Czytam, więc jestem, uwielbiam się przemieszczać, i nie ważne czy samolotem, czy rowerem,zapamiętywać chcę - sercem i aparatem, a żyć nie mogę bez książek, podróży, roweru, spacerów, rozmów i moich licznych pasji. Dzięki hektolitrom herbat wszelakich wypijanych codziennie trzymam się jakoś w pionie:)

W razie pytań lub chęci kontaktu: malamo@op.pl :)

Warto przeczytać


8/10
2026

O tym ile frajdy dały mi pierwsze jesienne dni

 Kiedy wszyscy wokół coraz częściej i coraz głośniej przebąkiwali o zbliżającej się jesieni, początkowo udawałam, że mnie ten fakt nie dotyczy. Sprytnie ignorowałam nawet kalendarz, który był potwierdzeniem tego, że ci wszyscy ludzie mogą mieć rację. Wiem, że żarty się skończyły. Nie ma co się oszukiwać, że jeszcze wrócą upalne dni bo dobrze wszyscy wiemy, że lata w tym roku już nie będzie. Ale jesień póki jest nastawiona do świata tak przyjaźnie, że nie zamierzam zamartwiać się na zapas, a zamiast tego cieszyć każdym ciepłym i słonecznym dniem, porankami i wieczorami na balkonie i wolnymi dniami spędzanymi na rowerze. To prawda, lato się skończyło, kolejne za kilka miesięcy ale wiecie co? Chyba jeszcze nigdy nie podchodziłam do tego z takim spokojem. A wszystkich tych, którzy znają mnie na tyle dobrze, aby wiedzieć jak bardzo kocham lato, i że często u progu jesieni psioczę na czym świat stoi uprzedzam że istnieje duże prawdopodobieństwo, że tego marudzenia w tym roku nie będzie.

 Co prawda był dzień, że założyłam ciepłe kapcie i otworzyłam sezon na jesienno-zimowo rozgrzewającą herbatę, ale kolejnego dnia znów wróciło słońce a ta jednodniowa słota okazała się jedynie falstartem. Nie  mogę też udawać, że nie widzę coraz więcej ilości złotych liści szeleszczących mi pod butami ale wiecie co? Przechodząc ostatnio przez park w drodze do pracy dostrzegłam wśród tych liści krokusy!

 Wiecie co robię żeby nie myśleć o jesieni? Nie myślę! Tyle wystarcza żebym nad faktem, że skończyło się lato, przeszła najłagodniej i najspokojniej od lat. Wiem, że teraz łatwo mi się mówi bo sprzyja mi słońce i pogoda, niemniej jednak mam nadzieję, że będę taka hop do przodu również wtedy, kiedy jesień pokaże się od tej najgorszej strony i nie będzie do świata nastawiona tak przyjaźnie.

 Byłam na pokazie 500 latających nad miastem dronów a po nim, pomimo później pory i środka roboczego tygodnia, na nocnym spacerze po porcie.

Odnalazłam kawiarnię, która śmignęła mi kiedyś w internecie,

  a kiedy tylko mogę wychodzę do pracy i z pracy wcześniej i idę na pociąg okrężną drogą.

 Wiecie, że w samym tylko wrześniu przejechałam na rowerze prawie tyle co niemal przez całe lato? I widziałam grzyba z kapeluszem wielkim jak moja głowa.

 Marzyłam kiedyś o takiej wersji siebie i rzeczywistości, w której nie smuci mnie aż tak bardzo koniec lata. Do spokojnej osobowości mi daleko co pewnie jest jednym z powodów dla których lubię lato, przygody i życie poza domem. Zazdrościłam innym stoizmu i akceptacji tego co naturalne i nieuniknione czyli zmieniających się pór roku bo ja to kiedyś byłam taka, że jak sobie wmówiłam, że jesień w tym roku nie nadejdzie to święcie wierzyłam że tak się właśnie stanie. Nie miałam w głowie miejsca na czarne scenariusze pisane przez coraz krótsze dni, coraz ciemniejsze chmury i drzewa bez śladowej nawet ilości liści. Chyba jeszcze nigdy nie byłam nastawiona do jesieni tak przyjaźnie.

 A jakby jeszcze było mało tych dobrodziejstw to przeczytałam również kilka fajnych książek. Recenzentka ze mnie średnia zatem nie streszczę Wam fabuły, podrzucam jedynie kilka tytułów, może wybierzecie coś dla siebie.

  •  Amy Neff "Dni, gdy kochałem Cię najbardziej"
  •  Freida McFadden "Ukochana żona"
  •  Freya Sampson "Wścibscy sąsiedzi"
  •  Agnes Ravatn "Doggerland"
  •  Lily King "Król serce"
  •  Wally Lamb "Rzeka cierpliwości", polecam Wam też wcześniejszą książkę tego autora "To wiem na pewno"

 A  Wam jak idzie oswajanie jesieni? Co Wam przyniosły pierwsze październikowe dni? Wiem, że miłośnikom ciemności, chłodu i słoty jest teraz zdecydowanie łatwiej, ja i reszta mi podobnych mamy trochę pod górkę ale wierzę w to, że każdy znajdzie sposób na to, żeby ta jesień okazała się fajna i miła. Życzę Wam wszystkim słońca, dobrego samopoczucia i radości, w ilości od groma i ciut ciut! Trzymajcie się!


Komentarze

  1. Czytałam Doggerland:-)
    Początek jesieni imponujący pod każdym względem, nie można narzekać!
    Kolory, miejsca, książki, wycieczki rowerem!
    A najpiękniejsze zdjęcia, no i herbatka na tle bogatej biblioteki!
    Nawet w deszczowe dni miło w takim otoczeniu czekać na słonce!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba już pisałam, może nawet tu u ciebie, że paradoksem jest to, że uwielbiam jesień, a równocześnie zmagam się z sezonowa chandrą od lat. Tzn ona tak niespodzianie 😉 zawsze przychodzi, czasem wcześnie, czasem później, a ja w pewnym momencie się orientuję, no prawda, przecież to styczeń, to jak mam się czuć 🙃
    Tak że tak 😉 Póki co chodzę jeszcze w krótkim rękawku, choć dziś już pada i zapowiadają zmianę pogody, a ja przecież w podróże jesienne się wybieram...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

DZIĘKUJĘ ZA CZAS POŚWIĘCONY NA MOJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ. KAŻDY KOMENTARZ MNIE CIESZY I ZA NIE RÓWNIEŻ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.