowy dzień, nie pozwolę mu się zmarnować. O ogrzewaniu staram się jeszcze nie myśleć, o jesieni zbliżającej się wielkimi krokami też, Tobie radzę to samo 😃.
UsuńPięknych kolejnych dni ze słońcem na niebie.
u nas podobne widoki :-)
OdpowiedzUsuńale niestety lato to chyba w innym kraju spędziłaś, bo u nas znów lałoooo połowę czasu letniego lało. wprawdzie drugą połowe grzało ale...za mało.
odpoczywaj i baw sie dobrze.
No dobra, było trochę deszczowych dni ale było też mnóstwo upalnych a ja wolę pamiętać to co dobre. Takich wysokich temperatur w naszej szerokości geograficznej nie pamiętam, jak sobie wspominam lato to widzę siebie niemal tylko w sandałach i sukienkach. To najlepszy dowód na to że było dobrze 😃
UsuńPiękna ta zieleń, może już nie tak soczysta jak wiosną czy na początku lata, ale ja lubię taki odcień zieleni - jest on wyjątkowo uspokajający. A tutaj na Majorce latem takiej zieleni ogromnie brakuje. A w tym roku było wyjątkowo upalne i jestem z tych ciepłolubnych, ale momentami miałam już naprawdę dość, więc z odetchnęłam z ulgą, gdy w zeszłym tygodniu przeszła przez wyspę burza i od teraz chociaż noce są rześkie.
OdpowiedzUsuńCieszę się Twoim szczęściem. Gratuluję wytrwałości w pracy. Teraz będzie już z górki. Poza tym wróciłaś z nową energią ze wspaniałego urlopu, więc nawet nie ma innej możliwości.
Uściski
Przełom sierpnia i września ma też tę zaletę, że las pachnie tak obłędnie jak nigdy!
UsuńMnie tej zieleni brakowało na Santorini bo może i miałam śliczne białe domki ale myślę, że one dużo ładniej wyglądałyby wśród drzew zamiast na suchym zboczu. No ale przecież nie można mieć wszystkiego, w temacie architektury krajobrazu również.
U nas dzisiaj w nocy tak wiało, że wstałam zamknąć okno bo ta wichura mnie obudziła i nie mogłam zasnąć. Czuć już jesień w powietrzu ale liczę na to, że to tylko chwilowe i jeszcze wrócą słoneczne dni. Nie jestem gotowa na słotę.